Słowa z katedry w Świdnicy trafiły do Brukseli
Analiza opublikowana 22 września przez anglojęzyczny „Brussels Signal” rozpoczyna się od wypowiedzi bpa Marka Mendyka z 29 sierpnia. Biskup świdnicki mówił wówczas w katedrze podczas obchodów Dnia Solidarności i Wolności. Przez dziesięć lat, od 2010 do 2020 roku, kierował Komisją Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski.
Autorem tekstu w „Brussels Signal” jest polski dziennikarz Miłosz Manasterski. Punktem odniesienia dla jego analizy stało się rozróżnienie dokonane przez biskupa między szkołą publiczną a szkołą rozumianą jako instytucja pozbawiona obecności religii.
Bp Mendyk mówił w Świdnicy, że obecny konflikt wokół edukacji jest „sporem o człowieka”. W jego ocenie zmiany dotyczące katechezy należy rozpatrywać szerzej niż tylko przez pryzmat godzin lekcyjnych czy zatrudnienia nauczycieli. Chodzi o koncepcję wychowania i o to, czy szkoła może uwzględniać religijny wymiar życia uczniów i ich rodzin. „Brussels Signal” przenosi tę argumentację na szerszy grunt, zestawiając polską sytuację z debatą, która właśnie toczy się w Sofii.
Co zmieniło się w Polsce?
Religia nadal jest przedmiotem nauczanym w polskiej szkole, ale od roku szkolnego 2025/2026 obowiązują nowe zasady. Jej wymiar został ograniczony do jednej godziny tygodniowo. Co do zasady zajęcia z religii i etyki umieszcza się bezpośrednio przed obowiązkowymi lekcjami albo po nich, choć przepisy przewidują wyjątki.
Zmiany stały się przedmiotem sporu także poza Kościołem. Rodzice zwracają uwagę na trudności wynikające z umieszczania religii na skrajnych godzinach planu, szczególnie w przypadku dzieci dojeżdżających do szkoły. Przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP bp Wojciech Osial mówił we wrześniu Vatican News, że Kościół proponował rozwiązanie, w którym każdy uczeń wybierałby między religią a etyką.
Osobnym problemem pozostaje spór prawny. 3 lipca 2025 roku Trybunał Konstytucyjny uznał rozporządzenie z 17 stycznia 2025 roku, regulujące m.in. liczbę godzin religii, za niezgodne z ustawą i Konstytucją z powodu sposobu jego wydania. Rząd nie uznaje skutków tego orzeczenia, wskazując na szerszy konflikt dotyczący statusu obecnego Trybunału Konstytucyjnego. Sprawa nie dotyczy tylko kwestii, czy religia ma pozostać w szkole. Dyskusja dotyczy także warunków, w jakich uczniowie mogą z niej korzystać, roli rodziców i sposobu podejmowania przez państwo decyzji dotyczących nauczania religijnego.
W Bułgarii rozważają „Cnoty i religie”
W Bułgarii religia od lat jest nauczana jako przedmiot fakultatywny. Obecna dyskusja dotyczy wprowadzenia do obowiązkowego programu nowego przedmiotu „Cnoty i religie”.
17 września parlamentarna Komisja Edukacji i Nauki zajmowała się kilkoma konkurencyjnymi projektami zmian w prawie oświatowym. Jeden z nich przewiduje obowiązkowy, nieoceniany przedmiot realizowany według alternatywnych programów. Rodzice i uczniowie mogliby wybierać ścieżkę zawierającą elementy nauczania prawosławnego lub islamskiego albo program niewyznaniowy skoncentrowany na cnotach, etyce i wychowaniu obywatelskim. Bułgarskie Ministerstwo Edukacji poparło ten wariant. Ostatecznej decyzji parlament jeszcze nie podjął.
Projekt ma silne poparcie Bułgarskiej Cerkwi Prawosławnej. Podczas wrześniowego posiedzenia komisji sekretarz generalny Świętego Synodu bp Gerasim potwierdził, że Synod opowiada się za obecnością takiego przedmiotu w obowiązkowym programie.
Nie ma jednak w Bułgarii zgody co do tego, jak edukacja dotycząca wartości i religii powinna wyglądać. Były premier i minister edukacji Nikołaj Denkow wraz z posłami ugrupowania Kontynuujemy Zmianę zaproponował konkurencyjny przedmiot „Cnoty i wartości”. Miałby on być całkowicie niewyznaniowy, a wiedza o religiach byłaby przedstawiana jako element historii, kultury i dziedzictwa duchowego.
Debata jest więc znacznie bardziej złożona niż proste „za” lub „przeciw” religii w szkole. Spór obejmuje charakter przedmiotu, wolność wyboru rodziców, sposób organizowania grup oraz rozumienie konstytucyjnej świeckości państwa. Jeszcze podczas ubiegłorocznych protestów pedagodzy i organizacje sprzeciwiające się reformie ostrzegały, że dzielenie uczniów według wybranych ścieżek religijnych może pogłębiać napięcia w zróżnicowanych bułgarskich społecznościach.
Dwa państwa, dwa kierunki
Porównanie zaproponowane przez „Brussels Signal” pokazuje ciekawy paradoks. Polska i Bułgaria należą do tej samej części Europy, oba kraje mają doświadczenie kilku dekad komunizmu i oba muszą dziś określić miejsce religii w publicznym systemie edukacji.
Polska wprowadziła rozwiązania ograniczające wymiar lekcji religii oraz regulujące ich pozycję w szkolnym planie. W Bułgarii trwa dyskusja o rozszerzeniu obowiązkowej edukacji o przedmiot, w którym jeden z wariantów ma zawierać nauczanie religijne.
Także słowo „świeckość” pełni w obu debatach różne funkcje. W Polsce jest przywoływane jako argument za ograniczaniem szczególnej pozycji religii w państwowej szkole. W Bułgarii zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy reformy przekonują, że proponowany przez nich model jest zgodny ze świeckim charakterem edukacji.
Szkoła publiczna i prawa rodziców
W tym miejscu wraca znaczenie wypowiedzi bpa Marka Mendyka. Jego określenie szkoły jako instytucji publicznej dotyka problemu, z którym zmagają się dziś oba państwa. Szkoła publiczna służy dzieciom z rodzin wierzących i niewierzących, należących do różnych Kościołów i wspólnot religijnych. Państwo musi więc znaleźć rozwiązanie, które nie zmusza uczniów do praktykowania religii, ale jednocześnie nie utrudnia rodzinom korzystania z prawa do wychowania zgodnie z własnymi przekonaniami.
W Polsce odpowiedzią na część tych napięć miał być obywatelski projekt „Tak dla religii i etyki w szkole”, pod którym zebrano ponad pół miliona podpisów. Zakłada on wybór między religią a etyką. W Bułgarii podobna zasada wyboru pojawia się w projektach dotyczących „Cnót i religii”, choć tam miałaby funkcjonować w ramach obowiązkowego przedmiotu.
Wypowiedź biskupa świdnickiego trafiła więc do „Brussels Signal” w chwili, gdy pytanie o miejsce religii w szkole przestało być jedynie polskim sporem o katechezę. Bułgarska dyskusja pokazuje, że w Europie nie ma jednego, oczywistego kierunku zmian. W czasie kiedy polski rząd usiłuje ograniczyć wpływ religii na uczniów, bałkański kraj doszedł do wniosku, że religia jest w szkole bardzo potrzebna. Kiedy ta myśl dotrze znad Morza Czarnego nad Bałtyk?








