• facebook
  • rss
  • Cud samochodu

    ks. Przemysław Pojasek ks. Przemysław Pojasek

    dodane 06.07.2017 11:59

    W niedzielę 2 lipca pisaliśmy o rekolekcjach, na których Witek Wilk wręczył samochód jednej z rodzin. Jakie były kulisy tego wydarzenia? Kto dostał samochód i od kogo?

    Kilka dni po publikacji artykułu "Ewangelizator rozdaje samochody" do redakcji świdnickiego "Gościa Niedzielnego" trafił email z prośbą o uściślenie kilku faktów. Okazało się, że nadawcą wiadomości był Paweł Żeromski, który stał się właścicielem wspomnianego samochodu marki Volvo.

    Zwrócił uwagę, że w treści artykułu wkradła się pewna nieścisłość. "Rodzina, którą Bóg wysłuchał i obdarował autem to małżeństwo z czwórką dzieci. Najstarszy 17-letni syn też był na rekolekcjach, choć jego przyjazd stał pod znakiem zapytania" - napisał pan Paweł.

    Zwrócił także uwagę, że bieg całego wydarzenia pokazał, że to wcale nie Witek Wilk rozdawał samochody, ale Bóg, który wysłuchał próśb jego rodziny.

    "Na rekolekcjach byliśmy całą rodziną, wraz z żoną Magdaleną, Michałem, Francesco, Marysią i rozwijającym się pod sercem mamy czwartym dzieckiem. Cały wyjazd był Bożym zrządzeniem. I to, że mieliśmy gdzie nocować (za darmo!!!), i to że koleżanka pożyczyła nam auto na te cztery dni (za darmo!!!). Już za to wszystko byliśmy Bogu niezmiernie wdzięczni, nie wspominając o Bożym działaniu podczas całych rekolekcji" - wyjaśnia.

    Kiedy jednak Witek zapytał uczestników, kto podczas tych rekolekcji modlił się o auto, nikt nie spodziewał się dalszego biegu zdarzeń. Wśród uniesionych rąk były także rodziny Żeromskich.
    Auto przypadło jednak innej kobiecie. Kiedy ta powiedziała, że już ma samochód, Witek zapytał, czy zatem zgodzi się oddać auto komuś innemu. Zgodziła się. Wtedy Witek wskazał na rodzinę z Wrocławia.
     
    Później okazało się, że auto ofiarowała pani Katarzyna, wdowa wychowująca dwójkę dzieci. W jej ślad poszli kolejni ofiarodawcy.
    "Podszedł do nas pewien mężczyzna i zaproponował nam zatankowanie auta do pełna, potem kolejny ofiarował serwis szyb za darmo. Zadzwonił też do nas inny mężczyzna i zaoferował darmowe usługi wulkanizacyjne. A na koniec, przy odbiorze auta, wdowa, która je nam przekazała (prosiła, by nie podawać jej nazwiska) dała nam pieniądze na ubezpieczenie auta i zatankowała nam bak do pełna. Moja żona Magdalena wieczorem powiedziała, że taki to początek znaków uczynił Pan w naszej rodzinie" - napisał Paweł.

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół