• facebook
  • rss
  • Radość Ewangelii (29.09.2017)

    ks. Wojciech Drab

    dodane 29.09.2017 13:10

    J 1,47-51: Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu. Powiedział do Niego Natanael: Skąd mnie znasz? Odrzekł mu Jezus: Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym. Odpowiedział Mu Natanael: Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela! Odparł mu Jezus: Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to. Potem powiedział do niego: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego.

    W pierwszy rozdziale Ewangelii Jana, gdy zaczyna się „historia”, czyli po zakończeniu Prologu (Hymnu o Słowie), bardzo często powtarza się słowo „widzieć”. Jan pierwszy ujrzał nadchodzącego Jezusa. Potem pokazał Go swoim uczniom. Uczniowie zaczęli pokazywać Jezusa innym. A Jezus okazał się być tym, który patrzy na nich. Obrócił się i ujrzał uczniów idących za Nim. Wejrzał na Szymona i ujrzał w nim Piotra. Ujrzał Natanaela. Natanael w ogóle zbliżył się do Jezusa zachęcony przez Filipa: chodź i zobacz. Ktoś, kto spotkał Jezusa naprawdę, kto zobaczył Jezusa naprawdę, staje się kimś, w kim inni słyszą nieustannie: chodź i zobacz. Filip nie broni Jezusa przed Natanaelem, który początkowo jest sceptyczny. Filip wskazuje na Jezusa: chodź i zobacz. Filip nie popełnia błędu Ewy, która weszła w dyskusję z wężem, z oskarżycielem wiecznie narzekającym, niby w dobrym celu: bronić Boga. Tylko że to ona w tym momencie postawiła się między Bogiem a wężem, ona wzięła na siebie – sprowokowana tak naprawdę pychą – impet oskarżeń węża. I nie wytrzymała tego impetu, dała się wciągnąć w dyskusję, uległa narzekaniu, poszła w przeciwną stronę… Filip wobec Natanaela robi super-mądrą rzecz: wskazuje na Jezusa. Nie dyskutuje, nie przekonuje, nie broni – NIE STAWIA SIEBIE MIĘDZY JEZUSEM A NATANAELEM!!! Wskazuje Natanaelowi Jezusa: idź i ZOBACZ SAM! Jezusa – nie mnie. To jest fundamentalne, po tym poznaje się prawdziwie przekonanego: wskazuje na Jezusa. Nie wdaje się w dyskusje, nie próbuje stawać między oskarżycielem a Jezusem, nie próbuje być adwokatem Jezusa – stawia Jezusa miedzy sobą o oskarżycielem. Stawia między sobą a oskarżycielem Prawdziwego Adwokata. Słowo „adwokat” po grecku to parakletos, które w sumie jest o wiele, wiele bogatsze… Tym słowem właśnie Ewangelia Jana określa Jezusa oraz Ducha Świętego. Nawet Jezus nie jest wobec oskarżycieli własnym adwokatem: kiedy wisi na Krzyżu, także nie wdaje się w dyskusję z oskarżycielami. Stawia między sobą a nimi Adwokata, Parakleta: skłania głowę i daje Ducha. I to jest odpowiedź godna Boga – odpowiedź Boga na wszysko. Na wszystkie nasze narzekania i zarzuty: Duch. Duch, który wszystko przypomina i wszystkiego uczy. Miłość, która wszystko przypomina i wszystkiego uczy. Nowe Stworzenie, Nowe Zaślubiny Boga z człowiekiem – jak na początku: Tchnienie złożone w człowieku wziętym z prochu. Skąd Jezus bierze tych, którym daje Ducha z Krzyża, którym wyznaje Miłość z Krzyża w odpowiedzi na cały sąd, który urządziliśmy nad Nim? Właśnie stąd: ci, którzy Go oskarżają. Niepojęta Moc Boga, który potrafi uczynić swój obraz i podobieństwo nie tylko z prochu, ale nawet z ostatniego grzesznika! Niepojęta Moc Miłości, która kocha własnych oskarżycieli i katów i tak staje się własnym Adwokatem, własnym Obrońcą i Pocieszycielem. To jest Radość Miłości Ukrzyżowanej: kocham. Jestem sobą, jestem Miłością! Kocham! Radość, której nie można odebrać Bogu, który nigdy nie przestaje być sobą: nigdy nie przestaje być Miłością. Tak nieustannie daje sobie pocieszenie, radość nieprzemijającą – i tak załamują się na Nim, na Jego Miłości, na Jego Chwale która jest Prawdą o Nim, o Miłości, tak się załamują wszelkie oskarżenia i narzekania. Bo On odpowiada sobą. Miłością. Tak odpowiada na Eucharystii tym, którzy przyszli – takim, jacy przyszli: Miłością. Tak odpowiada w konfesjonale: Miłością aż do oddania Ducha. W konfesjonale dokonuje się sąd – tak naprawdę nad Miłością: czy Miłość nie przestanie kochać wobec moich grzechów? I Miłość wychodzi obroniona: bo odpowiada szczytem Miłości, Miłosierdziem. Tak się broni Boga: odpowiadając na wszystko Bogiem. Miłością. Duchem, którego zaczerpnąłem z kontemplacji Jezusa, Jego Miłości którą wyznaje z Krzyża.

    Natanael zbliża się do Jezusa – i Jezus okazuje się tym, który widzi Natanaela. W Starym Testamencie Bóg jest Tym Który Widzi. Widzi wszystko. I to spojrzenie napełnia grozą… Jakże to miejsce przejmuje grozą! I nadał temu miejscu nazwę „Bóg WIDZI”. Spojrzenie Boga napełniło grozą Adama – tak, że się schował w gałęziach figowych. A Bóg WIDZI. Nawet ukrytego pod figą. Jezus widzi, dosłownie kontempluje ludzi. I to jest Prawda o Bogu zapatrzonym w człowieka. Bóg nie widzi niczego poza człowiekiem – jest wpatrzony bezgranicznie w umiłowane stworzenie. Dlatego „nie widzi” tego, co człowiek z Nim robi, „nie widzi” że jest krzyżowany – widzi umiłowanych i kocha ich aż do oddania Ducha, do wydania Ciała i przelania Krwi. Bóg jest zapatrzony w człowieka – ale to zapatrzenie nie wynika z podejrzliwości, ale z Miłości. To jest Miłość kontemplująca, adorująca umiłowanego. Natomiast problem jest z nami: my kontemplujemy na prawo i lewo co popadnie – i dlatego tak łatwo nas zwieść, złapać w pułapkę i odciągnąć od Boga. Ładujemy naszą zdolność do kochania, czyli zdolność do zapatrzenia się, do kontemplacji, do adoracji, w co popadnie poza Bogiem – i wtedy ta siła nasza ciągnie nas w otchłań… Właśnie tak to się odbywa: miłość to adoracja. Życie Trójcy to Miłość wzajemna – nieprzerwany akt adoracji wzajemnej, w której dokonuje się nieprzerwana wzajemna wymiana, wzajemne zjednoczenie… Jeden Bóg w Trzech Osobach… Trzy Osoby zjednoczone w Miłości – która jest adoracją. Potrzebą adoracji. I właśnie dlatego – z Miłości, która pragnie kochać, adorować, dawać się w wymianie wzajemnej, w zaślubinach – Bóg tworzy człowieka. Istotę, którą adoruje, której daje się w zaślubinach i zaprasza do adoracji, do przyjmowania i dawania się, do odpowiadania miłością… Najwyższym aktem człowieczeństwa jest miłość – adoracja, w której człowiek daje się obdarowywać i staje się darem. Adoracja, która jest zaślubinami. Ewangelia Jana zaczyna się na adoracji wzajemnej: Jezus przychodzi ukazać Boga adorującego człowieka – ludzie pociągnięci tą Prawdą adorują Boga w Chrystusie. Dokonują się Zaślubiny – wzajemna, nieskończona wymiana… Dlatego kolejną sceną jest Kana Galilejska…

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół