Nowy numer 2/2021 Archiwum

Zapach pieprzowego ciasta

Tradycja piernikarska w Bardzie nie jest może tak długa jak zwyczaj pielgrzymowania do cudownej figurki, ale równie bogata. A co najciekawsze, obie są ze sobą połączone.

Pierwsze wzmianki o bardzkich piernikach pojawiają się w XVII wieku. W 1842 r. przy dzisiejszej ulicy Rynek 4 powstała jedna z sześciu firm w mieście trudniących się tym fachem. Jej właścicielem był Robert Gerlich, który później sprzedał ją swojemu siostrzeńcowi Maxowi Prause. Mogłoby się wydawać, że piernikarskie tradycje umarły śmiercią naturalną wraz z zakończeniem II wojny światowej i wyjazdem rodziny Prause do Niemiec. I tak w istocie było przez kilkadziesiąt lat. Na szczęście znalazły się osoby, które nitka po nitce odsłaniały wielowiekową tradycję, ale przede wszystkim w sobie odkrywały pasję do piernikarskiego kunsztu. Jedną z nich jest Magdalena Topolanek, dzięki której nad miastem znowu unosi się aromat korzennych przypraw.

Piernikowa bazylika

„Czesi potrafią, a ja nie potrafię?” – pomyślała Magdalena, kiedy jej bratowa Grażyna Cal, pracująca w tamtym czasie w Urzędzie Miasta, przywiozła z czeskiego Letohradu pięknie zdobione pierniki. Miał to być przykład, jak można wykorzystać rodzimych twórców do promocji miasta. Zamiast taniej chińszczyzny chciała zaproponować coś oryginalnego, wytwarzanego na miejscu.

Na początku miało powstać 20 pierników z wizerunkiem bardzkiej bazyliki. – Nie lubiłam wtedy piec ani gotować, a Grażyna chciała, żebym zajęła się piernikami. Opowiadała mi także historie niemieckich wypieków. A że byłam ambitna, wróciłam do domu i zaczęłam się tego uczyć. Polubiłam pieczenie pierników, ale najbardziej lubię je zdobić – wspomina Magdalena. Złapała bakcyla, a swoje wypieki prezentowała, jeżdżąc często na różne prezentacje wraz z Kołem Gospodyń Wiejskich z Brzeźnicy, do którego obie z bratową należą. Misternie malowane pierniki zostały szybko dostrzeżone i tak zaczęła się współpraca z pałacem w Łomnicy. Magdalena i Grażyna jeździły tam na wszystkie duże imprezy, organizowały warsztaty dla dzieci i w ten sposób wypromowały bardzkie pierniki. Jakie więc musiało być zdziwienie turystów, którzy przyjeżdżając do Barda, szukali fabryki pierników i tych pań, które je tak pięknie pieką. A panie swoje specjały przygotowywały w domu. – Klienci wymusili na nas punkt stacjonarny. Logo naszych pierników przedstawia bardzką bazylikę, gdyż to ona połączyła mnie z piernikami. Gdyby nie te pierwsze pierniki z kościołem, to nie wiem, czy zaczęłabym to robić – mówi.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama