Bo dziadkowie są od rozpieszczania

Agnieszka Olipra Agnieszka Olipra

publikacja 16.01.2019 10:00

Inaczej wychowuje się własne dzieci, a inaczej traktuje się wnuki, przyznają państwo Ladycowie.

Mały Szymon bardzo lubi bawić się z babcią i dziadkiem Mały Szymon bardzo lubi bawić się z babcią i dziadkiem
Agnieszka Dochniak/ Foto Gość

Bożena i Ryszard są 47 lat po ślubie. Mają trójkę dorosłych dzieci, sześcioro wnucząt i nadzieję na więcej. Pod jednym dachem mieszkają z córką, jej mężem i dwoma synkami.

- Wnuki wiedzą, że mogą do nas przyjść, że zawsze mamy czas. Nie ma tylu obowiązków, a niektóre można odłożyć na później. Maluchy to wyczuwają. Poza tym bawimy się jak oni. Schodzimy do ich poziomu - na parterze, oko w oko. Czasami wypłakują się do nas po trudnej sytuacji z rodzicami. Wtedy tulimy, ale nie podważamy tego, co powiedzieli czy zrobili rodzice. Bo dziadkowie jedynie towarzyszą wychowaniu. To rodzice decydują w ważnych sprawach dotyczących życia dziecka. Dziadkowie muszą uszanować zasady rodziców. Dla dobra dziecka trzeba trzymać jedną linię - stwierdza pani Bożena.

Miłosz ma 5 lat, mieszka razem z dziadkami. Pomaga babci w pieczeniu ciast i przygotowaniach kulinarnych do uroczystości rodzinnych i świąt.

- Zaczyna brzdąkać na gitarze i na harmonii. Ja mu podgrywam, choć palce już zesztywniałe. Sam przed laty grałem, mieliśmy zespół z moimi braćmi - cieszy się dziadek, który swoją pasją zaraził malucha.

O codziennym życiu trzech pokoleń pod jednym dachem i roli dziadków w życiu wnucząt w najnowszym numerze (03/2019) świdnickiej edycji "Gościa Niedzielnego" opowiadają państwo Ladycowie z Mrowin.