Nowy numer 48/2020 Archiwum

Gdyby wiara twa była jak gorczycy ziarno…

Szli przez 10 dni i prosili o pomnożenie wiary. Czy są na nią gotowi? Jak zmieniłoby się ich życie, gdyby mieli jej więcej?

Kochać

– Jeśli miałabym jeszcze więcej wiary, to chyba zaczęłabym latać – śmieje się Małgorzata Wełnowska z Kudowy-Zdroju. – Wierzę, że Jezus jest na tej pielgrzymce. Kiedy przychodzi jakiś krzyż, jakiś problem, zamykam oczy i mówię: „Panie Jezu, zatroszcz się o to”. Wierzę, że On wtedy działa. Miałam już w życiu takie chwile, że gdyby nie wiara, toby mnie już nie było. To dzięki niej tu jestem. – Gdybym miała więcej wiary, byłoby więcej pokoju serca w moim życiu – mówi Natalia Otula ze Świebodzic. – Nie miałabym niepokojów i lęków. Wiara to dla mnie wiara w miłość Boga. Wierzę – to znaczy, że wiem, że On mnie kocha. A skoro mnie kocha, to nic innego nie jest ważne, jestem bezpieczna. Gdybym miała więcej wiary, to niczego bym się nie bała. Mając Tatę w niebie, wiem, że On się o mnie troszczy. Cokolwiek złego by mnie spotkało, On jest i się mną zaopiekuje. Natalia tłumaczy, że za każdym razem doświadczenie pielgrzymki pomaga rosnąć w wierze. Podkreśla, że trud zaczyna się po powrocie do domu, kiedy trzeba mierzyć się z codziennym życiem. Kolejne problemy wystawiają wiarę na próbę, a ta słabnie. Dlatego co roku wraca, by ją pogłębić. To już dziewiąta pielgrzymka w jej życiu.

Świadczyć

– Każda pielgrzymka jest dla mnie umocnieniem wiary – tłumaczy Teresa Bazała z Nowej Rudy, jedna z pątniczek o najdłuższym stażu pielgrzymkowym. To jej  28. piesza wyprawa na Jasną Górę. – Za każdym razem jest bogactwo spotkań, konferencji, różnych szczegółów, które wnoszą coś nowego w nasze życie. Przede wszystkim na pielgrzymce uczymy się wzajemnej miłości, co później przekłada się na codzienne życie. Po drugie słyszę tu rzeczy, które później wykorzystuję w szkole, w trakcie pracy z młodzieżą. Tu wiele się dowiedziałam. Często chodzi o przekazanie prawd prostych i oczywistych, trzeba tylko wiedzieć, jak to zrobić. Później w życiu codziennym musimy nawzajem się ewangelizować. Dzięki wierze mamy odwagę to robić. – Dla mnie, jako zakonnika, wiara jest rzeczą podstawową – tłumaczy Ksawery Mokrzycki, kleryk franciszkański pochodzący z Kłodzka. – Ja muszę o nią walczyć, by móc przekazywać ją dalej. Wiara na pewno zmieni moje relacje z drugim człowiekiem, do którego jestem posłany. To będzie też odkrycie, że ma ona wpływ na moje codzienne życie. Pozwoli mi stać się lepszym człowiekiem, zakonnikiem, a za parę lat – daj Boże – lepszym kapłanem. Kleryk Ksawery uczestniczy w pielgrzymce już 12. raz. Idzie razem z siostrą i mamą, dla której jest to 22. pielgrzymka. – Moje życie na co dzień związane jest z wiarą, bo jestem katechetką – tłumaczy Małgorzata Mokrzycka. – Potrzebuję jednak coraz większego świadomego przeżywania wiary. Nie jest sztuką przekazać młodemu człowiekowi teorię religii. Sztuką jest żyć wiarą i dawać świadectwo. To umocnienie wiary daje mi każda pielgrzymka.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama