Nowy numer 42/2020 Archiwum

Tylko oni wciąż walczą

Byli najlepsi, dlatego na przełomie marca i kwietnia będą walczyć o zwycięstwo w Łowiczu.

Mieli różne motywacje, różne metody, ale połączyła ich ciekawość Boga, uznanie dla Jana Pawła II i zwycięstwo w diecezjalnych zawodach z teologii.

Godna zaufania

– We wrześniu Marzenka była pierwszą osobą, która zdecydowała się mi pomóc – mówi ks. Tomasz Krupnik, wikariusz z Żarowa. Opowiada o nowo powstałym parafialnym duszpasterstwie młodych „Katharsis”. – Dziewczyna bardzo ciekawa i dojrzała, można na niej polegać. Z pasją i Bożym duchem, otwarta na to, czego Pan od niej chce – charakteryzuje Marzenę Kanię, która razem z Izabelą Walendzik i Kacprem Ludwigiem będzie reprezentować diecezję na ogólnopolskim finale Olimpiady Teologii Katolickiej w Łowiczu. – Nie tylko gada, ale zakasuje rękawy i bierze się do roboty. Wykazuje się m.in. w redagowaniu naszej parafialnej gazety. Dobrze jej to wychodzi – dodaje ksiądz. Jak widać, pracowitość owocuje także na innych płaszczyznach. – Lubię religię, lubię Kościół, dobrze się w nim czuję, a Jan Paweł II jest mi bardzo bliski, m.in. dzięki temu, że chodziłam do gimnazjum, któremu patronuje – mówi Marzena Kania. Do startu w olimpiadzie namówił ją katecheta, Piotr Chlastawa. Dziewczyna uczy się w I LO w Świdnicy. – Nie miałam żadnego systemu nauki, po prostu czytałam, powtarzałam i sprawdzałam swoją wiedzę – mówi o przygotowaniach do konkursu, który wygrała najpierw na poziomie szkolnym. – Uczenie się Pisma Świętego było łatwe, bo znam je z lekcji i z kościoła. Nauka pism Jana Pawła II też przechodziła mi łatwo, bo jest moim ulubionym świętym. Cenię go ogromnie za to, że był sobą, że widział drugiego człowieka, choć mógł patrzeć tylko na tłumy. Imponuje mi to, w jaki sposób prowadził dialog z młodymi, że nie był dla nas tylko nauczycielem, ale także przyjacielem, mądrym, doświadczonym i wiernym – mówi.

Jak matka z córką

Jedzą obiad i przy okazji powtarzają daty; idą na spacer, a rozmowa sama schodzi na wątki teologiczne orędzi papieskich; rozmawiają przez telefon, a cytaty biblijne „kontrolnie” wplatają się między codzienne wątki babskich pogaduszek. – Jak matka z córką – uśmiecha się Anna Walendzik, katechetka z I LO w Wałbrzychu. Jej córka, Iza, także triumfowała podczas OTK. – Ustaliłam z katechetką córki, że tak będzie lepiej. Że ja ją przygotuję do olimpiady, bo organizacyjnie jest to siłą rzeczy prostsze. Poza tym znam córkę, więc wiem, jak ją zmotywować do pracy – wyjaśnia sytuację. – Mama oczywiście nie jest moją katechetką – uśmiecha się Iza, która wybierając szkołę, zaryzykowała i postawiła właśnie na tę placówkę, bo silniejsze od oporów były atuty liceum. – Poza tym nie jestem tu jedynym dzieckiem nauczyciela chodzącym do szkoły, w której rodzic uczy, a ponieważ mama jest lubiana, wiedziałam, że nie będę z powodu pokrewieństwa szykanowana – uśmiecha się. Na udział w OTK zdecydowała się „na próbę”, żeby zmierzyć swoje siły, posmakować gorączki przygotowań i rywalizacji. – Nie miałam jednak apetytu na zwycięstwo. To miał być tylko trening, bo jestem w drugiej klasie – zapewnia. – Nawet nie chciałam czekać na wyniki. Zaskoczona wysoką pozycją nie kryje radości. – Było trudno, bo przygotowana byłam na inny rodzaj pytań. Męczyło dużo szczegółowych kwestii: daty, miejsca, cytaty – w końcu wszystkie całkiem podobne, bo orędzia kierowane do tej samej grupy: młodych – wylicza. – Niestety, mało było uzupełniania zdań, mało zadań z Pisma, które się zna dobrze – dopowiada. W związku z tym, jak przyznaje, sporo zadań rozwiązywała intuicyjnie. – Uzyskałam niezły wynik, zatem kobieca intuicja nie zawiodła – komentuje.

Zmiana jest możliwa

Bartosz Pietrzak, katecheta z II LO w Wałbrzychu – to on zaproponował Kacprowi Ludwigowi udział w olimpiadzie teologicznej. – Jestem w pierwszej klasie, miałem ochotę na rywalizację, dlatego się zgodziłem – mówi zwycięzca zawodów. Uzyskał pierwszy wynik: 42 punkty na 58 możliwych. – Mój system nauki nie jest skomplikowany: najpierw wszystko, co było zadane, bardzo starannie przeczytałem. Potem sięgnąłem po lekturę jeszcze raz, ale już przeglądając ją i zwracając uwagę na ważniejsze moim zdaniem kwestie – zdradza Kacper. Jest ścisłowcem, dlatego łatwo mu było studiować dokumenty Soboru Watykańskiego II czy katechizm. – Ich język jest precyzyjny, uporządkowany – wyjaśnia. – Poza tym poruszane były tam kwestie, które mnie zwyczajnie interesują. Jako wierzący nie mam zbyt rozległej wiedzy szczegółowej, a olimpiada była okazją, żeby kilka zagadnień naprawdę zgłębić – przyznaje. Kacper ceni sobie to, że temat główny: Jan Paweł II, otworzył mu oczy na tego świętego papieża. – Dużo o nim słyszałem, ale mało wiedziałem. Okazuje się, że świadectwo jego wiary jest porywające, nawet dla mnie, młodego chłopaka, ale tylko przy bliższym poznaniu – zauważa 16-latek. – Kiedy umarł papież, nie zwróciłem na to szczególnej uwagi, nie pamiętam tamtego czasu. Dopiero podczas konklawe dotarło do mnie, że coś się zmieniło, bo tego wieczoru nie było dobranocki, co wyprowadziło mnie z równowagi – uśmiecha się, wspominając wybór papieża Benedykta XVI. Z pytań, które sprawiły Kacprowi poważny kłopot, pamięta na pewno to, w którym chodziło o cztery drogi do Chrystusa, które wymienia papież w homilii z Santiago de Compostela. – Nie wiedziałem, jaka jest odpowiedź na to pytanie, dlatego obiecałem sobie, że wrócę do tego tekstu. Tym bardziej, że trzeba się przygotować do ostatniej odsłony olimpiady. A w niej obowiązuje nie tylko nowy materiał, ale wszystko to, co było zadane do tej pory – mówi. – Kiedyś modliłem się: Panie Boże, pomóż mi wygrać! Teraz modlę się już inaczej: „Nie wiem, czy wygram, czy przegram, ale wiem, że będzie doskonale, gdy wypełni się Twoja, Boże, wola. Tobie się powierzam” – zdradza na koniec.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama