Nowy numer 17/2018 Archiwum

Tak to wyglądało 2000 lat temu

To zdecydowanie coś więcej niż tylko żywa szopka, jakich powstaje coraz więcej. Głuszycka wioska Betlejem staje się wielkim przeżyciem dla kilku tysięcy widzów oraz dla osób, które ją tworzą.

Od kilku lat przygotowania do świąt Narodzenia Pańskiego dla wielu mieszkańców podwałbrzyskiej Głuszycy przebiegają nieco inaczej niż zazwyczaj. Obok tradycyjnej przedświątecznej bieganiny znajdują czas na przygotowanie prawdziwej wioski betlejemskiej z czasów narodzin Jezusa. To prawie 30 domków i zagród, w których zamieszka kilkadziesiąt osób i wiele zwierząt. W każdej z chat będzie toczyło się codzienne życie: kowala, cieśli, garncarza, piekarza, prządki i wielu innych. W przygotowania angażuje się niemal cała parafia. Przygotowywane są setki pierogów, by poczęstować gości, i wiele rekwizytów, by inscenizacja wyglądała autentycznie. To największe takie przedsięwzięcie w Polsce. W tym roku odbędzie się już po raz szósty, choć początki sięgają 1999 r., kiedy Żywe Betlejem odbyło się po raz pierwszy.

Zamiast ciepłego domu

– Po tamtym wydarzeniu życie wielu osób biorących w nim udział, w tym moje, zmieniło się – wyjaśnia Barbara Jelewska, koordynująca działania wokół wydarzenia. – Zaangażowało się wtedy wielu ludzi nie tylko z Głuszycy, ale i okolicznych miejscowości. Wspólne działanie bardzo nas zjednoczyło. Na tyle mocno, że wkrótce powstała w naszej parafii grupa Odnowy w Duchu Świętym. Nazwaliśmy ją Żywe Betlejem. Wielu z nas jest w niej do dziś. – Dla mnie od początku było to działanie ewangelizacyjne – tłumaczy Halina Zaniewska, która uczestniczyła we wszystkich dotychczasowych świątecznych widowiskach. – Traktując udział w tym wydarzeniu właśnie w taki sposób, dużo łatwiej ponieść wszystkie niedogodności, które się z tym wiążą. – Dla mnie zawsze najbardziej niezwykłym doświadczeniem jest Pasterka w Betlejem – dodaje Barbara Jelewska. – Kiedy wszyscy w strojach z epoki, w obecności Maryi i Józefa wchodzimy do kościoła i witamy Zbawiciela. Przez moment wydaje się, że to wszystko dzieje się tu i teraz. Oczywiście w czasie przygotowań jest wiele nerwowości i masa pracy, jednak zadowolenie i radość, które czuje się później, rekompensują wszystkie trudy. – Każdy z nas, kto angażuje tu swój czas i energię, zastanawia się, czy warto – mówi ks. Sławomir Augustynowicz, proboszcz miejscowej parafii i pomysłodawca Żywego Betlejem. – Czy jest sens robić coś takiego, kiedy warunki nie sprzyjają i jest wiele różnych okoliczności oraz argumentów, aby tego nie robić. W święta każdy przecież wolałby wygodnie siedzieć w ciepłym domu. Mimo wątpliwości z roku na rok liczba osób, które w tym uczestniczą, jest coraz większa. Zarówno po stronie wykonawców, którzy tworzą Żywe Betlejem, jak i po stronie ludzi, którzy przychodzą ich zobaczyć. Pomimo różnych trudności budują się relacje i więzi miedzy twórcami Betlejem.

Trzeba w końcu wstać

Ideę stworzenia żywej szopki betlejemskiej kilkaset lat temu wymyślił św. Franciszek. Dziś papież Franciszek namawia nas do tworzenia niekonwencjonalnych rzeczy i wychodzenia do tych, których w Kościele brakuje. – Mówienie o wstaniu z kanapy i założeniu butów zaczyna być już sztampowe – stwierdza ks. Augustynowicz. – Ale w tym dziele właśnie chodzi o to, by wyjść z domu i swoim życiem czynić dobro, które wypływa z natury człowieka. A że dobra nigdy nie możemy czynić tylko dla siebie, bo jest to wtedy egoizm, czynimy dobro dla innych. Taki sposób postępowania podpowiada nam Ewangelia. Myślę, że papież, kiedy mówi o apostolskim zaangażowaniu, chce poruszyć wszystkie jego wymiary. Chodzi nie tylko o to, by głosić Ewangelię z rozłożoną w ręku Biblią. Można to robić szyjąc, stukając młotkiem, pracując. To głoszenie Ewangelii obrazem, a nie słowem. Jak zauważa kapłan, jest to pokazanie treści religijnych w nieco inny sposób niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Biblia pauperum – a więc biblijne obrazy – pokazuje, że potrzeba nam nie tylko słuchania słowa, ale i patrzenia na nie. W historii Kościoła wielu zauważyło, że obraz jest czymś koniecznym, aby dotrzeć do serca człowieka.

Święta, święta i po?

– Kilka lat temu zaczęłam uczestniczyć w Betlejem, bo mnie o to poproszono – mówi Jolanta Grządziel. – Jednak kiedy nie jest się przekonanym do tego dzieła, to siedzenie w czasie świąt przez kilka godzin na mrozie jest bardzo trudne. Myśli się tylko o tym, żeby jak najszybciej skończyć i pójść do domu. Dopiero z chwilą, kiedy odkryłam, że służba drugiemu człowiekowi to bardzo fajna rzecz, uczestnictwo w tym wydarzeniu stało się radością. Pojawia się oczywiście pokusa, by spędzić święta spokojnie w domu, ale kiedy się nad tym zastanawiam, widzę, że nie ma tego przeżycia duchowego. Jest oczywiście spotkanie przy wigilijnym stole i wtedy każdy to przeżywa, ale później? To już tylko siedzenie przy stole, zgodnie z powiedzeniem „święta, święta i po świętach.” Prawie nic nie zostaje. Tu jest inaczej. Zarówno kilkutygodniowe przygotowania do tego wydarzenia, jak i udział przez kolejne dni pozostawiają trwały ślad w życiu. Jolanta Grządziel zauważa, że udział w świątecznych widowiskach nie jest czymś sztampowym. Pojawiają się kolejni ludzie, a sami uczestnicy dojrzewają duchowo. – Teraz widzę to inaczej – dodaje. – Tu jest Betlejem, czyli Miasto Chleba, a w kościele obok jest Chleb Żywy. Myślę że zaczynamy dojrzewać do tego, by nie skupiać się na tej żywej szopce, kolędach, wszystkich atrakcjach, ale by zacząć tym naszym udziałem ewangelizować. Chcemy pójść kolejny krok do przodu i pokazać, gdzie jest żywy Jezus. Bo przychodzą tu ludzie, którzy naprawdę Go poszukują. – Chyba każdy człowiek z natury chce czynić jakieś dobro – mówi ks. Sławomir Augustynowicz. – Ale nie zawsze ma ku temu możliwości, okazję albo mu się nawet wydaje, że nie wypada. Żywe Betlejem staje się dla nich wszystkich okolicznością, by to zrobić. Ludzie widzą, że w prosty sposób mogą współtworzyć dobre dzieło. Czynienie dobra zawsze zaraża, także tych, którzy nie zawsze są blisko Kościoła i nie zawsze w codziennym życiu żyją takimi wartościami – dodaje kapłan. – Dobrym przykładem jest Szlachetna Paczka czy inne dzieła charytatywne. Ludzie nie zawsze nawet wiedzą, do kogo trafi ich pomoc, ale angażują się, bo chcą uczestniczyć w czynieniu jakiegoś dobra.

To nie historia

Ludzie obecnie coraz częściej w okresie świątecznym szukają okazji do wyjścia z domu i przeżycia świąt w inny sposób. A w Żywym Betlejem można spędzić czas w bardzo rodzinny sposób. Każdy znajdzie coś, co go zainteresuje. Chociaż pod największym wrażeniem są zawsze dzieci. W dużej mierze to na rodzicach spoczywa duża odpowiedzialność, by wytłumaczyć dzieciom obrazy, które widzą. Muszą przełożyć na dziecięcy język poszczególne wydarzenia biblijne. Plan odwiedzin został również skonstruowany tak, by prowadzić gości. Każdy, kto przybędzie do Betlejem, musi się więc najpierw zapisać. Później przechodzi przez niewielką wioskę, by dotrzeć do żłóbka, w którym Maryja z Józefem opiekują się maleńkim Jezusem. Ostatnim etapem jest wizyta w kościele i adoracja żywego Jezusa w Najświętszym Sakramencie. W tym momencie jesteśmy dokładnie w tym samym miejscu, co ludzie 2000 lat temu. Czy skupimy się jedynie na tym, co zewnętrzne? Dostrzeżemy jedynie ludzką obecność Jezusa? Może jednak przebijemy się przez betlejemską powłokę zwyczajności, docierając do istoty wydarzeń, jakie tam się wydarzyły? Udział w Żywym Betlejem pokazuje, że nie jest to jakaś zamierzchła historia, bo wszystko, co dla nas ważne, dzieje się tu i teraz.•

Świąteczne atrakcje w diecezji

Dzierżoniów. Jarmark Świąteczny na Rynku – 17 grudnia od 10.00 do 19.00. O 13.00 koncert kolęd i pastorałek. Świdnica. Jarmark Bożonarodzeniowy na Rynku od 15 do 22 grudnia otwarty jest w godzinach od 10.00 do 19.00. Codziennie wieczorem dodatkowe atrakcje. Najważniejsze wydarzenie 18 grudnia, o 16.30 rozpocznie się inscenizacja teatralna żywej szopki, a o 17.00 odbędzie się „Wigilia wszystkich świdniczan” i przekazanie światła betlejemskiego. Kłodzko. Jarmark Adwentowy na Rynku – do 22 grudnia. Na stoiskach produkty ekologiczne oraz regionalne i lokalne specjały, grzane wino oraz miód pitny z tutejszych ziół i kwiatów oraz stragany z rękodziełem artystycznym. Lądek-Zdrój. Jarmark Bożonarodzeniowy w Parku Zdrojowym – 17 grudnia od godz. 12.00. Stoiska świąteczne, występy artystyczne, koncert pieśni świątecznych i kolęd. Pieszyce. Jarmark Bożonarodzeniowy – 17 grudnia od 14.00 do 18.00. W programie kolędy, pastorałki, tradycyjne potrawy i kiermasz świąteczny. Centrum Kultury w Pieszycach, ul. M. Kopernika 37. Wałbrzych. Koncert kolęd na Rynku. 21 grudnia od 15.00 do 17.00. Ząbkowice Śląskie. Jarmark Bożonarodzeniowy na Rynku – 17 grudnia od 12.00 do 18.00. W programie m. in.: konkursy i zabawy z nagrodami, występy artystyczne, degustacja tradycyjnych potraw, regionalne wyroby oraz rękodzieło.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma