• facebook
  • rss
  • Dusza człowiek

    Joanna Wudyka

    |

    Gość Świdnicki 41/2017

    dodane 12.10.2017 00:00

    Były uśmiechy, łzy wzruszenia i moc podziękowań. 1 października brat Mariusz Świerczyński SAC w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Ząbkowicach Śląskich świętował 25. rocznicę konsekracji.

    Najważniejsza w tym dniu była oczywiście Msza Święta, na której zebrało się kilkudziesięciu duchownych, aby podziękować Bogu za życie i powołanie brata Mariusza.

    – Brat Mariusz wykonuje pracę, bez której nie mogłaby istnieć żadna wspólnota zakonna. Zaliczyć go można do ludzi trzymających się raczej w cieniu niż w centrum. Próbujący dogadać się z ludźmi i ze zwierzętami. Nietolerujący nieróbstwa, lenistwa, a najbardziej nieznoszący zbytecznego gadania – mówił podczas Eucharystii ks. Adrian Galbas SAC, prowincjał pallotynów. Kim jest brat Mariusz? Do Stowarzyszenia Apostolskiego Katolików wstąpił 29 września 1992 roku. Sześć lat później w swojej rodzinnej parafii w Drzycimiu koło Gródka został konsekrowany. Zanim jednak do tego doszło, pierwsze lata swojej nowej drogi życia spędził w Ząbkowicach Śląskich, gdzie pallotyni rozpoczynają swój nowicjat. Później powędrował do Szczecina, Wałbrzycha, Poznania, Częstochowy, Rzymu i Gdańska, aby powrócić do Ząbkowic. Podczas tych 25 lat pracował jako katecheta, ale wykonywał też proste, służebne prace. Był zakrystianem, furtianem, pomocnikiem ekonoma i rektora domu, rolnikiem, pielęgniarzem i drukarzem. – Bardzo zależy mu na naszym domu. Traktuje go jak własny i czuje się za niego odpowiedzialny. Dla mnie jako przełożonego taka osoba to skarb. Bardzo chciałem, żeby na początku mojej posługi w tym miejscu był razem ze mną – mówi ks. Marek Chmielniak SAC, rektor ząbkowickiej wspólnoty. Dziś brat Mariusz pracuje jako gospodarz domu stowarzyszenia i ogrodnik. Swoją posługę jako brat zaczął dlatego, że nie miał matury i nie mógł wstąpić do seminarium. Teraz uważa, że to najlepsze, co mogło go spotkać, i dziękuje Bogu za swoje powołanie do tej roli. – To jest dusza człowiek. Na każdy temat można z nim porozmawiać. Taki prawdziwy brat. Opiekuje się innymi zakonnikami – i tymi najmłodszymi, którzy dopiero są w nowicjacie, i tymi najstarszymi. Jest wspaniałym pielęgniarzem – opowiadają Ewa Kasprzyk i Bogumiła Ługała z miejscowej przychodni zdrowia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół