• facebook
  • rss
  • Nie oceniaj. Pomóż

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 14/2017

    dodane 06.04.2017 00:00

    Choć wyglądają tak samo – czują, słyszą i widzą inaczej. Zamknięci w sobie, z trudem nawiązują relację ze światem.

    Obchodzony 2 kwietnia Światowy Dzień Świadomości Autyzmu ma przybliżyć społeczeństwu, czym jest autyzm. Tego dnia na placu Magistrackim przed wałbrzyskim ratuszem spotkało się kilkaset osób. Hasło „Autyzm. Chcemy być sobą” połączyło rodziców autystycznych dzieci, ich pociechy, nauczycieli, terapeutów i wszystkich, którzy czuli potrzebę solidaryzowania się z chorymi i ich rodzinami.

    Spotkanie rozpoczęto od „zumby na niebiesko”. Były występy osób z autyzmem, a w punkcie informacyjnym Fundacji JIM można było dowiedzieć się, czym jest ta choroba. Była okazja, by poznać autyków i ich rodziny. Wieczorem w geście solidarności podświetlono na niebiesko Starą Kopalnię. Tylko terapia – Jestem mamą 17-letniego chłopca z autyzmem – mówi Elwira Zawadzka, współorganizatorka akcji „Polska na niebiesko” w Wałbrzychu. – Włączyłam się w tę akcję, bo jako rodzic często spotykam się z dużym niezrozumieniem. Nasze społeczeństwo ciągle nie jest przygotowane na inność. Tutaj wychodzimy do ludzi, aby zobaczyli, że autyzm nie jest taki straszny. To nie są jakieś chore psychicznie osoby. Po prostu czasem dziwnie się zachowują, bo świat je przeraża. Mają zaburzenia słuchowe, dźwiękowe, postrzegania smaku, zapachu i bardzo ciężko im w tym naszym świecie żyć. Dlatego im więcej będziemy o nich wiedzieli, tym lepiej będziemy mogli ich zrozumieć. Niestety, na autyzm nie ma lekarstwa. Można jedynie stosować terapię i sprawiać, by było im lżej. – Obecnie mamy 27 uczniów ze zdiagnozowanym autyzmem – mówi Dorota Bogdańska, dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej Specjalnej w Wałbrzychu. – Niestety taka diagnoza stawiana jest coraz częściej i dotyczy coraz młodszych dzieci. Pomocą jest przede wszystkim terapia. Po diagnozie dla szkoły jest ważne, co wynika z orzeczenia. Wówczas możemy indywidualnie dostosować terapię, zależnie od tego, co dziecku trzeba wyrównywać bądź zmniejszać. To przynosi widoczne efekty. Wielu z naszych uczniów na początku nie mówiło. Po tych zajęciach mówią, mają lepsze relacje społeczne. – Chcemy, by ludzie mieli świadomość, że dziecko, które wygląda normalnie, a zachowuje się według nas nieracjonalnie, nie jest „bandziorem”. Takim osobom trzeba pomóc, bo one też chcą żyć obok nas – dodaje Dorota Bogdańska. Pytania bez odpowiedzi Dla rodziców opieka nad autystycznym dzieckiem jest skrajnie trudnym zadaniem. Wymaga czuwania i gotowości do niesienia pomocy dzień i noc, bo zachowania chorych potrafią być całkowicie nieprzewidywalne. Pełnia księżyca dla zwykłego człowieka to ładny widok. Dla autyków potrafi być dramatycznym przeżyciem, z którym nie mogą sobie poradzić, więc nie śpią. Podobnie zwykłe szczeknięcie psa, które zaburzy moment zasypiania, czy silny wiatr mogą wpłynąć na nieprzespaną noc. – Na początku to było dla nas niezwykle ciężkie, ale po kilku latach udało się nam to zaakceptować – mówi Ewa Kądziołka, mama dwóch autystycznych chłopców. – Im są starsi, tym jest nam nieco łatwiej, chociaż z drugiej strony pojawiają się problemy dojrzewania. Czasami zadajemy sobie też pytania, co będzie z nimi, kiedy nas zabraknie? Trochę się tego obawiamy, ale mamy nadzieję, że do tego czasu zostaną wypracowane jakieś rozwiązania.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół