• facebook
  • rss
  • Swego nie znacie

    Joanna Wudyka Joanna Wudyka

    dodane 07.12.2017 12:12

    W Zespole Szkół w Ścinawce Średniej odbył się wykład, prowadzony przez ks. prof. Tadeusza Fitycha na temat bł. Gerharda Hirschfeldera. Błogosławionego, który urodził się i posługiwał na obszarze obecnej diecezji świdnickiej.

    Większość uczniów po raz pierwszy słyszała o księdzu Hirschfelderze. - Mnie zaskoczyło to, że on był taki niezłomny i mimo wszystko się nie poddawał - mówi Kamila Wacek, uczennica. Inni są nawet przekonani, że ich rodzice również nic nie wiedzą na temat tego księdza. - Nie wiedziałam, że w naszych okolicach mieszkała tak ważna osoba jak ks.Gerhard. Spróbuję porozmawiać z rodzicami i zapytać, czy o nim słyszeli - mówi Andżelika Sołtys, uczennica.

    - Byłem bardzo zaskoczony. Gdyby nie ta prezentacja, to bym się nie dowiedział, że w naszej okolicy był taki ksiądz. W sumie nie ważne jest to, że był Niemcem. Był katolikiem, pomagał ludziom, młodzież kształcił. Kiedy starsi mówili młodym, żeby nie wierzyli w Boga, ten ich nawracał na dobrą stronę, więc był dobrym człowiekiem. Szkoda tylko, że musiał umrzeć w cierpieniach - mówi Przemek, czternastoletni uczeń.

    Zajęcia poprowadził ks. prof. dr hab. Tadusz Fitych, który od kilku lat zajmuje się badaniami nad ks. Hirschfelderem. W tym czasie napisał ok. 70 artykułów na temat tego błogosławionego.

    - Od kilkunastu lat mieszkam w Kudowie Zdroju-Czermnej. Prawdopodobnie w tych pomieszczeniach, które zajmował niegdyś bł. ks. Gerhard. Mnie jest dzisiaj dane oddychać tą jego przestrzenią, podziwiać te widoki, które on widział. Czuję się moralnie zobowiązany, żeby się nad nim pochylić. Jest to jeden z motywów, przez które postanowiłem pochylić się nad jego postacią. Drugą sprawą jest to, że zawsze interesowali mnie ludzie zrealizowani, którzy dążyli do celu nawet w niekorzystnych warunkach. Być w pełni człowiekiem. Od chwili kiedy postanowiono go wynieść do większej chwały ołtarzy, zacząłem pisać artykuły na jego temat - opowiada ks. Fitych.

    - To co urzeka mnie w postaci ks. Hirschfeldera to to, że choć nie miał ojca i wychowała go mama, to nie był rozpieszczony. Szukał autorytetów w innych środowiskach, umiał to przejąć, zasymilować, umocnić samego siebie i później podarować dalej. Druga rzecz to to, że został bardzo prosty, normalny, przystępny, radosny. On się pchał do ludzi, szukał młodych i dorosłych - tłumaczy ks. profesor.

    Ksiądz Hirschfelder, choć pochodzi z diecezji świdnickiej, wciąż nie jest znany, a dokumenty na jego temat są rozproszone. 

    - Kiedy zaczynałem moją pracę na temat bł. ks. Gerharda, nie miałem dostępu do większości dokumentów. Dlatego wiele informacji musiałem kompletować ze szczątków tego, co udało mi się znaleźć. Do takich historii należy choćby sama zagadka imienia błogosławionego. Ks. Gerhard otrzymał dwa imiona chrzestne: Gerhard i Franciszek. Kiedyś jak przeglądałem księgi metrykalne w Kudowie-Czermnej sprawdziłem, ile osób ochrzcił, itp. i zwróciłem uwagę na podpisy, jakie składał. Brzmiały one Gerhard Majella Hirschfelder. W tradycji Kościoła do chwały tych Gerhardów wyniesionych jest 14. A którego mama mu dała? W ten sposób uzyskałem odpowiedź, bo Gerhard Majella to jest redemptorysta, jego portret wisi przy wejściu bocznym do bazyliki bardzkiej. Na tej podstawie widać, że on się z nim identyfikował. Kto inny by się tak podpisywał? Nazwiskiem nie tylko swoim, ale również świętego, po którym nosił imię - opowiada ks.Tadeusz.

    Ks. Tadeusz Fitych do tej pory napisał dwie książki na temat błogosławionego. Książkę elektroniczną, skierowaną do młodzieży pt. „ List do Boga” oraz "Błogosławiony ks. Gerhard Hirschfelder”. 

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół