• facebook
  • rss
  • Nauka z historii

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 18/2017

    dodane 04.05.2017 00:00

    Miasto nie jest anonimowym tworem. To konkretni ludzie. Ich dokonania lub brak działania sprawiają, że albo miasto jest błyszczącą perłą, albo szarym kamieniem.

    Ząbkowice Śląskie, przed wojną nazywane „śląską Pizą”, obchodzą w tym roku 730. rocznicę powstania. To miejsce, gdzie legenda znakomicie współistnieje z historią. W opowieściach o Frankensteinie czy aferze grabarzy zawsze pojawia się tło historyczne. Dlatego jednym z ważniejszych wydarzeń obchodów jubileuszu była konferencja popularnonaukowa pn. „Wokół dziejów miasta”. – Przygotowując ją, chciałem przede wszystkim tak dobrać tematy, by zainteresowały one mieszkańców, żeby oprócz naukowej części znalazły się tu również jakieś ciekawostki – wyjaśnia Kamil Pawłowski, historyk i współorganizator wydarzenia. – Zebranie 20 znakomitych prelegentów w jednym miejscu i czasie było karkołomnym pomysłem, ale się udało. W planie jest wydanie referatów w formie książki. Być może ukaże się ona już jesienią, kiedy odbędzie się uroczysta sesja Rady Miasta związana z jubileuszem.

    Nie tylko pożary

    Zainteresowanie, z jakim spotkała się konferencja, przekonuje Kamila Pawłowskiego do organizowania podobnych w przyszłości. Niekoniecznie regularnie, ale choćby przy okazji jubileuszy. Okazja jest już w przyszłym roku. Mija wtedy 160 lat od wielkiego pożaru miasta. – Ten pożar jest o tyle ważny, że odcisnął na Ząbkowicach wielkie piętno – tłumaczy Kamil Pawłowski. – W 1858 roku zniknęło miasto barokowe z renesansowymi naleciałościami. Zaczęło tworzyć się miasto XIX-wieczne, które cały czas, aż do końca II wojny światowej, bardzo się rozwijało. Ząbkowice ukształtowały nie tylko pożary i najazdy, ale przede wszystkim wybitne postaci. Jedną z najważniejszych był żyjący na przełomie XV i XVI w. książę Karol Podiebrad. Te czasy to złoty wiek Ząbkowic, które wtedy zaczęły się szybko rozwijać. Przywileje otrzymały cechy rzemieślnicze i bractwo kurkowe. Książę wydał ważne dokumenty związane z handlem i funkcjonowaniem miasta. Wzniesiono zamek i nowy ratusz. Nie sposób wymienić długiego pocztu wybitnych ząbkowiczan: muzyków, poetów, architektów, malarzy, rzeźbiarzy, kompozytorów.

    Przeszłość do odkrycia

    – Dla człowieka, który żyje kilkadziesiąt lat, 730 lat historii staje się czymś nieogarnionym – mówi Marcin Orzeszek, burmistrz Ząbkowic. – Na konferencji poznajemy niewielkie elementy tej historii. Staramy się je wykorzystywać choćby przy turystycznej promocji miasta. Dzięki tym pasjonatom historycy co rusz odkrywają coś nowego. Nasz obraz zabytków i historii się zmienia. Jesteśmy ciągle czymś zaskakiwani. – Dla współczesnych mieszkańców ta 730-letnia historia jest bardzo pouczająca – mówi Krzysztof Kotowicz, rodowity ząbkowiczanin, były burmistrz miasta. – Politycznie tu nigdy nie było spokoju, miasto przechodziło z rąk do rąk, ale jednocześnie widzimy intensywny rozwój gospodarczy. Do tego przyczyniali się konkretni ludzie. Znamienny jest przykład Franciszka Polenza, pierwszego samorządowego burmistrza Ząbkowic w latach 1809–1849. Otrzymał on dożywotni tytuł burmistrza, co jest ewenementem w historii europejskiej samorządności. Jest przykładem, że społeczności chętnie integrują się wokół dobrych celów. Nie przeszkadzają im różnice narodowościowe, religijne i kulturowe. Tę wiedzę można przenieść na dzisiejsze czasy. Gdybyśmy znaleźli wspólnotę interesów gospodarczych, kulturalnych, to nadal byśmy mogli to miasto rozwijać.

    Pójdą za liderem

    Po wojnie rozkwit Ząbkowic zatrzymał się. Jak podaje Portal Samorządowy, w 2017 r. znalazły się na 22. miejscu wśród 122 polskich miast średnich, które według diagnozy Ministerstwa Rozwoju nie rozwijają się. Zdaniem ekspertów w przypadku Ząbkowic mamy do czynienia z „silną utratą funkcji oraz mocno niekorzystną sytuacją społeczno-gospodarczą.” Powód? – Nie dostrzegamy wspólnoty interesów i celów – diagnozuje Krzysztof Kotowicz. – To jest też szerszy problem. Ludzie wolą wybierać komfortowe i wygodne życie. Tu się trzeba bardzo napracować, by coś zdobyć. Współczesne wychowanie skłania do tego, by szybko dojść do sukcesu i „ustawić się” w życiu. Tu jest to o wiele trudniejsze niż w dużych aglomeracjach. Ale sytuacja nie jest beznadziejna. Przykład Polenza pokazuje, że wystarczy dobry lider, który pociągnie za sobą innych. – Kiedy znalazłem pamiętniki Polenza, od razu zafascynowała mnie ta postać – mówi Jerzy Organiściak, prekursor odkrywania historii Ząbkowic. – On potrafił kompletnie zrujnowane i zadłużone miasto przekształcić w prężnie rozwijający się ośrodek. Obecnie znowu nie jesteśmy w zbyt dobrej sytuacji. Nie udaje nam się w pełni wykorzystać potencjału, jaki mamy. Od wielu lat mam pomysł, by postawić na coraz bardziej popularną turystykę kulturową. Dziś to najlepszy biznes, a Ząbkowice są idealnym do tego miejscem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół