Nowy numer 46/2019 Archiwum

Taka służba jakie kapłaństwo

Od dziecka interesował się życiem w wojsku i chciał je poznać od środka. Po latach został księdzem, a teraz spełnia swoje marzenie. Ks. Sebastian Makuch opowiada o szkoleniu wojskowym, które odbył w czasie tegorocznych wakacji.

ks. Przemysław Pojasek: Jak to się stało, że trafił Ksiądz do wojska?

ks. Sebastian Makuch: Mniej więcej rok temu podczas wizytacji biskupiej w Bielawie na rozmowie z księdzem biskupem Adamem (Bałabuchem – red.) poruszyłem tę kwestię, że chciałbym pójść do wojska. W tym samym czasie zaczęło się mówić w mediach o Wojskach Obrony Terytorialnej, że będą potrzebować kapelanów. Ksiądz biskup zgłosił moją kandydaturę do ordynariatu polowego Wojska Polskiego i spośród dwóch księży zgłoszonych z naszej diecezji wybrano mnie.

Co w tym kursie było najtrudniejsze?

Najtrudniej na początku było przestawić swoje myślenie z czysto cywilnego na wojskowe. Wypowiedziane formuły muszą być regulaminowe. Nie można sobie mówić „luźno” do przełożonego. Wszystko musi być bardzo oficjalne. Poza tym wysiłek może i nie był aż tak duży, ale musiałem go podejmować o wiele częściej niż na co dzień. Jak każdy żołnierz do przysięgi przechodziłem tzw. unitarkę, więc wiele zadań i ćwiczeń na pasie taktycznym przy jednostce, począwszy od taktyki strzelania, rzutu granatem, czołgania się czy okopywania na czas.

Przygotowywał się Ksiądz wcześniej fizycznie? Jak było u Księdza z kondycją podczas ćwiczeń?

Przygotowywałem się, ale okazało się, że niewystarczająco. W parafii najwięcej czasu spędziłem, jeżdżąc na rowerze, dzięki czemu wzmocniły mi się nogi, a to w wojsku się przydaje, bo dużo się biega. Z innymi partiami ciała nie było może aż tak dobrze, ale jakoś dałem radę...

Po co Księdzu takie szkolenie?

Człowiek powinien cały czas się rozwijać, kształtować siebie w jakiś sposób. Ja również chciałem spróbować czegoś nowego, a że w wojsku nigdy nie byłem, to chciałem spróbować. Zwłaszcza że przez całe dzieciństwo mocno mnie to inspirowało. Zastanawiałem się, jak tam wygląda życie, bo przecież to również jest służba. Na miejscu odkryłem, że ma ona wiele wspólnego z kapłaństwem. Jesteśmy jak Boży żołnierze. Chciałem przejść to szkolenie dla samego siebie, żeby się sprawdzić i zahartować.

Czego się uczy księży w wojsku? Chyba nie zabijania?

Nie! Mamy różne przedmioty, począwszy od moralności żołnierskiej, przez logistykę po taktykę dowodzenia. Pokazuje się nam wszystko, co musi wiedzieć prawdziwy żołnierz. Zarówno ten, który dowodzi, jak i ten na froncie. Mamy w przyszłości być z żołnierzami, wspierać ich w trudnych chwilach i towarzyszyć im w drodze do Boga. Wbrew pozorom kapłan jest bardzo ważny w wojsku. Pełni pewnego rodzaju funkcję duchowego lekarza, zwłaszcza gdy żołnierz traci na froncie kolegę lub w innych trudnych sytuacjach.

Wspomniał Ksiądz, że w dzieciństwie marzyło się Księdzu bycie wojskowym. Jak to wyglądało?

Może nie do końca marzyło, ale pamiętam, że jak każdy chłopiec na osiedlu bawiliśmy się w wojsko i wojnę. Każdy chciał być dowódcą. Tak samo było z zabawą żołnierzykami. Tu liczyły się taktyka i liczebność armii.

Po powrocie na parafię będzie miał Ksiądz jakieś zadania?

Przede wszystkim będę dalej duszpasterzem, i to jest najważniejsze zadanie. Po szkoleniu zostanę przeniesiony do rezerwy i będę czekał na przydział jednostki Wojsk Obrony Terytorialnej. W czerwcu zostałem przeniesiony do parafii pw. NMP Królowej Polski w Świdnicy i tam będę pracował jako wikariusz. Jeśli w najbliższym czasie dojdą jakieś zadania, to nie będą zbyt duże i nie powinny kolidować z pracą duszpasterską.

Może jest coś, co chciałby Ksiądz dodać, na coś zwrócić uwagę?

Muszę przyznać, że jako młody ksiądz jeszcze na świeżo pamiętam życie w seminarium. I ono jest bardzo podobne do tego w wojsku. O 6.00 rano pobudka, potem zaprawa z biegiem na dystans 2,5 km. Około 6.40 wyjście na śniadanie, a o 7.30 – apel i bloki wykładowe. Czasami jest ich sześć, a czasami dużo więcej, bo po obiedzie do 19.00 mieliśmy wykłady. Podobnie jest w seminarium, tylko zamiast ćwiczeń fizycznych są te duchowe, jak rozmyślanie czy Msza św. przemyslaw.pojasek@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama