• facebook
  • rss
  • Przetrwają kolejny wiek

    Joanna Wudyka

    |

    Gość Świdnicki 42/2017

    dodane 19.10.2017 00:00

    To żmudna robota. Trzeba oczyścić każdą kartkę, a tych było pewnie kilkaset tysięcy. Kilkudziesięciu wolontariuszy kończy już pracę przy konserwacji archiwaliów Wielkiego Dekanatu Kłodzkiego.

    W kłodzkiej parafii pw. Wniebowzięcia NMP kończy się już konserwacja archiwaliów Wielkiego Dekanatu Kłodzkiego, czyli historycznego terytorium archidiecezji praskiej na terenach Kotliny Kłodzkiej. Dekanat powstał w XII w. i istniał do końca II wojny światowej.

    Archiwalia to prawie tysiąc pudełek dokumentów. Od kilkudziesięciu lat leżały one na poddaszu południowej nawy bocznej nad kaplicą św. Jakuba. Kilka miesięcy temu okazało się, że przecieka przykrywający ją dach. Trzeba go jak najszybciej wyremontować, bo na ścianach kaplicy znajdują się zabytkowe freski z XV w., które może zniszczyć woda. Przeciek zagraża też historycznym dokumentom Wielkiego Dekanatu Kłodzkiego. Ojciec Robert Mól SJ, proboszcz kłodzkiej parafii pw. Wniebowzięcia NMP, zebrał więc grupę wolontariuszy, którzy postanowili uratować cenne archiwalia. Przenieśli oni wszystkie dokumenty do sąsiednich, suchych pomieszczeń. Tam wolontariusze specjalnym proszkiem oczyszczają, kartka po kartce, wszystkie archiwalia i przekładają do specjalnych pudełek. Opatrują je sygnaturami, aby łatwiej było odszukać ich zawartość. Według wolontariuszy ostatni raz dokumenty z kłodzkiej parafii były poddane konserwacji ponad 100 lat temu. Do naszych czasów zachowały się jednak w bardzo dobrym stanie. Wolontariuszom przewodzi Mieczysław Kowalcze, polonista z kłodzkiej szkoły ponadgimnazjalnej. Ochotnicy pracowali codziennie po kilka godzin, zazwyczaj po pracy albo po zajęciach w szkole. Niektórzy z potrzeby serca, inni z pasji do historii. – Uważam, że każdy kłodzczanin powinien zrobić coś dla naszego miasta. Dlatego tu jestem – mówi Piotr Komandowski, emerytowany nauczyciel, wolontariusz. – Mnie natomiast fascynuje to, jak na przestrzeni czasu zmieniały się papier i pismo. Często jakość papieru zdradza, czy pismo wyszło spod ręki ubogiego czy zamożnego człowieka – mówi Krystyna Komandowska, żona pana Piotra, również emerytowana nauczycielka i wolontariuszka. Wśród dokumentów można znaleźć m.in. pisma urzędowe, pokwitowania, zezwolenia, rachunki, zaświadczenia i wiele listów, które są świadectwem, jak Kościół radził sobie podczas zmian terytorialnych czy ustrojowych na ziemi kłodzkiej. – Odnaleźliśmy zbiór listów z lat 1945–1950. To korespondencja między urzędnikami nowej władzy a niemieckim dziekanem Francem Mutzem. Urzędnicy w korespondencji okazywali wielki szacunek niemieckiemu kapłanowi, a jednocześnie robili wszystko, by go stąd usunąć – opowiada Mieczysław Kowalcze. – Ja odnalazłem tu dokumenty informujące o pierwszych cudach, jakie miały miejsce w Starym Wielisławiu w sanktuarium Matki Bożej Bolesnej – opowiada Mirosław Królikowski, który wcześniej wydał książkę na ten temat. Od sierpnia przy konserwacji dokumentów pracowało kilkadziesiąt osób. Swoje zadanie zakończą mniej więcej za tydzień. Potem rozpocznie się remont dachu oraz pomieszczeń, w których mieściło się archiwum.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół