Na zakończenie roku formacyjnego przedstawiciele wspólnot małżeńskich i rodzinnych odwiedzają Bazylikę Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Wambierzycach, by prosić o opiekę na czas wakacji.
W uroczystość Trójcy Przenajświętszej 31 maja do Wambierzyc pielgrzymowali małżonkowie i rodziny z różnych stron diecezji, uczestnicząc w XXII Pielgrzymce Małżeństw i Rodzin. Centralnym punktem spotkania była Eucharystia w Sanktuarium Matki Bożej Wambierzyckiej Królowej Rodzin. Mszy św. przewodniczył o. Albert Krzywański OFM, a homilię wygłosił ks. Mirosław Rakoczy, diecezjalny duszpasterz rodzin.
Rozpoczynając ją, odwołał się do prostego obrazu rodziny, który pomaga zrozumieć tajemnicę Trójcy Świętej. - Pewne dziecko zapytało kiedyś mamę: "Jak to możliwe, że Bóg jest jeden, ale w trzech Osobach?". Mama odpowiedziała: "Popatrz na naszą rodzinę. Tata, mama i dzieci - jesteśmy różni, ale tworzymy jedno". Oczywiście żadna rodzina nie odda do końca tajemnicy Boga, ale może pomóc nam zrozumieć, że prawdziwa miłość zawsze tworzy jedność - zauważył.
Punktem wyjścia dalszych rozważań były słowa św. Pawła: "Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi". Jak podkreślił kaznodzieja, te trzy dary stanowią jednocześnie fundament każdego chrześcijańskiego małżeństwa.
Mówiąc o łasce sakramentu małżeństwa, zwrócił natomiast uwagę, że nie jest ona jedynie wspomnieniem dnia ślubu, ale rzeczywistością obecną przez całe wspólne życie. - Małżeństwo chrześcijańskie nie opiera się jedynie na ludzkiej sile. A gdyby było oparte tylko na emocjach, nie przetrwałoby prób życia. Sakrament małżeństwa to nie tylko piękna ceremonia z dnia ślubu. To łaska, która trwa - podkreślał. Przypomniał również, że działanie Bożej łaski najczęściej ujawnia się w zwyczajnych sytuacjach codzienności. - Wielu małżonków mówi po latach: "Nie przetrwalibyśmy bez Boga". I to jest prawda. Łaska sakramentu działa czasem bardzo cicho - w cierpliwości wobec siebie, w umiejętności przebaczenia, w powstrzymaniu ostrego słowa, w decyzji, by mimo wszystko zostać razem - tłumaczył.
W drugiej części homilii ks. Rakoczy mówił o miłości Boga, która staje się wzorem dla miłości małżeńskiej. Nawiązując do słów Ewangelii, przypomniał, że Bóg kocha człowieka pierwszy i pozostaje wierny mimo jego słabości. - Miłość małżeńska nie polega tylko na wielkich deklaracjach. Najbardziej sprawdza się w codzienności: gdy mąż potrafi wysłuchać zmęczonej żony, gdy żona nie wypomina dawnych błędów, gdy małżonkowie przebaczają sobie po kłótni, gdy razem troszczą się o dzieci i dom, gdy pozostają wierni mimo prób i kryzysów - kontynuował. Przestrzegał przy tym przed egoizmem, który może niszczyć relacje rodzinne.
Szczególne miejsce w homilii zajęło także zagadnienie jedności małżeńskiej i rodzinnej. Ks. Rakoczy przypomniał, że jedność nie oznacza identyczności, ale zdolność życia razem pomimo różnic. - Tak samo w małżeństwie. Mąż i żona różnią się temperamentem, sposobem myślenia, wrażliwością. I czasem właśnie te różnice stają się źródłem konfliktów. Ale Duch Święty uczy, że różnorodność nie musi dzielić. Może ubogacać - dodał.
W kontekście współczesnych wyzwań zwrócił uwagę na potrzebę budowania prawdziwej obecności w rodzinach. - Dzisiaj wiele małżeństw żyje obok siebie, ale nie ze sobą. Wielu patrzy w ekran telefonu, każdy ma swój świat. Tymczasem jedność rodzi się z obecności. Nie wystarczy mieszkać pod jednym dachem - trzeba jeszcze być razem sercem - podsumował.
Zaprosił też małżonków do odnowienia przyrzeczeń małżeńskich, powierzenia Bogu swojej rodziny i wdzięczności za otrzymane łaski. Na koniec przypomniał, że Eucharystia jest szkołą miłości i jedności, ponieważ to właśnie w niej Chrystus nieustannie uczy człowieka przebaczenia, cierpliwości i bezinteresownego daru z siebie.