Spór o pentekostalizację

ks. Przemysław Pojasek

|

Gość Świdnicki 18/2018

publikacja 03.05.2018 00:00

Popularność upadków w Duchu, zagranicznych ewangelizatorów czy pandemonicznej wizji świata budzi niepokój w wielu kręgach kościelnych.

Ks. dr hab. Andrzej Kobyliński z UKSW w Warszawie w czasie swojej prelekcji. Ks. dr hab. Andrzej Kobyliński z UKSW w Warszawie w czasie swojej prelekcji.
ks. Przemysław Pojasek /Foto Gość

Do zagadnienia zawartego w tytule odniósł się w swoim wystąpieniu ks. dr hab. Andrzej Kobyliński z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Wykład odbył się podczas sympozjum w Wyższym Seminarium Duchownym w Świdnicy. – Dzisiaj wśród chrześcijan różnych Kościołów, wyznań i denominacji rozumienie Ducha Świętego jest coraz częściej przyczyną wojny, a nie pokoju. Tak jest w Azji, Afryce czy Ameryce Południowej. Warto więc pytać dziś o to zagadnienie, bo dotyczy ono już także naszych rodzin, znajomych, naszych seminariów itd. – zaczął ks. Kobyliński.

Wyjaśniając pojęcie pentekostalizacji (uzielonoświątkowienia), nazwał ją nową reformacją, której skutki będą większe niż te, które wynikały z wystąpienia Marcina Lutra w XVI wieku. – Dotykamy tu dziejowego wyzwania, które stanęło przed katolicyzmem, przed chrześcijaństwem na najbliższe stulecia – mówił.

Zdaniem profesora UKSW po powstaniu w 1901 r. pierwszego zboru zielonoświątkowego wierność moralności i doktrynie nie dała możliwości szerszego rozwoju ruchu. W latach 60. nowe metody ewangelizacji skupione na Duchu Świętym również nie przyniosły oczekiwanego efektu. Dopiero fala, która zaczęła się w latach 90., doprowadziła do aktualnego stanu. – Długo można by mówić o tym, co tę falę charakteryzuje. Najważniejsza jest jednak zmiana podejścia chrześcijan zielonoświątkowych do pobożności ludowej. Wcześniej, będąc wiernymi Marcinowi Lutrowi, odrzucali to, co było niepotrzebne w wierze, koncentrując się na słowie Bożym i jego analizie. To jednak nie przysporzyło wiernych, dlatego nastąpiła zmiana i przyjęto pobożność ludową z różnych kontynentów – różnorodne rozumienia szatana, sposoby uwalniania ludzi od zła, palenie karteczek z wypisanymi grzechami, namaszczenie olejkami, formy wykorzystania muzyki, tańca, obrzędów afrykańskich czy azjatyckich – wyjaśniał, dodając, że dało to bardzo szybki przyrost wiernych: ze 100 mln do 800 mln na całym świecie w zaledwie 18 lat.

Omawiając proces uzielonoświątkowienia, zauważył, że dochodzi do niebywałej fragmentaryzacji w związku z tym, że co 10 godzin powstaje nowa wspólnota zielonoświątkowa, bo ktoś inaczej widzi Ducha Świętego niż jego sąsiad czy sąsiadka.

Zwracając uwagę na powszechność uzielonoświątkowienia wielu wspólnot współczesnego Kościoła, przywołał kilka przykładów pentekostalizacji w Kościele katolickim. – Nigdy wcześniej nie było egzorcyzmów narodowych, ale skądś to przyszło, od kogoś to przejęliśmy. Podobnie jest z popularnością ks. Johna Bashobory. Pamiętam, że 11 lat temu ten afrykański duchowny chwalił się w mediach, że wskrzesił 40 osób. Kiedy to zakwestionowałem, spotkałem się ze wściekłym atakiem. Tak samo rekolekcje narodowe. Nigdy wcześniej nie było tak, że takie dzieło powierzano mało znanej osobie, o której prawie nic nie wiemy – wymieniał. Odniósł się też do książki ks. Michała Olszewskiego, w której ten opisuje egzorcyzm nad wegetarianinem, w którym używał wędzonej kiełbasy i salcesonu.

Ze słowami ks. Kobylińskiego nie zgodził się jeden z wrocławskich kleryków, który zwrócił uwagę, że nie wszystko, co nowe, jest złe, a proces pentekostalizacji można nazwać nie uzielonoświątkowieniem, lecz upięćdziesiątnieniem, nie nadając mu zabarwienia protestanckiego. – Zwrócił Pan uwagę na problem, który w Kościele będzie dyskutowany przez wiele lat – przyznał ksiądz profesor. Wywody pozostałych prelegentów wzbudzały wśród słuchaczy mniej kontrowersji, kierując uwagę na sakramentalne i pozasakramentalne działania Ducha Świętego.

Pierwsze dwa wykłady wyjaśniły wybrane aspekty pneumatologii Kościoła [bada m.in. relacje łączące Ducha Świętego z pozostałymi osobami Trójcy Świętej, problem Jego osobowości i pośrednictwa zbawczego, obecność i działanie Ducha Świętego w świecie – przyp. red.], kładąc szczególny nacisk na Ducha Świętego jako źródło głoszenia słowa Bożego. W drugiej części Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej odniesiono się natomiast do obecności Ducha Świętego w liturgii i Jego roli w przemianie i uzdrowieniu człowieka z perspektywy psychologicznej. Po każdej części odbywała się dyskusja panelowa z prelegentami. Jeden z nich, ks. prof. dr hab. Mariusz Rosik, odnosząc się do wystąpienia o uzielonoświątkowieniu, zwrócił uwagę, że warto podejść do tematu z rozsądkiem. – Stawianie sobie znaków zapytania jest tu niezwykle potrzebne, jednak trzeba widzieć w tym zjawisku też pewnego rodzaju szansę na to, że ktoś, kto jest ochrzczony, a odsunął się od Kościoła, może do niego wrócić. Cała mądrość w podejściu do tematu musi polegać na odsiewaniu ziarna od plew – podsumował.

Sympozjum, które odbyło się 23 kwietnia, zorganizowano z okazji wspomnienia św. Wojciecha, patrona gospodarza wydarzenia – Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Świdnickiej. Współorganizatorem wydarzenia był Papieski Wydział Teologiczny we Wrocławiu, a udział w spotkaniu wzięli przedstawiciele seminariów z całej archidiecezji, kapłani i osoby świeckie.