Cztery dni spotkań dla księży, sióstr zakonnych, młodzieży i dorosłych miały ożywić ducha w lokalnym Kościele przed rozpoczęciem nowego roku liturgicznego. Czy to się udało?
Na to pytanie próbuje odpowiedzieć ks. Krzysztof Ora, dyrektor wydziału duszpasterskiego i główny organizator diecezjalnych rekolekcji.
- Mam wrażenie, że ks. Łukasz Plata wypowiedział pewne proroctwo dotyczące przyszłości, oparte bardzo mocno na tym, co przeżywamy teraz. Widzę to podobnie. Jesteśmy w trudnym, kryzysowym momencie, który trzeba przetrwać, ale nie w znaczeniu przeczekania gdzieś w ukryciu. Trzeba go przeżyć aktywnie, z otwartymi oczami i sercem, bo wierzę, że przed Kościołem jest czas dużego odrodzenia, prawdziwej wiosny. Kościół ma w sobie dzięki Chrystusowi to, czego ludzie dzisiaj naprawdę pragną i są tego głodni - wspólnotę. Świat mediów i elektroniki w pewnym momencie się przeje, przestanie wystarczać. Ludzie zaczną jeszcze bardziej szukać realnej, żywej wspólnoty. To, co robimy tutaj podczas rekolekcji, jest ciągłą propozycją i zaproszeniem, żeby zobaczyć, że Kościół daje coś innego niż świat, z innym przesłaniem i inną treścią - przekonuje duchowny.
Uważa, że diecezjalne rekolekcje są po to, żeby dodać otuchy i nadziei - i księżom, i siostrom zakonnym, i ludziom świeckim.
- Chodzi o to, żeby nie mieli poczucia, że ich misja jest już skończona i należy tylko do przeszłości. Przeciwnie, wierzę, że Pan Bóg ma przygotowany duży plan, tylko trzeba uważać, żeby nie opuścić rąk, nie zrezygnować. Wspólnym mianownikiem wszystkich dni i wszystkich grup jest oparcie wszystkiego na Chrystusie i Ewangelii oraz otwarcie na to, żeby tego nie tylko nauczać, ale samemu tego doświadczać. Mówimy o przebaczeniu, o uzdrowieniu, o wierze w moc kapłaństwa i o charyzmacie życia zakonnego, ale chodzi o to, żeby to realnie przeżyć, a nie zatrzymać się na poziomie słów - podkreśla ks. Ora.
Okazję ku temu miało kilkaset osób, które w kolejnych dniach od 20 do 23 listopada spotkały się w Bardzie (księża i siostry zakonne) lub w Ząbkowicach Śl. (świeccy) z ks. Łukaszem Platą.
- Tegoroczne rekolekcje w diecezji przeżywamy pod hasłem nadziei. W ramach misji ewangelizacyjnej „Ewangelibus” staramy się nieść ją bardzo konkretnie - przez słowo, świadectwa i historie ludzi, których Pan Bóg dotknął swoją miłością. Pokazujemy powroty do Boga, pojednanie, uzdrowienie. Kiedy głosimy nadzieję, dzieje się coś bardzo wyraźnego: rośnie wiara i objawia się miłość. To był zasadniczy zamysł wszystkich spotkań - czy to z kapłanami, siostrami zakonnymi, młodzieżą, czy jutro podczas rekolekcji ogólnych - żeby pokazać Kościół żywy, Kościół, który nie jest w defensywie, ale w ofensywie ewangelizacyjnej, bo właśnie takiego Kościoła wszyscy dzisiaj bardzo potrzebujemy. Do posługi w różnych grupach przygotowywałem się osobno, modląc się o rozeznanie tematów. Z kapłanami podjęliśmy temat władzy, którą otrzymują od Jezusa. Chodzi o realną władzę sprawowania sakramentów, głoszenia słowa i pasterzowania. Bardzo mi zależało, żeby mocno przypomnieć, że wierni mają prawo do tej władzy - że jest ona nam powierzona po to, by im służyć. Z siostrami zakonnymi rozważaliśmy temat wspólnoty. Starałem się pokazać wspólnotę jako dar i charyzmat, a jednocześnie zaproponować pewien model wspólnoty „idealnej”, który inspiruje do zastanowienia się, jak realizuję swoją misję we wspólnocie. Chodzi o to, by wspólnota stawała się rzeczywiście rodziną na wzór Trójcy Świętej, przenikniętą jednością i miłością. Taka wspólnota sama w sobie staje się świadectwem i może pociągnąć nowych ludzi do życia konsekrowanego - podkreślał w rozmowie z redakcją GN.
W konferencjach podjął też temat, który jego zdaniem jest pierwszym krokiem do uzdrowienia, zwłaszcza duchowego.
- Jezus w Ewangelii św. Marka w XI rozdziale, XXV wersecie mówi otwarcie: kiedy przystępujecie do modlitwy o uzdrowienie fizyczne, o uzdrowienie duchowe, o uwolnienie, kiedy przystępujecie do modlitwy za swoje dzieci, za sąsiadów, za swoich przyjaciół, członków wspólnoty, kiedy przystępujecie do modlitwy przebaczajcie, jeśli macie coś przeciw komu, aby również ojciec przebaczył wasze przewinienia. Jeśli nie przebaczymy żonie, mężowi, bratu, siostrze, mamie, ojcu, teściowej, córce, synowi, sąsiadowi, córce, bardzo trudno będzie dostać się do nieba. Możemy umrzeć w grzechu ciężkim i nie będzie dla nas ratunku, bo nieprzebaczenie jest bardzo ciężkim grzechem. Ratunkiem jest dla nas przebaczenie. Ratunkiem jest dla nas krzyż, bo na krzyżu mamy dowód, że Bóg wszystko nam przebaczył i nieustannie nam przebacza. Nie ma takiego grzechu, nie ma takiego zła, którego Bóg nie był w stanie nam przebaczyć, jeśli do Niego przychodzimy, jeśli żałujemy i prosimy o to przebaczenie. Dlatego, aby przebaczyć, trzeba popatrzeć na drugiego człowieka z taką miłością i takim współczuciem, jak to zrobił Jezus na krzyżu - wyjaśniał na jednej z konferencji ewangelizator.
W kolejnych konferencjach przekonywał uczestników, że nawet w najgorszej sytuacji jest Nadzieja, która zawieść nie może, a jest nią sam Chrystus. Nie brakowało też okazji do Jej doświadczenia w sakramencie pokuty, Eucharystii czy adoracji Najświętszego Sakramentu. Tradycyjnie za oprawę muzyczną i uwielbienie była odpowiedzialna Diakonia Effatha ze Strzegomia.