• facebook
  • rss
  • Ty jeden masz do nas prawa!

    dodane 17.11.2016 00:00

    O tym, że słowa nie wystarczą i o Chrystusie, którego trzeba przyjąć sercem, by stał się Panem prozy życia, mówi ks. Krzysztof Ora.

    Mirosław Jarosz: Akt przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana kończy długą i burzliwą drogę, którą przed laty podjęły tzw. ruchy intronizacyjne. Czym jest ten Akt?

    Ks. Krzysztof Ora: Wydaje się, że jest przede wszystkim pięknym zwieńczeniem Roku Miłosierdzia. W przeddzień liturgicznej uroczystości Chrystusa Króla uznajemy Go jako Tego, w którego nie tylko wierzymy, ale także chcemy naśladować. On, jako potężny Władca całego świata, uniżył siebie po to, by ocalić człowieka od wiecznej zguby możliwej z powodu siły grzechu. Chrystus, który zstąpił z nieba, stał się Sługą, pochylającym się z miłosierdziem nad każdym istnieniem. Zatem akt ma stać się nie tylko w miarę prostym wypowiedzeniem formuły, ale przede wszystkim wewnętrzną zgodą na postawę służby i miłosierdzia wobec braci i sióstr. Akt jest wyrazem wiary w panowanie Boga nad światem, w tym zatem także Jego panowania nad naszą ojczyzną. Pełna identyfikacja ze słowami aktu w czasie, kiedy próbuje się dyskutować z nauką Chrystusa, kiedy próbuje się wyrugować chrześcijaństwo i zakwestionować Jego dzieło odkupienia całego stworzenia, jest jednoznaczną deklaracją oddania się Chrystusowi, Jedynemu Zbawicielowi człowieka.

    Ale jeszcze pięć lat temu KEP wydała oświadczenie, w którym „nowe formy nabożeństw do Chrystusa Króla” uważa za zbyteczne. Były i spore konflikty (m.in. sprawa ks. Natanka). Co się zmieniło w podejściu biskupów?

    Biskupi, jak czytamy w komentarzu do jubileuszowego aktu, przyznają, że sprawa wymagała należytego rozeznania. Proces ten trwał kilka lat, a jego efektem jest świadomość, że istnieje potrzeba uznania Chrystusa za Króla i Pana. Niektóre środowiska czekały na ogłoszenie Chrystusa Królem Polski. Uznano jednak, że prawidłową i poprawną ewangelicznie oraz teologicznie formą będzie przyjęcie Chrystusa za Pana i Króla. Tym bardziej wydaje się to właściwe, że także ku takiemu wyznaniu zmierza formacja ruchów, które stawiają sobie za cel kształtowanie dojrzałych w wierze katolików. A zatem uwzględnienie oczekiwań kręgów odwołujących się do prywatnych objawień Rozalii Celakówny oraz wskazań formacyjnych ruchów odnowy Kościoła znajdują wyraz w okolicznościowym akcie. Biskup Czaja, kierujący pracami zespołu zajmującego się przygotowaniem aktu, zwraca uwagę, że jest on odpowiedzialną odpowiedzią pasterzy Kościoła na zmysł wiary Ludu Bożego.

    Niektóre ruchy intronizacyjne oczekiwały, że będzie to akt przyjęcia Chrystusa za Króla Polski i to dokonany przez parlament. Obecne wydarzenie nie spełnia tych oczekiwań. A może wychodzi dalej?

    Akt przyjęcia Jezusa za Króla i Pana, jak wspomniałem, jest owocem żmudnej pracy i niełatwego niekiedy dialogu różnych środowisk. Oczywiście że znajdą się niezadowoleni z brzmienia aktu, ale należy faktycznie zauważyć, że jego wymowa wskazuje, o co w nim w istocie chodzi. Nie chodzi w pierwszej kolejności wyłącznie o użyte słowa, o formę zewnętrzną tego aktu. Jego sensem jest wola poddania się Bożemu prawu i realizacja Ewangelii w prozie życia osobistego, rodzinnego i społecznego. W takiej interpretacji należy widzieć o wiele szerszy horyzont realizacji aktu, niż wyłącznie jego forma słowna.

    Sami biskupi przyznają, że ten akt nie jest zwieńczeniem, lecz początkiem dzieła intronizacji Jezusa Chrystusa w Polsce i w narodzie polskim.

    Kierunek dzieła intronizacji Chrystusa w naszej ojczyźnie biskupi wskazują w komentarzu. Pasterze Kościoła w Polsce wyraźnie zachęcają, by coraz szerzej otwierać dla Chrystusa wszelkie drzwi: życia prywatnego, zawodowego, ekonomicznego, politycznego. W istocie chodzi o to, by szczerze umiłować Chrystusa, do końca i na zawsze.

    Czy jest zatem jakiś pomysł, by ten akt dokonany w Krakowie wprowadzić w naszej diecezji? Jakie działania podjąć, by dotrzeć do przeciętnego wiernego?

    Polski episkopat postanowił, że zaraz po wydarzeniu w Łagiewnikach akt w niedzielę Chrystusa Króla Wszechświata powinien być wypowiedziany w każdej diecezji, począwszy od katedry aż po każdą świątynię, w której tego dnia na Mszy św. zgromadzą się wierni. Wcześniej odbyła się w parafiach nowenna, a przed nią były także okolicznościowe katechezy oraz październikowe rozważania różańcowe. Oczywiście byłoby dobrze, gdyby realizacja postanowień episkopatu oraz biskupa diecezjalnego nie pozostała jedynie czystą, obrzędową formalnością. Samo przyjęcie aktu przez biskupów, wypowiedzenie go przez wiernych w kościołach niewiele da, jeżeli każdy z nas nie przyjmie Jego królowania w naszym życiu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół