Nowy numer 48/2020 Archiwum

Ksiądz nawrócony

Jest taka słabość, która rodzi siłę, ale potrzebuje specjalnych warunków.

Skandal jest na końcu

długiego czasu porzucania wiary. Zanim o księdzu napiszą, że zostawił sutannę, że żyje w konkubinacie, molestuje nieletnich albo kradnie – on sam dużo wcześniej wypiera się Chrystusa. Wtedy zarówno celibat, jak i Ewangelia i Kościół stają się pustymi zasadami, nieczytelnymi regułami, więzami krępującymi wolność. A ponieważ nie ma takiego świństwa, do którego mężczyzna nie potrafiłby dorobić świętego uzasadnienia – przychodzi zgorszenie, ból, ludzkie nieszczęście. – Bo rogaty tego chce; czy może być inaczej, skoro wie, jak wiele przegrywa, gdy ksiądz jest wierny Chrystusowi, i jak wiele zdobywa, gdy tej wierności ksiądz się sprzeniewierza? – pyta retorycznie „Orzech”. – Mam nadzieję, że kiedyś rozpocznie się proces beatyfikacyjny każdego z nas. A wtedy, gdy sięgną po twoje bilingi, sprawdzą historię twoich gadu-gadu i czatów, gdy wczytają się z uwagą do kogo i o czym esemesujesz, mam nadzieję, że proces będzie trwał dalej – mówi. Radzi też, żeby ustawić kamerę na chórze i nagrać, jak ksiądz odprawia Mszę św. – Nie mogę się zgodzić na sensowność życzeń prymicyjnych: obyś przez całe życie tak pobożnie i z namaszczeniem odprawiał Mszę św. jak dzisiaj. Powinniśmy to czynić z każdym rokiem autentyczniej i głębiej. Wreszcie przypomina, że ludzie są dobrymi obserwatorami. A skoro ksiądz jest na świeczniku, ma świecić, tym bardziej że ludziom jest to świecenie bardzo potrzebne. – Jeżeli twój ojciec nadal pije, twój brat żyje w konkubinacie, a rodzinne spotkanie kończy się kłótnią i bólem, bo właśnie wpadłeś na chwilę – to znaczy, że nie świecisz, tylko kopcisz – zapewnia „Orzech”.

Zdolni do miłości

– tacy się wprawdzie rodzimy, ale potem wychowanie może tę zdolność albo odsłonić, albo upośledzić – tak „Orzech” zaczął swoją drugą konferencję. Po przerwie kawowej. Potem nakreślił obraz dobrego księdza, czyli takiego, którego poznaje się po owocach. – Gdy ludzie się garną do kościoła i na plebanię – dobrze o tobie świadczy – zaczął wyliczanie. – Gdy jesteś udręczony ich obecnością, bo oni wiedzą, że mają do ciebie prawo, jesteś dobrym księdzem. Jeśli szukają cię w konfesjonale, jeśli wracają do ciebie po swoich porażkach i nie masz oporów, żeby ich wpuścić do swojego pokoju, a gdy tam wejdą, czują się swojsko – jesteś dobrym księdzem – mówi, a potem puentuje słowami Karola Wojtyły: – Masz być jak skała dla raciczek owiec. A co ze starością? – Benedykt XVI daje odpowiedź – odwołuje się do najbardziej aktualnego przykładu. – Masz być niczym Mojżesz, który z uniesionymi rękami wstawia się za tymi, którzy walczą. Starość to nie jest czas pierwszej linii frontu, ale czas troski o zaopatrzenie, bez którego frontowi nie mają szans na wygraną – kończy, a ci, którzy go słuchają, wiedzą, że ma rację, że Bóg kiedyś upomni się o te wszystkie słowa, o ich owoce. Tak się nawracają. Przez świadka słabości, która oddana Bogu, staje się niezwyciężona.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama