• facebook
  • rss
  • Roztańczeni, roześmiani, rozmodleni

    ks. Przemysław Pojasek

    |

    Gość Świdnicki 38/2017

    dodane 21.09.2017 00:00

    Nawet kapryśna pogoda nie odstraszyła ponad 2000 młodych ludzi. Pierwszy festiwal „Light for life” przeszedł do historii jako udane rozświetlenie dotychczasowego wrześniowego spotkania w Wambierzycach.

    Dziś próbuje się rozdzielić Kościół od Chrystusa. Niektórzy mówią: Chrystus tak, Kościół nie. A przypomnijmy sobie sytuację Szawła pod Damaszkiem, jego przeobrażenie w Pawła dzięki Chrystusowi. Jezus powiedział mu wówczas „dlaczego mnie prześladujesz?”. Mówił o Kościele, bo się z nim utożsamił, pozwolił, by był Jego Mistycznym Ciałem. I dziś tak jest. Atakowanie Kościoła jest atakiem na Chrystusa – mówił w homilii bp Ignacy Dec.

    Zdecydował się również na świadectwo ze swojego życia, wspominając czasy wyboru drogi życiowej. – Kiedy byłem w waszym wieku, i gdy wybierałem powołanie, pytali mnie: „Po co ty, Dec, wybierasz się do kapłaństwa? Kapłaństwo nie ma przyszłości. Dajcie sobie spokój. Co wyście nienormalni, że wam się dziewczyny nie podobają? Nie chcesz założyć rodziny, mieć piękną żonę i dzieci? – wspominał. O swoim nawróceniu, podobnym do tego Szawłowego, opowiadał Dobromir Mak Makowski, który przyjechał na festiwal ze swoją żoną i dziećmi. – Kiedy tutaj przywitał mnie ks. Rafał Masztalerz słowami „Dobromir jest pedagogiem”, przypomniałem sobie, jak w dzieciństwie, kiedy miałem 7–8 lat, ludzie mówili o mnie, że Dobromir jest dzieckiem prostytutki i alkoholika, że jest zakałą społeczeństwa, że jestem przegranym chłopakiem. I nawet nie wiem, kiedy to się stało, że Pan Bóg odwrócił te role. Dziś przyjeżdżam mimo braku słońca i chcę ci powiedzieć, że Pan Bóg mimo tych chmur, mimo kropel deszczu może rozjaśnić życie człowieka – mówił nawrócony raper. Byli też inni, którzy pokazywali na zorganizowanych strefach, że Bóg jest „światłem życia”. Droga Krzyżowa przygotowana przez Duszpasterstwo Młodzieży Katharsis pozwoliła przez chwilę zatrzymać się nad słabościami, z którymi każdy z uczestników musi się zmierzyć. Wszystko to sprawiło, że radości i siły walki z przeciwnościami nie udało się zatrzymać w namiotach czy na przygotowanej scenie, lecz rozlały się one po całym terenie wambierzyckiej bazyliki, kulminując się na ostatnim z punktów – koncercie zespołu „niemaGotu”. Pokorni, zwyczajni muzycy porwali publiczność do tańca i modlitwy śpiewem. Niektórzy mieli nawet okazję wraz z zespołem zaprezentować swoje umiejętności wokalne na scenie. Młodzi mimo przelotnych opadów deszczu pozostali do samego końca.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół