Nowy numer 48/2020 Archiwum

Trzynastka? Bez obaw

Biskup diecezjalny o kulcie maryjnym. O przypadkach bez przypadków, pomyśle na peregrynację i nieświętym „świętym spokoju” mówi bp Ignacy Dec.

Ks. Roman Tomaszczuk: Maryjny Biskup – tak mówią o ks. Biskupie. Od kogo uczył się Ksiądz Biskup pobożności maryjnej i co w niej jest najcenniejsze?

Bp Ignacy Dec: Najpierw od mojej mamy, która codziennie rano śpiewała Godzinki o Niepokalanym Poczęciu NMP i inne pieśni maryjne. Chodziła też pieszo do sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Leżajsku, oddalonego od naszej wioski o 10 km. Na pewno duży wpływ na ukształtowanie się mojej pobożności maryjnej miał fakt, że urodziłem się w pobliżu sanktuarium Matki Bożej Leżajskiej. Byłem tam ministrantem w dziesiątej i maturalnej klasie.

Nasze lokalne sanktuaria – może to mało dyplomatyczne, ale zadam to pytanie: które jest Księdzu Biskupowi najbliższe?

Cenię wszystkie, ale najbardziej jestem związany z sanktuarium Matki Bożej Strażniczki Wiary w Bardzie. Tam bowiem byłem na koronacji figurki Matki Bożej Bardzkiej, 3 lipca 1966, kiedy byłem klerykiem III roku w Wyższym Seminarium Duchownym we Wrocławiu. Tam też mieliśmy rekolekcje przed przyjęciem święceń prezbiteratu, którym przewodniczył ks. prałat Józef Pazdur, ówczesny ojciec duchowny, a obecnie biskup pomocniczy senior archidiecezji wrocławskiej.

A jak Ksiądz Biskup scharakteryzowałby pozostałe nasze sanktuaria maryjne?

W sanktuarium Matki Bożej Królowej Rodzin w Wambierzycach bywam kilka razy w roku. Przekazałem je w duszpasterską opiekę ojcom franciszkanom. Lubię to sanktuarium, bo jest bardzo przytulne, a także dlatego, że przybywają tu do Matki Bożej rodziny – tam jest ich Królowa. Ubolewam, że nie mogłem być na uroczystości koronacji figury Matki Bożej Wambierzyckiej, która odbyła się 17 sierpnia 1980 r. pod przewodnictwem ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia. Byłem wtedy za granicą na rocznym urlopie naukowym. Uczestniczyłem natomiast w uroczystym akcie koronacji Matki Bożej Przyczyny Naszej Radości z Góry Iglicznej, którego dokonał Ojciec św. Jan Paweł II, 21 czerwca 1983 r. na Partynicach we Wrocławiu, podczas drugiej pielgrzymki do ojczyny. Cieszę się, że mamy także sanktuaria Matki Bożej Bolesnej w Wałbrzychu, Bobolicach i w Starym Wielisławiu.

Pamięta Ksiądz Biskup dzień i okoliczności, kiedy po raz pierwszy pojawiła się myśl: peregrynacja figury fatimskiej.

Ta myśl towarzyszyła mi prawie od początku posługi biskupiej w diecezji świdnickiej. Miałem świadomość, że ojciec św. Jan Paweł II ogłosił światu dwa wielkie orędzia: orędzie Bożego Miłosierdzia i orędzie fatimskie. Pierwsze znalazło swe ukoronowanie podczas ostatniej pielgrzymki ojca św. do ojczyny, gdy w sierpniu 2002 r. ustanowił i konsekrował Światowe Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach. Drugie orędzie, orędzie fatimskie zostało nagłośnione światu po zamachu na jego życie. Św. Jan Paweł II był i jest zarówno dla mnie, jak i dla wielu ludzi duchownych i świeckich, szczególnym autorytetem i wzorem. Peregrynacja obrazu Jezusa Miłosiernego w naszej diecezji, przeprowadzona w latach 2007–2010, była naszą odpowiedzią na orędzie Bożego Miłosierdzia, zaś obecna peregrynacja figury Matki Bożej Fatimskiej jest odpowiedzią na orędzie fatimskie. Duży wpływ na podjęcie decyzji miała moja pielgrzymka do Fatimy, jaką odbyłem 22 i 23 stycznia 2011 r. Celem obecnej peregrynacji jest przygotowanie diecezjan do obchodów setnej rocznicy objawień fatimskich. Okazuje się, że orędzie fatimskie jest bardzo ewangeliczne i niezmiernie aktualne. Warto je więc przypomnieć i nań właściwie odpowiedzieć.

Które miejsce w Fatimie wywarło na Księdzu Biskupie największe wrażenie?

Przede wszystkim kaplica objawień, gdzie znajduje się figura Matki Bożej Fatimskiej. Tam spędziłem najwięcej czasu podczas dwóch moich pielgrzymek odbytych do Fatimy: wspomnianej już 22–23 stycznia 2011 r. oraz naszej diecezjalnej w październiku 2014 r.

Pogoda nas wtedy nie rozpieszczała.

Rzeczywiście, trafiliśmy na fatalną pogodę, ale, jak się wyżej rzekło, nie ma w życiu czystych przypadków. Pogoda też taka, a nie inna była nam przeznaczona przez Bożą Opatrzność. Wielu wskazywało, że jest to zapowiedź owocnej peregrynacji figury Matki Bożej w naszej diecezji, jako że po deszczu wszystko ładnie rośnie, a w Biblii mówi się o deszczu Bożej łaski.

Matka Boża nie bała się trzynastki, a Ksiądz Biskup? Ma Ksiądz Biskup jakieś przygody z tą liczbą?

Można tak powiedzieć, że Matka Boża lubi trzynastkę. Ten dzień miesiąca wybrała sobie kilkakrotnie na spotkanie z dziećmi w Fatimie w roku 1917. W moim życiu mogę wskazać na dwie ważne trzynastki. Pierwsza to data chrztu. Zostałem ochrzczony w niedzielę, 13 sierpnia 1944 r. przez ks. Stanisława Sołtysika. Była wtedy wojna. Akurat przez naszą miejscowość przechodził front wojenny. Czerwonoarmiści pędzili Niemców na Zachód. Do kościoła parafialnego mieliśmy 12 km. Było niebezpiecznie jechać furmanką przez las. Rodzice postanowili mnie ochrzcić w parafii sąsiedniej, gdzie był kościół oddalony od nas niecałe 4 km. Ojciec chrzestny Ignacy Dec zaniósł mnie do chrztu na rękach. W tę pierwszą trzynastkę mojego życia po urodzeniu, zamieszkał we mnie Bóg, stałem się dzieckiem Bożym. To uważam za coś bardzo ważnego, chociaż dnia tego nie pamiętam, gdyż miałem zaledwie dwa i pół tygodnia. Druga zapamiętana trzynastka to 13 czerwca 1991 r. Był to dzień mojego kolokwium habilitacyjnego na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Był to zarazem dzień liturgicznego wspomnienia św. Antoniego z Padwy. Kolokwium było udane. Za jakiś czasem otrzymałem stopień doktora habilitowanego nauk humanistycznych z zakresu filozofii.

Zbieżności dat – jak na coś takiego patrzeć? Pan Bóg chce nam coś przez to powiedzieć?

Dla ludzi wierzących nie ma w życiu przypadków. Mówią oni, że przypadki są tylko w gramatyce, natomiast życie nasze znajduje się w rękach Pana Boga i Pan Bóg nim steruje. Jest ciekawe, że w życiu niektórych ludzi miały miejsce ważne, niekiedy przełomowe wydarzenia w jakieś określone dni miesiąca czy dni tygodnia, a niekiedy w określone święta i uroczystości. Tak było np. w życiu kard. Stefana Wyszyńskiego, który specjalnych łask doznawał właśnie w dni uroczystości maryjnych. Coś podobnego wystąpiło kilkakrotnie i w moim życiu. Wspomnę o dwóch. 11 lutego 1989 r., w 45. roku życia przebywałem w domu rodzinnym na Podkarpaciu. Była to sobota, liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes. Sprawowałem Mszę św. w bazylice leżajskiej o 7.30. W nocy miałem sen, że zostałem mianowany biskupem. Coś podobnego przydarzyło mi się też w innym dniu maryjnym, kilkanaście lat później. 15 sierpnia 2003 r. przebywałem w Niemczech na zastępstwie w parafii Hattersheim (diecezja Limburg). Był to piątek. Na plebanii byłem sam. Proboszcz Franz Lomberg był na urlopie. Nad ranem miałem sen, że zostałem mianowany biskupem we Wrocławiu. Nigdy o tym nikomu nie mówiłem. Wróciłem do tych dat dopiero, gdy 25 marca 2004 r. – po nominacji ojca św. Jana Pawła II – przyjąłem święcenia biskupie. Są jeszcze inne wydarzenia związane ze świętami maryjnymi, ale o tym może przy innej okazji.

A jak się mieszkało pod jednym dachem z MB Fatimską? Przez miniony tydzień była w kaplicy domowej Księdza Biskupa.

Wspaniale. Mieliśmy specjalny program dnia, skoordynowany z moim programem zajęć w diecezji. Codziennie mieliśmy Msze św. w kaplicy. W miarę możliwości odmawialiśmy wspólnie (ja i siostry prowadzące mój dom) Różaniec, Koronkę do Miłosierdzia Bożego i Apel Fatimski. Oprócz tego zachodziliśmy do kaplicy w ciągu dnia na modlitwę prywatną.

Dwa dekanaty zakończyły już peregrynację. Ksiądz Biskup był w wielu parafiach, szczególnie na Apelu Fatimskim. Dlaczego tak?

Byłem na powitaniu figury Matki Bożej Fatimskiej w następujących parafiach: dekanat katedralny: parafia katedralna, Mysłaków, Śmiałowice; dekanat Żarów: Jaworzyna Śląska, Pichorowice, Imbramowice, Mrowiny, Żarów. Ponadto uczestniczyłem dodatkowo w Apelach Fatimskich w następujących parafiach: katedra (21 października); świdnickie Zarzecze (25 października); Pszenno (27 i 28 października); Wierzbna (4 listopada); Mysłaków (5, 6 i 7 listopada); Wiry (11 listopada), Śmiałowice (12 i 13 listopada), Kraszowice (17 listopada); Jaworzyna (19, 20, 21, 22 listopada); Pichorowice (23 listopada); Imbramowice (7 grudnia); Mrowiny (10, 11, 12, 13 grudnia); Żarów (14, 15, 16 grudnia). Myślę, że w Apelu Fatimskim powinni brać dział – w miarę możliwości – wszyscy księża z dekanatu. Gdy biskup i kapłani modlą się razem z wiernymi świeckimi, jest to piękny znak jedności i wspólnoty, co też bardzo buduje wiarę nas wszystkich.

Co ma zostać w parafii po nawiedzeniu? Jak zagospodarować ten święty czas?

Poprzez peregrynację powinna wzrosnąć zdrowa pobożność maryjna. Spodziewam się, że w wielu parafiach będzie odprawiane nabożeństwo Pięciu Pierwszych Sobót Miesiąca, co jest istotą objawień Matki Bożej, cenną inicjatywą są także wspomnienia objawień 13. dnia miesiąca, liczę także na ożywienie wiary rodzin poprzez Apostolat Rodzin Fatimskich.

Niektórzy boją się, że to kolejna akcja, że po tym niewiele zostaje…

Nie lubię nazywać takich przedsięwzięć duszpasterskich akcją. Peregrynacja jest wielkim darem Bożym, jest czasem łaski danym nam przez Pana Boga. Jest w związku z tym wielką szansą na odnowę moralną naszych rodzin. Owocność peregrynacji w dużej mierze zależy od zaangażowania księży. Podziwiam niektórych księży za wielkie zaangażowanie w tę sprawę. Martwię się, gdy czasem natrafiam na mniejsze zaangażowanie, na podejście, że trzeba to jakoś przeprowadzić i mieć dalej „święty spokój”.

Które sławne miejsca maryjne są Księdzu Biskupowi najbliższe?

Z polskich: Jasna Góra, Leżajsk, Kalwaria Zebrzydowska, Bardo, Wambierzyce, Góra Igliczna. Z zagranicznych, przede wszystkim: Fatima, Lourdes, Santa Maria Maggiore w Rzymie, Altötting w Niemczech (te, w których byłem jako pielgrzym).

Trwają starania o koronację Pani Świdnickiej. Jaki jest ich harmonogram?

Przygotowania powinny potrwać kilka lat. Dbamy o to, by nadal rozwijał się kult Matki Bożej Świdnickiej. Obecnie zbieramy wota na korony i suknię dla Matki Bożej i dla Dzieciątka Jezus. Bardzo chciałbym, żeby jeszcze za mojej kadencji biskupiej przeżyć ten akt koronacji.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama