GN 28/2020 Archiwum

Abstynencja to za mało

W niedzielę przed Środą Popielcową rozpoczyna się w Kościele czas modlitwy o życie bez alkoholu. Hasło tegorocznego tygodnia, który trwał od 3 do 8 marca, to „Młodzi trzeźwi i wolni”.

Jej istotą jest dobrowolne wyrzeczenie się, czyli post, połączony z modlitwą – w tym tkwi duchowa siła. – Trzeźwość to cnota wykraczająca poza abstynencję. To stawanie w prawdzie. Pozwala nie koncentrować się na piciu, ale mieć trzeźwe myślenie i trzeźwe spojrzenie – wyjaśnia Iwona Kurowska. Uczestniczą w ogólnopolskich kampaniach. W ubiegłym roku w ramach kampanii „Masz wpływ” odwiedzali sklepy i dostarczali materiały informujące o nielegalności sprzedaży alkoholu nieletnim. Kilka grup obeszło wtedy punkty handlowe na wałbrzyskim Sobięcinie. Zorganizowali też pierwszy bal bezalkoholowy. Będą kontynuować tę inicjatywę.

Działania i konkretna pomoc są istotne szczególnie wobec osób już uzależnionych i ich bliskich. Grupę wsparcia anonimowych alkoholików, porady prawnika i psychologa oferuje od wielu lat Stowarzyszenie Klubu Abstynenta „Na Pawłowym Wzgórzu” w Dzierżoniowie przy parafii pw. Królowej Różańca Świętego. Zostało założone w 2000 roku przez grupę ludzi należących do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka oraz Domowego Kościoła. Andrzej Kamiński, który był pierwszym prezesem organizacji, mówi, że nie zna przypadku, żeby osoba uzależniona bez pomocy Boga wyszła z nałogu. Od lat prowadzi świetlicę dla dzieci i młodzieży. Zabawa, słodki poczęstunek i działania profilaktyczne – z tego korzysta czterdziestka podopiecznych.

Co roku św. Mikołaj przychodzi z prezentami i jest zabawa karnawałowa, a także sylwester bezalkoholowy dla dorosłych. W zeszłym roku po raz pierwszy dzieci bawiły się na Balu Wszystkich Świętych.

Opiekun świetlicy sam pochodzi z rodziny z problemem alkoholowym. Pił ojciec, a później bracia. Choć zarzekał się, że on będzie inny, też wpadł w nałóg. – Piłem codziennie przez prawie trzy lata. Nie miałem już nad tym kontroli. Ale doszło do mnie, że niszczę sobie życie. Nie chciałem zapić się na śmierć. Pomodliłem się szczerze do Boga i od tamtego momentu zaczął się odwrót. Bóg zabrał mi przymus picia. Powoli wyszedłem z nałogu – pan Andrzej z trudnością wspomina tamten czas.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama