Jarosław Szczepaniak: "Adwent nie jest tylko odliczaniem dni do świąt"

O rodzinnych źródłach adwentowej opowieści, o klimacie świdnickiej parafii św. Andrzeja Boboli, o przeżywaniu wiary na emigracji oraz potrzebie realistycznych opowieści dla najmłodszych mówi Jarosław Szczepaniak.

Kamil Gąszowski: Skąd wziął się pomysł na napisanie „Roratek Bernatki”?

Jarosław Szczepaniak: Wyrósł z naszej rodzinnej codzienności. W czasie Adwentu zawsze szukaliśmy czegoś, co pomoże dzieciom wejść głębiej w ten czas, a jednocześnie będzie bliskie ich światu. Zauważyłem brak współczesnych, prostych i realistycznych opowieści adwentowych, które pokazują działanie Boga w zwykłym życiu rodzin. Chciałem też zaproponować dzieciom alternatywę dla „słodkich kalendarzy”, bo Adwent nie jest czasem oczekiwania na kolejne słodycze i prezenty, lecz na przyjście Jezusa. Dlatego stworzyłem historię Bernatki, zwykłej dziewczynki z polskiej parafii, której przygody pozwalają dzieciom przeżyć Adwent „od środka”, dzień po dniu.

W książce widać bardzo wyraźne odniesienia do realiów świdnickiej parafii. Czy tworząc książkę, chciał Pan w pewien sposób uhonorować swoje świdnickie korzenie?

Tak, te odniesienia są celowe. Ksiądz Edward, ksiądz Janek czy kościelny pan Waldek mają swoje odpowiedniki w rzeczywistości. Postać księdza Edwarda odnosi się do rzeczywistego kapłana ks. Edwarda Szajdy (to właśnie po nim mój syn nosi imię), proboszcza parafii świętego Andrzeja Boboli w Świdnicy,

Te postaci posiadają cechy, które pamiętam z parafii: sposób bycia, humor, życzliwość, konkretne gesty. Chciałem oddać klimat miejsca, w którym dorastała głównie moja żona – poranne drogi przez osiedle, ciepło plebanii, ludzi, którzy naprawdę mieli wpływ na codzienność dzieci i rodzin.

To, co najbardziej łączy się z rzeczywistością, to raczej sama rama fabuły, czyli klimat porannych rorat, plebania pachnąca pączkami, kościół przed świtem, rozmowy z dziećmi.

Najbardziej zależało mi na pokazaniu prawdy o tym, jak ważna może być zwykła, lokalna wspólnota. Te obrazy wynikają częściowo ze wspomnień, z obserwacji, a częściowo z wdzięczności. W pewnym sensie jest to rzeczywiście forma uhonorowania korzeni i ludzi, którzy pokazali mi, że wiara rodzi się właśnie w takich małych miejscach.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

E-BOOK DLA WSZYSTKICH SUBSKRYBENTÓW

ADWENTOWA SZKOŁA MODLITWY