Nowy numer 20/2018 Archiwum

Od charyzmatyka do mistyka

O nowej książce, która ma być wprowadzeniem do chrześcijańskiej modlitwy dla każdego opowiada jej autor Sławomir Zatwardnicki.

Ks. Przemysław Pojasek: Skąd pomysł na książkę?

Sławomir Zatwardnicki: Książka powstała przy okazji rekolekcji „Jezus żyje”, które odbywają się na Górze św. Anny. Zostaliśmy poproszeni – mam na myśli siebie i żonę – przez organizatora Stefana Mitasa z Fundacji Inicjatywa Missio o poprowadzenie poziomu „Modlitwa i Słowo Boże”. A ponieważ cenię sobie każdą minutę życia, postanowiłem upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i jednocześnie z przygotowaniem konferencji spisywać je, a potem wydać dla szerszego grona odbiorców.

W istocie najpierw powstała książka, a potem jej wersja mówiona. A więc odwrotnie niż Ewangelie, które, jak wiadomo, istniały najpierw w przekazie ustnym.

Dla kogo jest ta książka?

Rekolekcje, o których wspomniałem, w zamiarze mają służyć osobom ze wspólnot, zwłaszcza charyzmatycznych. Zdarza się słyszeć w tych środowiskach zgrabny gramatycznie, ale nietrafny merytorycznie bon mot: „Mistyk wystygł, wynikł cynik”. W rzeczywistości stygnie nie mistyk, lecz chrześcijanin. A że, jak wyrokował pewien teolog, chrześcijanin XXI wieku albo będzie mistykiem, albo nie będzie go wcale, stawka jest wysoka. Przy czym, kiedy mówię o mistyce, nie myślę oczywiście o lewitacjach czy innych fenomenach mistycznych, ale o konieczności osobistej modlitwy w życiu codziennym. Jest ona wielkim przywilejem, a zarazem pewną pracą, którą należy wykonać. Ten sam Duch Święty, który działa charyzmatycznie, chce jednocześnie wprowadzać człowieka w głębszą relację z Bogiem. Publikacja ta jest absolutnie dla każdego wierzącego – stąd zresztą jej podtytuł.

Modlitwa jest potrzebna człowiekowi w XXI wieku?

Jak to określił Hans Urs von Balthasar, jeden z największych teologów XX wieku, „chrześcijanin stoi i upada razem z modlitwą”. Modlitwa to rzeczywiście sprawa życia lub śmierci duchowej. By przekonać się, że tak jest, wystarczy zdać sobie sprawę z wszechobecnych w dzisiejszych czasach cyników. Życie bez Boga traci sens i smak, z kolei Jego odnajduje się – czy raczej pozwala Mu się odnaleźć – właśnie w modlitwie, karmionej zwłaszcza słowem Bożym. Coś wiem o tym z własnego doświadczenia. Staramy się, aby w naszym domu każdy miał czas swojego przebywania przed Panem. Nie wyobrażamy już sobie bez tego życia. Choć stadko Zatwardnickich się rozrasta (na dniach rodzi się nasze piąte dziecko), znajdujemy czas na dłuższą modlitwę, bo traktujemy ją jako priorytet. Mówi się, że kto pyta, nie błądzi. Jednak, moim zdaniem, kto pyta, czym jest modlitwa, ten nie błądzi tylko dlatego, że jeszcze nie wyruszył w drogę ku Panu.

Dobrej modlitwy można się nauczyć?

W publikacji „Od charyzmatyka do mistyka” starałem się uwzględnić współczesną mentalność. Wiem, że wielu reaguje alergicznie na wszelkiego rodzaju sztuczności, w związku z czym zaproponowałem takie metody modlitwy, które uwzględniają spontaniczność, ale nie kosztem prawdy oraz koniecznej w modlitwie systematyczności. „Nauczyć się modlitwy można tylko modląc się” – podkreślał o. Piotr Rostworowski, mistrz życia duchowego. – „I ktokolwiek będzie się wytrwale modlił, ten się nauczy modlitwy”. Wiążę w jedno stare z nowym, rozum z uczuciami, ducha i ciało, charyzmatyczność z mistyką. Za największy atut książki uznaję zaś ukazanie związku życia wewnętrznego z zewnętrznym zaangażowaniem ewangelizacyjnym, do czego wzywa dziś zwłaszcza papież Franciszek. Ojciec Święty poleca odrzucić „pokusę duchowości skupionej na wewnętrznych, indywidualnych przeżyciach”, która stałaby się „usprawiedliwieniem, by unikać zaangażowania w misję”. Za tematem tym, bardzo na czasie, wciąż mało kto nadąża. Wydaje się, że dziś mistyk, który nie ewangelizuje, ryzykuje minięcie się z wolą Bożą. Na pewno zaś pomija tych, którzy potrzebują Ewangelii. •

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma