W sobotni wieczór bp Marek Mendyk przewodniczył w świdnickiej katedrze liturgii Wigilii Paschalnej. W wygłoszonej homilii hierarcha zaprosił wiernych do odkrycia, że biblijna historia zbawienia to nie odległa przeszłość, lecz rzeczywistość, która dzieje się tu i teraz.
Biskup świdnicki, nawiązując do tradycji żydowskiej, wyjaśnił dlaczego tej nocy czytań jest tak wiele. Podkreślał, że kluczem do zrozumienia słowa jest świadomość jego aktualności.
- Wszystko, co jest zapisane w Torze, wydarza się dwa razy: po raz pierwszy kiedy to się wydarzyło w historii, a drugi raz wtedy, gdy się to wydarza w naszym życiu. I wszystkie te wydarzenia, o których słuchaliśmy (stworzenie świata, ofiara Abrahama, przejście przez Morze Czerwone), słuchaliśmy właśnie po to, żeby się one dzisiaj wydarzyły w naszym życiu - przekonywał.
Analizując opis stworzenia świata, bp Marek wskazał na współczesny kryzys tożsamości. Podkreślił, że próba postawienia się w miejscu Boga odbiera człowiekowi jego prawdziwą wartość.
- Największym problemem człowieka jest to, żeby uznał, że jest stworzony, że został stworzony. Człowiek nie chce być stworzony, człowiek chce być stworzycielem. Człowiek bawi się w stwórcę. Nasza najwyższa godność bierze się z tego, że jesteśmy stworzeni - na obraz i podobieństwo Boga samego - mówił.
Szczególnie mocno wybrzmiała interpretacja wyjścia z Egiptu. Biskup zauważył, że spektakularne rozdzielenie wód nie było najważniejszym elementem tamtej nocy. Prawdziwy cud wydarzył się w sercach ludzi.
- Cud nie polega na tym, że Żydzi przeszli przez to morze. Cud się zawsze dokonuje w człowieku; że się odważyli wejść w środek tego morza; że zaryzykowali. Gdyby to nas dotyczyło, nie wiem czy udałoby się nam tak zaryzykować. Cud polega na zaufaniu w człowieku. Żydzi w Egipcie widzieli całą masę cudów jakich Pan Bóg dokonywał, ale oni tylko na te cuda patrzyli, pewnie też jakoś podziwiali. Ale generalnie tylko na nie patrzyli stojąc z boku. Ale kiedy stanęli nad Morzem Czerwonym Bóg im powiedział, że ta woda się rozstąpi. Pójdziecie? Wejdziecie w taką wodę, zaryzykujecie dla mnie, podejmiecie taką decyzję? Siostry i Bracia! To jest decyzja tej nocy, paschalnej nocy. Czy stać nas na to, by zaryzykować dla Boga? Zaufać wbrew wszelkim logicznym ustaleniom? - pytał zgromadzonych w świdnickiej katedrze.
Na koniec przypomniał, że ostatecznym argumentem za zmartwychwstaniem jest prawdomówność Chrystusa. Zachęcił zebranych, by pozwolili się prowadzić słowu, które leczy i daje siłę, zwłaszcza w chwilach ciemności i opuszczenia. Uroczystość zakończyła się procesją rezurekcyjną i życzeniem, aby paschalna radość i pokój rozświetlały codzienność każdego wiernego.