Nowy numer 48/2020 Archiwum

Pomógł minister

Caritas daje możliwość pielęgnowania tożsamości narodowej.

Dziedzictwo Narodowe

W tym roku koloniści mieli okazję nie tylko podróżować po Dolnym Śląsku i korzystać z obiektów rekreacyjnych Wałbrzycha, Świebodzic czy Świdnicy, ale wzięli udział w pierwszym i ostatnim dniu pieszej pielgrzymki na Jasną Górę. – Przeszliśmy 23 km ze Świdnicy do Pieszyc, a potem 7 km z Kawodrzy na Jasną Górę – wspomina Beata Dąbrowska z Drohobycza. – Pierwszy dzień to szok gościnności i braterstwa. Nie mogliśmy uwierzyć, że ludzie wystawiający jedzenie i napoje robią to z dobrej woli, a nie z przymusu. A dzień ostatni? Entuzjazm wiary i duma z tego, że jest się katolikiem – to było dla mnie najważniejsze – podkreśla i zaznacza, że bardzo jej zależy, żeby studiować w Polsce. – Tutaj jest inne życie, tutaj jestem sobą i nikt tego nie ma mi za złe. Na Ukrainie zawsze mi wypominają, że jestem Polką. Czuję się tam niechciana. Jeśli uda mi się dostać na studia w Warszawie, zostanę tu na stałe – zapowiada. – Patrzę na Polskę, jestem tu po raz pierwszy i nie chce mi się wierzyć, że drogi mogą być takie dobre – dzieli się swoimi refleksjami Anastazja Zwarycz ze Złoczowa. – Podobają mi się także Polacy, bo ich mentalność i otwartość budzi serdeczność. Liczę na to, że znajomości, które tutaj zawiązałam, dzięki łączności przez internet będą się rozwijać i umacniać. Za rok chciałabym tu wrócić. Tutaj naprawdę jest inny świat – dodaje. – Nie ukrywam, że cieszy nas bardzo, że nasi goście cenią sobie program, jaki im zaproponowaliśmy – podsumowuje Sabina Dorozik. – Przedstawienie polskiej religijności miało głęboki sens, pokazało bowiem młodym, nie tylko z Ukrainy, że tożsamość narodowa to język, kultura czy historia, ale także wiara.

Pątnicze zdumienie

Beata Dąbrowska, 15 lat, Drohobycz – Czarna Madonna – tyle o Niej słyszałam, wreszcie Ją zobaczyłam. Najpierw tuż przed kolonią z rodziną, a potem z pielgrzymami. Królowa Polski, niby królewskość powinna onieśmielać, a tu wprost przeciwnie, wobec Maryi, której nasz naród został oddany, czuje się bezpośrednią czułą bliskość. Byłam jedną z pielgrzymkowych sióstr, a braterstwo było zasadniczym smakiem tej wizyty. Walery Strogusz, 14 lat, Łanowice – Znam pielgrzymkę do Kalwarii Pacławskiej, jednak tam idzie nas o wiele mniej niż tutaj. Pierwszy raz byłem na Jasnej Górze, tam się naprawdę czuje historię Polski, od tej najstarszej, królewskiej, przez zaborową i ciemnego kresu okupacji oraz komunizmu, aż po wolność i tragedię smoleńską. Polska w pigułce. Czesława Stojanowska, 74 lata, Złoczów – Jestem opiekunką naszych dzieci i nie mogę nie cieszyć się z pomysłu uczestniczenia w pielgrzymce. No bo w ten sposób młodzi przekonali się, że wiara to nie tylko domena Wschodu, ale i Zachodu, bo Polska jest dla nas Zachodem. Można być w Unii Europejskiej i kochać Boga, i wierzyć, i z dumą nosić głowę jako katolik. Bogu niech będą dzięki za to. Anastazja Zwarycz, 14 lat, Złoczów – Pierwszy raz w Polsce, aż trudno ogarnąć to wszystko. U nas ludzie się modlą, jasne, ale tutaj, w czasie pielgrzymki, widziałam inne, nowe dla mnie formy oddawania czci Bogu. Piosenki, gesty, nabożeństwa – wiele nowych sytuacji i entuzjazm młodych. Podziwiałam też wszystkich, którzy mimo bólu, choroby czy niepełnosprawności wytrwale szli do celu. Widziałam ich na Jasnej Górze.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama