Nowy numer 3/2021 Archiwum

Nie zapracowałem sobie na trzeźwość, to łaska od Boga

Ma 49 lat. Nie pije od 5 grudnia 1993 roku. Mówi, że grubość szkła dzieli go od tego Janka, który wczoraj przestał pić.

Porzucił AA, szukał ruchów charyzmatycznych. Po czasie okazało się, że potrzebuje i wspólnoty katolickiej, i grupy anonimowych alkoholików.

– Jeśli idę na tych dwóch nogach – AA i Kościół – to się nie chwieję ani w jedną, ani w drugą stronę. W AA znają mnie, wiedzą, kiedy zaczynam kręcić. Po każdym mityngu chcę być lepszym człowiekiem. Moją siłą jest Pan Bóg, w Nim mam ufność. Wierzę, że nie sam muszę pracować na trzeźwość. Proszę Boga i On przychodzi z łaską. Dzięki Niemu nie boję się alkoholu. Jestem nerwowy i nadpobudliwy. Moim największym zagrożeniem jest własne ego. Wszystko, co próbowałem robić sam, obracało się w łajno. Wszystko, co robiłem, opierając się na Panu Bogu, wychodziło –przyznaje szczerze i zastanawia się, kto się za niego modlił, żeby wytrzeźwiał.

Przepił całą młodość. Przyszłą żonę poznał, kiedy od 1,5 roku nie brał alkoholu do ust. Żyją razem 23 lata, mają dorosłe dzieci.

– Jestem szczęśliwy, mam kochającą żonę i dzieci. Żyję dniem dzisiejszym, nie przejmuję się na zapas. Dla mnie Jezus jest najważniejszy. Modlę się codziennie, czytam Pismo Święte i wiem, że jak przestanę się Go trzymać i porzucę AA, to już po tygodniu wejdę w to samo, z czego udało mi się uwolnić 26 lat temu – podsumowuje Jan.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama