Bezpartyjni w natarciu

Mirosław Jarosz

|

Gość Świdnicki 42/2014

publikacja 16.10.2014 00:00

W tym głosowaniu tak naprawdę będą liczyły się nazwiska. Nazwy partii przestały być atutem.

 Podczas tych wyborów szczególnie widoczna jest bezpartyjność.  Przed oddaniem głosu warto się jednak jej przyjrzeć Podczas tych wyborów szczególnie widoczna jest bezpartyjność. Przed oddaniem głosu warto się jednak jej przyjrzeć
Mirosław Jarosz /Foto Gość

Termin rejestracji kandydatów do rad gmin, powiatów i sejmiku województw minął 7 października. Wiadomo już, kto ostatecznie zarejestrował listy.

Systemy wybierania

W stosunku do poprzednich wyborów minimalnie zmieniła się ordynacja. Obecnie kandydaci do rad gmin będą wybierani w jednomandatowych okręgach wyborczych. Oznacza to, że podobnie jak przy wyborze wójtów, burmistrzów i prezydentów wygra ta osoba, która otrzyma najwięcej głosów. Jeśli kandydat przy okazji zdobędzie więcej niż połowę oddanych głosów, zostanie automatycznie wójtem, burmistrzem czy prezydentem. Mniejsza liczba głosów oznacza drugą turę wyborów, a wezmą w niej udział dwaj kandydaci, którzy w turze pierwszej dostali największą liczbę głosów.

Druga tura wyborów samorządowych odbędzie się 30 listopada. W wyborach do rad powiatów i województwa zastosowano system mieszany. Podobnie jak we wspomnianych wcześniej przypadkach głosować będziemy na jedną konkretną osobę na liście. Jednak liczba miejsc w radach będzie przyznawana na podstawie liczby głosów, jakie oddano na całą listę. Oznacza to, że dzięki jednemu bardzo dobremu kandydatowi dane ugrupowanie będzie mogło wprowadzić do powiatu czy województwa również osoby, które otrzymają mniejszą liczbę głosów. Taki system sprzyja dużym ugrupowaniom, a te starają się wykorzystać ten atut. W naszym regionie dobrym przykładem jest lista Platformy Obywatelskiej do Sejmiku Województwa. Na pierwszej pozycji wpisano tam Romana Szełemeja, postać dobrze znaną w całym regionie. Roman Szełemej ubiega się również o fotel prezydenta Wałbrzycha i ma spore szanse wygrać już w pierwszej turze. Po co zatem kandyduje również do województwa? Właśnie ze względu ordynację. Dzięki niemu w ławach sejmiku dolnośląskiego będą mogły znaleźć się osoby, które same by się tam nie dostały.

Gra w ciuciubabkę

Jeżeli chodzi o Sejmik Województwa główna walka rozegra się zapewne wokół największych ugrupowań. Na Dolnym Śląsku zarejestrowano 11 komitetów: Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, Sojusz Lewicy Demokratycznej, Polskie Stronnictwo Ludowe, Nowa Prawica, Ruch Narodowy, Narodowe Odrodzenie Polski, Twór Ruch, Bezpartyjni Samorządowcy i dwa lokalne komitety: Demokracja Bezpośrednia oraz Nasza Gmina Lubawka-Kalwaria Lubawska.

Te dwa komitety zarejestrowały listy w jednym z pięciu okręgów na Dolnym Śląsku. W naszym regionie tradycyjnie najwięcej głosów ma szansę zebrać Platforma Obywatelska. Tym bardziej, że zawarła sojusz z niedawnym przeciwnikiem Rafałem Dutkiewiczem i wspólnie wystawiają listę wojewódzką. Ale wyborcy muszą uważać, bo w regionie doszło w ostatnich miesiącach do spektakularnych odejść i powrotów. Byłych działaczy Twojego Ruchu trzeba szukać na listach PSL czy SLD, kandydatów PO – na liście komitetu Rafała Dutkiewicza, ludzi Rafała Dutkiewicza –na liście PO do sejmiku województwa.

Poparcie za poparcie

W regionie partia stosuje również inne fortele. W Świdnicy PO poparła kandydaturę Wojciecha Murdzka. W zamian Wspólnota Samorządowa, której kandydatem jest Murdzek, w wyborach do sejmiku popiera listy PO i nie wystawia swoich kandydatów. – Myślę, że jest to powrót do jakiejś normalności – tłumaczy Wojciech Murdzek. – Nie toczymy ze sobą tuż przed wyborami niepotrzebnej wojny, by później znowu podejmować współpracę dla dobra regionu. Tu na dole łatwiej o takie koalicje, bo łączą nas konkretne cele, jak np. budowanie silnej Aglomeracji Wałbrzyskiej. Sprawy ideologiczne, które dzielą, pojawiają się częściej na płaszczyźnie ogólnopolskiej. Wojciech Murdzek mocno zaznacza, że poparcie PO w żadnej mierze nie będzie miało wpływu na decyzje, które mogłyby być wątpliwe moralnie lub sprzeczne z nauką Kościoła. – Świdniczanie znają mnie już bardzo dobrze i wiedzą, że prędzej zrezygnowałbym z prezydentury niż podjął jakaś decyzję wbrew własnemu sumieniu.

Przemalowani

Nieco inaczej wygląda sytuacja na dole. Tu partyjny szyld częściej jest przeszkodą niż atutem. Dlatego przed obecnymi wyborami powstało sporo lokalnych komitetów, które powalczą o mandaty w powiatach i gminach. Tam już bez wsparcia partyjnego trzeba się będzie pokazać i postarać o promocję nazwiska. Jednak to dobrze, że wybory samorządowe nie zostały zawłaszczone wyłącznie przez duże ugrupowania i tak naprawdę będą liczyły się kompetencje konkretnych osób. Na listach znaleźli się zarówno zaprawieni już w bojach samorządowcy, jak też nowicjusze. Jednak i tutaj może kryć się niebezpieczeństwo.

W wyborach gminnych i powiatowych PO lub ludzie z nią kojarzeni zarejestrowali różnorodne komitety, również bezpartyjne. – Jest na to bardzo proste wyjaśnienie – szyld PO bardzo się zużył – przekonuje Cezary Kuriata, przewodniczący komitetu PiS w Wałbrzychu. – Ludzie są bardzo niechętni działaniom tej partii, dlatego w gminach czy powiatach, kiedy z wyborcą trzeba stanąć twarzą w twarz, wielu kandydatom trudno byłoby się wytłumaczyć ze swojej partyjnej przynależności. Dobrym przykładem jest Roman Szełemej, który został prezydentem Wałbrzycha jako osoba bezpartyjna, a zaraz po wyborach wstąpił do partii. My jesteśmy dumni, że startujemy pod szyldem PiS-u, bo nie mamy się czego wstydzić.