Na wyciągnięcie ręki

ks. Roman Tomaszczuk

|

Gość Świdnicki 20/2014

publikacja 15.05.2014 00:15

Ma 80 lat, klęczy i cierpi, a jednak wierzy i kocha. Rzeźba papieża rzuca na kolana – duchowo.

Plac zamarł, gdy dzieci odsłaniały pomnik. Jaki on jest? Wreszcie stało się jasne Plac zamarł, gdy dzieci odsłaniały pomnik. Jaki on jest? Wreszcie stało się jasne
ks. Roman Tomaszczuk /GN

Świdniczanie po raz pierwszy w swej powojennej historii postawili w swym mieście pomnik ufundowany przez nich samych. Na placu wyremontowanym przez Unię Europejską i Urząd Miasta mieszkańcy chcieli mieć pomnik człowieka, którego kochają. I są dumni, że dopięli swego.

Niemy, a jednak wymowny

8 maja poświęcenia monumentu dokonał abp Józef Kowalczyk, prymas Polski. Zanim jednak do tego doszło, Artur Moneta, prezes Stowarzyszenia „Pamięć i wdzięczność”, społecznego komitetu budowy pomnika, przypomniał, czemu i komu się je stawia.

– Pomniki stanowią specyficzną wartość społeczną – cytował znawcę tematu, Sebastiana Ożóga, członka jury konkursowego, które w 2011 r. wyłoniło zwycięski projekt na pomnik Patrona Świdnicy. – Należą do dziedzictwa kulturalnego narodu i są ucieleśnieniem idei, honoru i patriotyzmu. Przypominają współczesnym o zdarzeniach przeszłych i ważnych postaciach, które miały i mają ogromny wpływ na nas wszystkich. Spełniają ważną rolę w wychowaniu do patriotyzmu i wychowaniu w ogóle, kształtują stronę ideową człowieka, integrują społeczeństwo wokół ważnych treści i mają wpływ na jego tożsamość. Choć nieme, wiele mówią o miastach i ich mieszkańcach. Wpisując się trwale w ich panoramę, stają się ich symbolami – przypomniał, a potem wyznał: – Ten pomnik jest jednym z ważniejszych celów zrealizowanych w moim życiu. Jest moim powodem do dumy. Te słowa na pewno powtarzają teraz moje koleżanki i koledzy ze Stowarzyszenia „Pamięć i wdzięczność”, ale te słowa macie pełne prawo powtórzyć wszyscy wy, którzy wspieraliście nas przez ostatnie trzy lata: modlitwą, dobrym słowem, dobrą radą, wsparciem organizacyjnym, pracami budowlanymi, wreszcie ofiarą pieniężną.

Na progu tysiącleci

Świdnicki pomnik jako jeden z nielicznych przedstawia papieża klęczącego. Artysta każe wracać pamięcią do kadru z 24 grudnia 1999 roku, kiedy to Jan Paweł II inaugurował Wielki Jubileusz Roku 2000, otwierając w bazylice św. Piotra przed Pasterką Drzwi Święte i przechodząc przez nie jako pierwszy. – Postawa klęcząca to dla człowieka wiary i modlitwy nic niezwykłego, raczej codzienność i normalność. Jan Paweł II jest dla nas pięknym przykładem człowieka wiary i modlitwy, a siła jego pontyfikatu brała się właśnie ze zgiętych kolan – wyjaśniał Artur Moneta. „Pomnikowy” papież ma 80 lat życia. Czemu? – Cieszę się, że tak się stało. Bo dzisiejszy świat dąży coraz bardziej do uwielbienia, wręcz do apoteozy młodości. Ludzie chcą być wiecznie sprawni, piękni, wysportowani. Starość i w konsekwencji śmierć jest wstydliwa, jest niechciana, jest usuwana z przestrzeni życia. Stała się jakby czymś nie z tego świata. A przecież starość to naturalna kolej rzeczy. To też nieocenione zaplecze modlitwy za cały świat. Nie jest tajemnicą, że ludzie w podeszłym wieku spędzają na modlitwie o wiele więcej czasu niż pokolenia młodsze. Dobrze pamiętamy, że Jan Paweł II uczynił ze swej starości wielkie rekolekcje dla nas wszystkich. Namiastka tych rekolekcji jest od dzisiaj w Świdnicy – przekonywał prezes.

Nie zawiedli nadziei

Świdniczanie przez trzy dni z napięciem oczekiwali na to, jak wygląda ich pomnik. Bo chociaż zamontowano go już 6 maja, to jednak rzeźba pozostawała zamaskowana. To jednak, jak odczytali wyraz artystyczny zamknięty w bryle z brązu, zaskoczyło wszystkich. Zaraz po odsłonięciu setki osób cisnęło się do św. Jana Pawła II, żeby go dotknąć, żeby się do niego przytulić, żeby uświęcić go swoimi łzami. Jarosław Wójcik może być z siebie dumny: udało mu się coś, co udaje się niewielu: ożywił postać, wprowadził ją w codzienność każdego przechodnia, jeśli tylko jest człowiekiem dobrej woli. „On cierpi i dlatego budzi współczucie i jest tak bardzo ludzki, nie jak pomnikowy heros”, „Pamiętam go dobrze z tej przejmującej sceny na progu tysiącleci i pamiętam swoje wtedy wzruszenia”, „Potrzebuję go bardziej, niż mi się wydawało. Nie byłem przekonany do pomnika, teraz dziękuje Bogu, że inni wiedzieli lepiej niż ja” – oglądający wyjaśniali swoje poruszenie. – Podsumowując, powiem tak: świdniczanie nie zawiedli i artysta nie zawiódł – mówił Artur Moneta, a chwilę później dziesięcioro dzieci w wieku dziesięciu lat otworzyło nową kartę historii biskupiego miasta, które jako pierwsze na świecie obrało św. Jana Pawła II za swego patrona.

Więcej i galeria na: swidnica.gosc.pl.