Abstynencja to za mało

Agnieszka Dochniak

|

Gość Świdnicki 10/2019

dodane 07.03.2019 00:00

W niedzielę przed Środą Popielcową rozpoczyna się w Kościele czas modlitwy o życie bez alkoholu. Hasło tegorocznego tygodnia, który trwał od 3 do 8 marca, to „Młodzi trzeźwi i wolni”.

▲	Od prawie 20 lat osoby uzależnione i ich bliscy znajdują pomoc w Stowarzyszeniu Klub Abstynenta. ▲ Od prawie 20 lat osoby uzależnione i ich bliscy znajdują pomoc w Stowarzyszeniu Klub Abstynenta.
Agnieszka Dochniak /Foto Gość

Jak podaje Zespół KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości statystyczny Polak rocznie wypija 10 litrów czystego spirytusu. Aż około miliona osób jest uzależnionych od alkoholu, a dwa do trzech milionów osób regularnie się upija. Skutki nadmiernego spożywania alkoholu dotykają wielu osób. Szczególnie widać to w rodzinach, gdzie zachowania osoby pijącej mają destrukcyjny wpływ na współmałżonka i dzieci. Pani Zofia Hatala, prezes Stowarzyszenia Krzewienia Trzeźwości w Rodzinie w Mysłakowie, doświadczyła dramatu picia we własnej rodzinie. – W moim rodzinnym domu były alkoholizm i przemoc. Kolejny koszmar przeżywałam we własnym małżeństwie, bo mąż nadużywał alkoholu. Był czas, kiedy myślałam, że ze wszystkim sobie poradzę sama. Później przyszły bezsilność, aż wreszcie zaufanie do Boga i droga modlitwy – wyznaje pani Zofia.

Mąż przeszedł leczenie i po terapii nie wrócił już do picia. Od 17 lat jest trzeźwy. Oboje ponad dekadę temu zebrali grupę ludzi zainteresowanych krzewieniem trzeźwego stylu życia. Stowarzyszenie Jasny Horyzont integruje ludzi, organizuje spotkania i wyjazdy. Pokazuje, że można bawić się bez alkoholu np. podczas zabawy andrzejkowej.

– Naszą dumą jest coroczny festyn rodzinny ze św. Krzysztofem. Od kilku lat organizujemy też zlot motocyklowy. W ten sposób chcemy przyciągnąć młodzież, bo widzimy, że coraz więcej pije. Częstym obrazkiem w naszej ojczyźnie jest nastolatek z piwem w ręku – martwi się prezes Jasnego Horyzontu. Członkowie stowarzyszenia doradzają, gdzie szukać pomocy, w jakiej instytucji załatwić sprawę. Przez lata działalności wiele osób odeszło od picia. Jeden mężczyzna wyszedł z alkoholizmu, po 40 latach wrócił do Kościoła i się wyspowiadał.

Pani Zofia jest w dziele modlitewnego wsparcia osoby uzależnionej. Codziennie się modli za trzeźwość jednego człowieka, który tego potrzebuje.

Wagę modlitwy o trzeźwość znają również Iwona i Marek Kurowscy, odpowiedzialni za diakonię wyzwolenia w Ruchu Światło–Życie diecezji świdnickiej. Raz w miesiącu (w każdy drugi wtorek) uczestniczą we Mszy św. i adoracji w parafii św. Franciszka oraz mają spotkanie formacyjne. – Diakonia wyzwolenia propaguje Krucjatę Wyzwolenia Człowieka. Zachęcamy do podjęcia trzeźwego stylu życia osoby z Domowego Kościoła, ale też parafian i wszystkich, do których mamy okazję dotrzeć – mówi Marek Kurowski. Wyjaśnia, że w krucjacie nie chodzi tylko o niepicie czy wolność od innych substancji uzależniających, ale o wolność duchową. KWC powstała jako ratunek dla ludzi, którzy są zniewoleni.

Jej istotą jest dobrowolne wyrzeczenie się, czyli post, połączony z modlitwą – w tym tkwi duchowa siła. – Trzeźwość to cnota wykraczająca poza abstynencję. To stawanie w prawdzie. Pozwala nie koncentrować się na piciu, ale mieć trzeźwe myślenie i trzeźwe spojrzenie – wyjaśnia Iwona Kurowska. Uczestniczą w ogólnopolskich kampaniach. W ubiegłym roku w ramach kampanii „Masz wpływ” odwiedzali sklepy i dostarczali materiały informujące o nielegalności sprzedaży alkoholu nieletnim. Kilka grup obeszło wtedy punkty handlowe na wałbrzyskim Sobięcinie. Zorganizowali też pierwszy bal bezalkoholowy. Będą kontynuować tę inicjatywę.

Działania i konkretna pomoc są istotne szczególnie wobec osób już uzależnionych i ich bliskich. Grupę wsparcia anonimowych alkoholików, porady prawnika i psychologa oferuje od wielu lat Stowarzyszenie Klubu Abstynenta „Na Pawłowym Wzgórzu” w Dzierżoniowie przy parafii pw. Królowej Różańca Świętego. Zostało założone w 2000 roku przez grupę ludzi należących do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka oraz Domowego Kościoła. Andrzej Kamiński, który był pierwszym prezesem organizacji, mówi, że nie zna przypadku, żeby osoba uzależniona bez pomocy Boga wyszła z nałogu. Od lat prowadzi świetlicę dla dzieci i młodzieży. Zabawa, słodki poczęstunek i działania profilaktyczne – z tego korzysta czterdziestka podopiecznych.

Co roku św. Mikołaj przychodzi z prezentami i jest zabawa karnawałowa, a także sylwester bezalkoholowy dla dorosłych. W zeszłym roku po raz pierwszy dzieci bawiły się na Balu Wszystkich Świętych.

Opiekun świetlicy sam pochodzi z rodziny z problemem alkoholowym. Pił ojciec, a później bracia. Choć zarzekał się, że on będzie inny, też wpadł w nałóg. – Piłem codziennie przez prawie trzy lata. Nie miałem już nad tym kontroli. Ale doszło do mnie, że niszczę sobie życie. Nie chciałem zapić się na śmierć. Pomodliłem się szczerze do Boga i od tamtego momentu zaczął się odwrót. Bóg zabrał mi przymus picia. Powoli wyszedłem z nałogu – pan Andrzej z trudnością wspomina tamten czas.