• facebook
  • rss
  • W zabawie modlitwa nie wadzi

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 09/2017

    dodane 02.03.2017 00:00

    Nie jest łatwo, ale warto to zrobić. Wypoczynek z wartościami jest możliwy.

    Zparafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Nowej Rudzie-Słupcu na tygodniowe zimowisko w Rabce-Zdroju wyjechało 70 osób. Program zimowiska, niezwykle atrakcyjny, nie pozostawiał nawet chwili na nudę.

    Atrakcyjne Podhale

    Na początek wycieczka do Zakopanego. Zwiedzanie stolicy Tatr dzieci rozpoczęły od Wielkiej Krokwi, gdzie czekał na nie przewodnik tatrzański Wojtek Gąsienica-Franek, z którym udały się do Muzeum Przyrodniczego TPN. Dalej piesza wędrówka Ścieżką pod Reglami, wizyta w Wozowni w Kuźnicach, a na koniec Pustelnia Brata Alberta na Kalatówkach. Następnego dnia grupa starszej młodzieży udała się na stok „U Żura” w Chabówce, by pod okiem instruktorów rozpocząć naukę albo szlifować jazdę na nartach. W tym czasie grupa młodszych dzieci ze swoimi wychowawcami wybrała się do Muzeum Górali i Zbójników. Wieczorami dla wszystkich były zjazdy na torze saneczkowym, wizyta w kinie, Pijalni Wód Mineralnych i Tężni Solankowej oraz Teatrze Lalek „Rabcio”. Przedostatniego dnia młodsi z wychowawcami pojechali na stok narciarski, zaś starsi zobaczyli Muzeum Orkana, mieszczące się w zabytkowym kościółku z 1606 r., jednym z najcenniejszych zabytków drewnianej architektury sakralnej.

    Ewangelizacja pod Tatrami

    Z dziećmi pojechało także dwóch księży: Marcin Zawada i Adam Makiel. Ich obecność to zasadnicza różnica między zwykłym zimowiskiem a tym organizowanym przez parafię. Dobrze wykorzystana obecność kapłanów może przynieść znakomite efekty wychowawcze i ewangelizacyjne. Nie ma żadnych specjalnych katechez i nawracania, a wszystko przychodzi w sposób naturalny. – Kiedy organizowałem pierwsze wyjazdy, niektórzy mieli wątpliwości i opory. Dzieci miały odpocząć, a tu codzienna Eucharystia w programie – opowiada ks. Marcin. – Może sobie wyobrażali, że będzie za każdym razem wyglądała jak ta w niedzielę? Dziś każdy traktuje to za oczywistość i chyba o to nam chodziło. Te dzieci pochodzą z katolickich rodzin, pewne zachowania są dla nich normalne. Nie tylko Eucharystia, ale i modlitwa poranna czy przed posiłkami to stałe elementy dnia. A opowieści religijne pojawiają się w ciągu całego dnia – choćby podczas zwiedzania czy podróży z miejsca na miejsce. W tym roku kapłani przybliżyli dzieciom postać i życie br. Alberta Chmielowskiego. Z tego względu odwiedzili właśnie jego pustelnię na Kalatówkach.

    Trud procentuje

    – Rozumiem wszystkich, którzy obawiają się organizowania takiego wyjazdu – mówi ks. Marcin Zawada. – Skomplikowana jest cała papierologia. Wyjazd trzeba zgłosić do wydziału oświaty, zebrać kadrę, która ma odpowiednie kwalifikacje, przygotować regulaminy wyjazdu. Tu pewne rzeczy się powtarzają, więc później jest już łatwiej. Oczywiście dużo wcześniej trzeba zarezerwować noclegi, przejazd i przygotować szczegółowy plan zwiedzania. Trudne jest pozyskanie pieniędzy. Już w roku poprzedzającym wyjazd składamy w Urzędzie Miasta wniosek o jego dofinansowanie. Trzeba zebrać wiele dokumentów, przystąpić do konkursu i później z wszystkiego się rozliczyć. To nie jest jakaś wielka kwota, ale pozwala obniżyć koszt wyjazdu, a dla wielu rodzin to dość ważne. Ksiądz Marcin przyznaje, że najtrudniejszą sprawą, która może ostatecznie zniechęcić do zorganizowania wyjazdu, jest wzięcie odpowiedzialności za dzieci. – Organizowałem już kilka wyjazdów i myślałem, że w kolejnych będzie mi łatwiej. Okazuje się, że nie – wyjaśnia kapłan. – Pewnie dlatego, że jestem bardziej świadomy różnych zagrożeń. Przy tak dużej grupie dzieci bardzo łatwo o nieprzewidziane zdarzenia i trzeba sobie z nimi radzić. To jest dość stresujące. Pomocą jest sprawdzona i zgrana kadra. – A podstawą jest dobre przygotowanie programu zajęć – mówi Małgorzata Malach-Barańców, która podjęła się roli kierownika zimowiska. – Trzeba wszystko sprawdzić i wiedzieć, co chce się dzieciom pokazać. Wypełnić zajęciami cały dzień. Wiem, że dzieci po powrocie były zachwycone i opowiadały rodzicom, że się nie nudziły. Widząc ich zadowolenie, wiem, że warto organizować takie wyjazdy. Wiadomo, że najważniejsze jest bezpieczeństwo dzieci i opieka nad nimi, ale jeżeli ktoś nie jest leniuchem i lubi chodzić po górach, to na takim zimowisku wypocznie nieco nawet jako wychowawca. Pani Małgorzata przyznaje, że dotychczasowe wyjazdy odbywają się w dużej mierze dzięki determinacji ks. Marcina. To on koordynuje większość rzeczy i pilnuje całości. A dzieci… już zapisują się na wakacje. Pojadą do Zębu koło Zakopanego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół