Nowy numer 48/2020 Archiwum

Na wyciągnięcie ręki

Ma 80 lat, klęczy i cierpi, a jednak wierzy i kocha. Rzeźba papieża rzuca na kolana – duchowo.

Na progu tysiącleci

Świdnicki pomnik jako jeden z nielicznych przedstawia papieża klęczącego. Artysta każe wracać pamięcią do kadru z 24 grudnia 1999 roku, kiedy to Jan Paweł II inaugurował Wielki Jubileusz Roku 2000, otwierając w bazylice św. Piotra przed Pasterką Drzwi Święte i przechodząc przez nie jako pierwszy. – Postawa klęcząca to dla człowieka wiary i modlitwy nic niezwykłego, raczej codzienność i normalność. Jan Paweł II jest dla nas pięknym przykładem człowieka wiary i modlitwy, a siła jego pontyfikatu brała się właśnie ze zgiętych kolan – wyjaśniał Artur Moneta. „Pomnikowy” papież ma 80 lat życia. Czemu? – Cieszę się, że tak się stało. Bo dzisiejszy świat dąży coraz bardziej do uwielbienia, wręcz do apoteozy młodości. Ludzie chcą być wiecznie sprawni, piękni, wysportowani. Starość i w konsekwencji śmierć jest wstydliwa, jest niechciana, jest usuwana z przestrzeni życia. Stała się jakby czymś nie z tego świata. A przecież starość to naturalna kolej rzeczy. To też nieocenione zaplecze modlitwy za cały świat. Nie jest tajemnicą, że ludzie w podeszłym wieku spędzają na modlitwie o wiele więcej czasu niż pokolenia młodsze. Dobrze pamiętamy, że Jan Paweł II uczynił ze swej starości wielkie rekolekcje dla nas wszystkich. Namiastka tych rekolekcji jest od dzisiaj w Świdnicy – przekonywał prezes.

Nie zawiedli nadziei

Świdniczanie przez trzy dni z napięciem oczekiwali na to, jak wygląda ich pomnik. Bo chociaż zamontowano go już 6 maja, to jednak rzeźba pozostawała zamaskowana. To jednak, jak odczytali wyraz artystyczny zamknięty w bryle z brązu, zaskoczyło wszystkich. Zaraz po odsłonięciu setki osób cisnęło się do św. Jana Pawła II, żeby go dotknąć, żeby się do niego przytulić, żeby uświęcić go swoimi łzami. Jarosław Wójcik może być z siebie dumny: udało mu się coś, co udaje się niewielu: ożywił postać, wprowadził ją w codzienność każdego przechodnia, jeśli tylko jest człowiekiem dobrej woli. „On cierpi i dlatego budzi współczucie i jest tak bardzo ludzki, nie jak pomnikowy heros”, „Pamiętam go dobrze z tej przejmującej sceny na progu tysiącleci i pamiętam swoje wtedy wzruszenia”, „Potrzebuję go bardziej, niż mi się wydawało. Nie byłem przekonany do pomnika, teraz dziękuje Bogu, że inni wiedzieli lepiej niż ja” – oglądający wyjaśniali swoje poruszenie. – Podsumowując, powiem tak: świdniczanie nie zawiedli i artysta nie zawiódł – mówił Artur Moneta, a chwilę później dziesięcioro dzieci w wieku dziesięciu lat otworzyło nową kartę historii biskupiego miasta, które jako pierwsze na świecie obrało św. Jana Pawła II za swego patrona.

Więcej i galeria na: swidnica.gosc.pl.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama