Hasło: Gotów!

Mirosław Jarosz

|

Gość Świdnicki 48/2013

publikacja 28.11.2013 00:00

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Diecezji Świdnickiej świętowało jubileusz. To czas podsumowań i spojrzenia w przyszłość.

  „Wieczór Chwały” to jedno z cyklicznych spotkań dla młodzieży, którego inicjatorem jest noworudzki oddział KSM „Wieczór Chwały” to jedno z cyklicznych spotkań dla młodzieży, którego inicjatorem jest noworudzki oddział KSM
Mirosław Jarosz /GN

Historia Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży w Polsce sięga korzeniami czasów zaborów. W okresie zniewolenia trzeba było zespolić młode siły do walki o polskość. Wówczas było ono częścią składową Akcji Katolickiej. Dziś KSM w Polsce istnieje we wszystkich niemal diecezjach.

Odpowiedzialni

10 lat temu wraz z powstaniem diecezji świdnickiej powstał i diecezjalny oddział KSM. Zrzeszenie młodzieży w jednolitą formacje powierzono ks. Leszkowi Baranowskiemu, który został pierwszym asystentem diecezjalnym KSM. – Na początku musieliśmy się postarać o sztandar, przy którym w uroczystość Chrystusa Króla nowi członkowie składają przysięgę – opowiada ks. Leszek.

– Sprowadziliśmy relikwie bł. Karoliny Kózkówny, naszej patronki. Zainicjowaliśmy dni skupienia dla członków i kandydatów na członków KSM. Dla nich organizowaliśmy też letnie rekolekcje. Co roku w okresie Bożego Narodzenia jeździliśmy do domu dziecka w Bystrzycy Górnej, organizowaliśmy dla tamtejszych wychowanków jasełka i paczki. Żeby zebrać pieniądze, nasza młodzież podejmowała się różnych prac, robiła ozdoby świąteczne, sprzedawała kartki. W czasach największej aktywności na terenie diecezji działało ok. 10 oddziałów. Dziś są cztery. Ks. Baranowski, który przez kilka lat miał okazję przyglądać się młodym w KSM, wyjaśnia, że widział, jak kształtuje się w nich umiejętność odpowiedzialności za grupę. – Bardzo ich pobudza szukanie nowych inicjatyw – wyjaśnia. – Widać w tych grupach ducha zdrowej rywalizacji i przekonanie, że można zrobić coś nowego. Coś, czego inni nie zrobili. Widać rozwój ich kreatywności i kształtowanie umiejętności współpracy. To wszystko bardzo dobrze wpływa na kształtowanie osobowości młodego człowieka i znakomicie przygotowuje do działania w dorosłym świecie. Do dziś utrzymuję kontakt z większością byłych KSM-owiczów i widzę w nich chrześcijańską dojrzałość.

W jedności siła

Od miesiąca asystentem diecezjalnym KSM jest ks. Przemysław Pojasek. Przekonuje, że warto, by młodzież spotykająca się przy parafiach robiła to w ramach KSM. – Obserwując młodzież podczas takich spotkań jak to w Wambierzycach czy „Owczarnia”, dostrzegam, że brakuje im jedności – wyjaśnia kapłan.

– To są ludzie z różnych grup, różnych parafii, których niewiele łączy. Połączenie tych grup i sformułowanie im programu, który ustala konkretną tematykę spotkań w całej diecezji, dałoby wielką siłę. A tak mamy wyliczanie: ty jesteś z „Tratwy”, ty z KSM, a ty z „Przystani”. Przez to młodzież zamiast jednoczyć się pod szyldem Jezusa Chrystusa, tak naprawdę dzieli się na mniejsze, a przez to słabsze grupki. Obserwuję, że w innych diecezjach, gdzie te grupy się łączą, potrafią robić naprawdę wielkie dzieła. Ja KSM widziałbym jako szyld, pod którym można zjednoczyć młodzież działającą w różny sposób i w różnych miejscach, dla której prawdziwymi wartościami są Bóg, honor i ojczyzna. Wojciech Budniak z KSM związany jest od 7 lat. W 2011 r. wybrano go na prezesa diecezjalnego.

– Wiele wydarzyło się przez te lata – mówi. – Stworzyliśmy wydarzenie zwane „Wieczorem Chwały”, organizujemy zawody sportowe dla młodzieży. Wspólnie jeździmy na Lednicę, na naszą „Owczarnię” i na diecezjalne spotkanie młodzieży w Wambierzycach. W tym roku byliśmy nawet odpowiedzialni za współorganizację tego wydarzenia. Występowaliśmy też w różnych ogólnopolskich rozgrywkach sportowych. Braliśmy udział w ogólnopolskiej akcji „Flaga w twoim oknie”. Poza tym wiele dzieje się w oddziałach. Organizowane są koncerty, różne spotkania świąteczne, wieczornice, akcje porządkowania zaniedbanych grobów i wiele innych rzeczy.

Wspólne działanie

Wojtek Budniak przekonuje, że bycie w KSM-ie uczy odpowiedzialności, przyjaźni, pracy w grupie i we wspólnocie. – Wiara i modlitwa są ważne. Dla nas ważne jest również działanie. Nasze funkcjonowanie można skrótowo opisać: widzieć, ocenić, działać. KSM daje możliwości działania na wielu płaszczyznach, poczynając od parafii, swojego miasta, po całą Polskę. Niewiele organizacji daje młodemu człowiekowi tak wielki potencjał. Dla przykładu KSM w Nowej Rudzie organizuje ze stowarzyszeniem „Nasza Nadzieja” co roku spartakiadę osób niepełnosprawnych. To wielkie przedsięwzięcie, które gromadzi niepełnosprawnych z całej diecezji. Wojtek przekonuje również, że KSM pozwala małym wspólnotom parafialnym wychodzić w świat przez współdziałanie z oddziałami w innych miastach. Dzięki temu, że ma osobowość prawną, może realizować zadania, które w pojedynkę trudno zrobić. – Działając w KSM-ie, można zdobyć duże doświadczenie w wielu sprawach, co niewątpliwie przydaje się w dorosłym życiu – przekonuje Wojtek. – Chodzi o pracę z ludźmi, zarządzanie nimi, pisanie różnego rodzaju wniosków projektów. Dzięki temu łatwiej jest znaleźć pracę, czego ja sam jestem przykładem. – Życzyłbym diecezjalnemu KSM wzrostu – kończy. – Życzę, by młodzież chciała z radością wstępować do naszego stowarzyszenia, by potrafiła dostrzec jego możliwości. Byśmy poszerzali swoje horyzonty i byli bardziej widoczni w diecezji. Byśmy jeszcze więcej działali na jej terenie. Byśmy wspólnie mogli służyć Bogu, Kościołowi i ojczyźnie.