W pierwszy dzień maja ponad 60 księży i setki wiernych uczestniczyło we Mszy św. żałobnej, dziękując za życie i dar kapłaństwa zmarłego duchownego, który przez 9 lat posługiwał w świdnickiej parafii św. Stanisława i św. Wacława.
Uroczystościom żałobnym przewodniczył bp Ignacy Dec, który już na początku Mszy św. podkreślił znaczenie zmarłego księdza dla tak wielu ludzi, którzy przyszli go pożegnać. W homilii przekonywał, że choć śmierć 42-letniego duchownego jest po ludzku niezrozumiała, ma sens znany Bogu.
- Bóg wybiera nam godzinę przyjścia po nas, tak jak nam wybrał godzinę naszego poczęcia i narodzenia. Wierzący ludzie mówią, że wybiera dla nas najbardziej odpowiednią godzinę odejścia z tego świata. Chociaż nam się niekiedy wydaje, że tak nie jest, że ta godzina odejścia jest za wczesna. Jest czasem niespodziewana. Starożytni Grecy mawiali, że ulubieńcy bogów umierają młodo. A w Biblii czytamy słowa: "wcześniej osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele. Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pospiesznie uszła spośród nieprawości". Chrystus Pan przyszedł i zabrał nam kapłana. Przyszedł wyzwolić go z cierpienia, zdjąć z jego ramion krzyż choroby i cierpienia, który dźwigał w ostatnich latach, miesiącach i tygodniach. Prosimy Boga miłosiernego o oczyszczenie jego duszy i przyjęcie go do grona swoich niebieskich przyjaciół - mówił biskup senior.
W dalszej części homilii bp Dec szczegółowo przedstawił drogę życia ks. Pawła Traczykowskiego. Urodził się on 1 kwietnia 1984 roku w Wałbrzychu. Tam przyjął chrzest, Pierwszą Komunię Świętą i bierzmowanie oraz ukończył szkołę podstawową i liceum. Od najmłodszych lat angażował się w życie Kościoła jako lektor i animator Ruchu Światło-Życie. Po maturze w 2003 roku wstąpił do seminarium duchownego. Studiował filozofię i teologię, a w 2009 roku przyjął święcenia kapłańskie w świdnickiej katedrze. Pierwsze lata posługi spędził jako wikariusz w Bielawie. Następnie został skierowany na studia specjalistyczne do Rzymu, gdzie w Instytucie Patrystycznym Augustynianum uzyskał licencjat. Po powrocie do diecezji w 2017 roku przez dziewięć lat pracował jako wikariusz w parafii katedralnej w Świdnicy. Był także wykładowcą w seminarium duchownym oraz kapelanem aresztu śledczego. Zmarł nagle 27 kwietnia 2026 roku na plebanii katedralnej.
Biskup dużo miejsca poświęcił też codziennej pracy duszpasterskiej ks. Traczykowskiego. – Jeśli mówimy, że kapłan jest sługą, to nazwę ta szczególnie przylega do osoby ks. Pawła Traczykowskiego. Był bowiem kapłanem, który pełnił właśnie bardzo gorliwie swoją kapłańską posługę, która była potrójna. Głosił słowo Boże, sprawował święte sakramenty i opiekował się chorymi i biednymi. W nomenklaturze eklezjalnej funkcje te nazywają się funkcją prorocką, nauczycielską i królewską, która jest służbą, posługą miłości. Wszystkie te funkcje pełnił bardzo gorliwie, z wielkim oddaniem dla ludzi, którym służył. Można powiedzieć, że pełni je w stylu swojego niebieskiego patrona, świętego Pawła apostoła - zauważył kaznodzieja, wymieniając m.in. kazania pasyjne na Gorzkich Żalach, adorację Najświętszego Sakramentu, odwiedzanie chorych, więźniów czy wychowanków zakładu poprawczego.
Do tej cichej posługi nawiązał również na zakończenie Mszy św. ks. Marcin Gęsikowski, proboszcz parafii katedralnej, który przyjaźnił się ze zmarłym. – Ksiądz Paweł cicho przemierzał te nawy katedry, zawsze się gdzieś spiesząc. Ale spieszył się za każdym razem do drugiego człowieka: do konfesjonału, ołtarza, do chorych czy osadzonych w areszcie. Tyle tych posług sprawował w naszej parafii. Będzie nam go bardzo brakować - dodał, dziękując biskupowi seniorowi, koncelebransom i wiernym przybyłym na Mszę św. żałobną do katedry. Przypominał, że uroczystości pogrzebowe odbędą się następnego dnia, tj. 2.04.2026 w wałbrzyskim Kościele pw. Aniołów Stróżów o godz. 11. Będzie im przewodniczył biskup świdnicki Marek Mendyk. Ciało zmarłego ks. Pawła spocznie natomiast na miejscowym parafialnym cmentarzu obok ks. prał. Bogusława Wermińskiego, wieloletniego proboszcza tej parafii.