Nowy numer 48/2020 Archiwum

Cele otwarte dla wszystkich

Ci z internatu mają coś więcej niż tylko licealną wiedzę – mają doświadczenie samodzielności i odpowiedzialności, a to dobry fundament dla dorosłego życia.

…a Marta ratownictwo medyczne

– Miałam iść do klasy filmowej, do I LO w Świdnicy. Nawet się dostałam, ale potem postanowiłam zrobić coś nowego w życiu. Chciałam zaryzykować, sprawdzić się i usamodzielnić – mówi Marta. Bała się, nie ukrywa, bo przecież zawsze była z mamusią i tatusiem, a teraz jest sama. Oczywiście, co weekend jest w domu, ale starsi mówią, że z tego też się wyrasta. Samodzielność daje sporo frajdy i pozwala dojrzewać. Bo bez rodzicielskich podpórek szybko przekonasz się, że jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. Czasami dosłownie. Nie ma zlituj! – Ale takie jest życie, prawda? – pyta retorycznie. Wstają o 6.30, pięć minut później mają poranną zaprawę. Pół godziny później śniadanie. O 7.45 apel przed początkiem nauki. Lekcje trwają zasadniczo do 14.00. Po nich obiad, czas na rekreację i zajęcia dodatkowe. Od 17.00 do 19.00 trzeba się uczyć. Zachęca do tego nie tylko regulamin, ale też nauczyciel dyżurny, którego można poprosić o błyskawiczne korepetycje, podpowiedź, wytłumaczenie, powtórkę, sprawdzenie – z przedmiotu, którego uczy. Po kolacji do 20.30 porządki. Czystość w pokojach jest sprawdzana i oceniana. Na koniec miesiąca otrzymuje się ocenę całościową. Jeśli liczba punktów jest zaskakująco wysoka, można dostać zniżkę na opłatę za internat (420 zł miesięcznie). Jeśli wstydliwie niska – opłata wzrasta. – Nie sądziłam, że mieszkanie z dala od domu może być takie ciekawe i rozwijające – mówi Marta. – Więzi, jakie się tworzą między nami, są absolutnie wyjątkowe. Czuję się jak w rodzinie, dobrze się rozumiemy, wspieramy, jesteśmy solidarni. W razie napięć czy konfliktów zawsze można liczyć na pomoc pani pedagog, ona jest dla nas jak internatowa mama – dorzuca. Trzeba kończyć. – Ale ja jeszcze nie opowiedziałam o moim profilu, ratownictwo medyczne! – protestuje Marta. Ustępuję. – Pierwsza pomoc, ćwiczenia z technik ratowniczych, nauka pływania, obozy szkoleniowe, wspinaczka, narty – wylicza na jednym oddechu. – Gdzie bym to wszystko miała, gdyby nie szkoła w Henrykowie? – pytanie na szczęście jest znowu retoryczne.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama