• facebook
  • rss
  • Lekcja poglądowa

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 36/2016

    dodane 01.09.2016 00:00

    Przez cały rok uczą się języka, historii i kultury. W wakacje niektórzy mają okazję sprawdzić, jak jest naprawdę z Polską i Polakami.

    Jedne z kilku kolonii, jakie organizuje Fundacja Wolność i Demokracja, a współfinansuje Senat Rzeczypospolitej Polskiej w ramach opieki nad Polonią i Polakami za granicą, odbyły się w Marianówce, u podnóża Góry Iglicznej.

    68 młodych z rodzin o polskich korzeniach poznawało Dolny Śląsk, przede wszystkim Kotlinę Kłodzką. Odwiedzili miejscowości zdrojowe, byli na Szczelińcu, wjechali na Czarną Górę i spacerem wrócili do Marianówki, szukali cennego kruszcu w złotostockiej kopalni, modlili się przed wizerunkiem NMP Przyczyny naszej radości. Lokalne atrakcje uzupełnili wycieczką do Wrocławia i jego Afrykarium oraz spacerem po komnatach zamku Książ. 25 sierpnia, po dziesięciu dniach pobytu, zaczęli wracać do siebie, czyli do Kołomyi, Dubna, Złoczowa czy Drohobycza. – Co roku fundacja zaprasza do Polski dzieci z innych rejonów Ukrainy – wyjaśnia Jacek Kołakowski, kierownik kolonii. – Celem pobytu jest odpoczynek, to jasne, ale przede wszystkim kontakt z polską kulturą, z językiem i historią – wylicza. – Pięć godzin języka polskiego to niby niewiele, ale nawet tyle wystarczy, żeby zauważyć, jak młodzież nabiera swobody w posługiwaniu się tym językiem, śmiałości do wyrażania swoich uczuć, opisywania świata – mówi Sara Zasik, lektorka języka polskiego. – Młodzież w bardzo różnym stopniu miała opanowany język polski, sporo pracowała w grupach mieszanych, by ci słabsi mogli szkolić swoje umiejętności językowe – dodaje i opowiada o kręceniu filmu z Bolkiem i Lolkiem w roli głównej, grach i zabawach, ćwiczeniach z pisania i czytania oraz o polskich tradycjach kulinarnych. – Po lekcji można było spróbować bigosu… Niektórym nie smakował, pewnie dlatego, że był tylko z kwaśnej kapusty, a nie tak, jak nakazuje polska kuchnia – z kwaśnej i świeżej – uśmiecha się. – Jak w ciągu pięciu godzin lekcyjnych zaprezentować ponad 1000 lat burzliwej historii Polski? – pyta retorycznie Dalibor Mieszczyński, nauczyciel historii na koloniach w Marianówce. – Zdecydowałem się na opowieść o chrzcie Polski, bitwie pod Grunwaldem, odsieczy wiedeńskiej, Bitwie Warszawskiej 1920 r. oraz o powstaniu warszawskim – mówi. – Najwięcej emocji budziło powstanie warszawskie (przerażające dane statystyczne: skutki nalotów, deportacji i egzekucji ludności) oraz ciekawostki związane z husarią. Na Ukrainie działa około dwustu organizacji polonijnych oraz szkół sobotnio-niedzielnych i to one są partnerami fundacji w rekrutacji młodzieży na kolonie do Polski. – Decyduje zaangażowanie młodych w pracę i naukę oraz udział w innych projektach edukacyjnych prowadzonych na Ukrainie przez fundację – mówi o szczegółach Jacek Kołakowski, któremu, gdy tylko skończy, wtóruje spontaniczny chór pod wodzą Roksolany Zatwarnickiej, która mówi: – Chcieliśmy podziękować państwu za ten dzień, było po prostu cudownie – uśmiecha się, a pozostali jak na komendę skandują trzykrotne: „dziękujemy”. – Ksiądz proboszcz Brudnowski z Kudowy-Czermnej mówił, że nadajemy się na pielgrzymkę, bo pielgrzymi też dziękują trzykrotnie, więc kto wie, może w przyszłym roku trzeba będzie się wybrać w drogę na Jasną Górę – podsumowują młodzi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół