Biwak patriotyczny skautów Króla w Kudowie

Agnieszka Olipra Agnieszka Olipra

dodane 25.03.2019 09:00

Gra terenowa o Ince Siedzikównie, śpiewy patriotyczne, udział w uroczystościach uhonorowania żołnierzy niezłomnych – te wydarzenia złożyły się na dwudniowe spotkanie skautów Króla z kilku szczepów.

Jedna z grup z dumą pokazuje książeczki Armii Krajowej. Jedna z grup z dumą pokazuje książeczki Armii Krajowej.

Ponad 150 skautów z Wrocławia, Nysy, Gliwic i Tarnowa odpowiedziało na zaproszenie szczepu nr 5 z Kudowy-Zdroju i wzięło udział w biwaku patriotycznym, który trwał od 23 do 24 marca.

Tegoroczna gra terenowa pod hasłem „Zachowali się, jak trzeba” poświęcona była pamięci Danuty Siedzikówny ps. Inka. Uczestnicy wydarzenia przeszli niespełna 10-kilometrową trasę od Muzeum Kultury Ludowej Pogórza Sudeckiego w Pstrążnej aż do Szlaku Ginących Zawodów. Po drodze przeżywali 13 wydarzeń z życia Inki, a także żołnierzy podziemia niepodległościowego walczących w latach 1944-1963.

- Najbardziej zapadła mi w pamięć stacja, w której musieliśmy wykraść wrogom broń. Choć tylko odgrywaliśmy tę sytuację, to jednak miałam dreszcz emocji. Mogłam sobie wyobrazić, co musiała czuć Inka, kiedy sama wykradała amunicję - mówiła Łucja Stonoga z nyskiego szczepu.

Do innej uczestniczki gry bardzo przemówił film o życiu Danuty.

- Na jednej ze stacji oglądaliśmy film. Pokazywał m.in., jak została zastrzelona. Byłam tym bardzo poruszona. Danusia wstąpiła do AK, kiedy miała niespełna 15 lat. Nie miała już wtedy rodziców, bo zginęli na wojnie. Bardzo ją podziwiam - dzieliła się Wiktoria Sosińska ze szczepu nr 5 w Kudowie-Zdroju.

Grę Skauci Króla zorganizowali po raz drugi. Zeszłoroczna była poświęcona pamięci rotmistrza Witolda Pileckiego.

- Wspólnie z instruktorami pomyśleliśmy, że trudno być wiernym komuś, kogo się nie zna. Dlatego zapragnęliśmy przekazać w możliwie żywy sposób ten fragment najnowszej, wcale niełatwej historii. Robimy to właśnie poprzez wydarzenia oparte częściowo o elementy rekonstrukcji umiejscowione na ponad 10 kilometrach trasy w pięknych okolicach Kudowy-Zdroju. Innym powodem jest rosnące zainteresowanie tematem żołnierzy wyklętych. Już podczas zamieszkiwania w Kłodzku organizowaliśmy biegi Tropem Wilczym. Łączą one ideę sportową - ruchu na świeżym powietrzu oraz patriotyczną - upamiętniają konkretnych ludzi, którzy nie złożyli broni w czasie, w którym wielu się już dawno poddało - wyjaśniał Jarosław Komorowski, komendant szczepu nr 5.

W przedsięwzięcie włączyło się wiele osób. Łącznie na wszystkich stacjach było aż 40 instruktorów i wychowawców, a także rodziców skautów i zaprzyjaźnionych ze szczepem nr 5 osób.

- Jedna ze scen rozgrywała się w obozowisku partyzantów. Byłem adiunktem, który przyprowadzał młodych do majora Łupaczki. To był etap, kiedy wszystkie oddziały skautów były już po przysiędze. Widać było, jak to przeżywają, jak są skupieni podczas spotkania z dowódcą - relacjonuje Dariusz Jesionowski, instruktor szczepu nr 5.

Po zakończonej grze i posiłku skauci śpiewali pieśni patriotyczne. W drugim dniu biwaku wzięli udział w uroczystościach patriotycznych w Kudowie-Zdroju Czermnej, współorganizowanych przez szczep nr 5. W Parafii pw. św. Bartłomieja Apostoła została odprawiona Msza św. w intencji ojczyzny i żołnierzy wyklętych. Po niej w miejscu pamięci, obok tablic upamiętniających pomordowanych w Katyniu i Miednoje oraz rotmistrza Witolda Pileckiego - złożono urnę z ziemią z kwatery „Ł” na warszawskich Powązkach. Uświęcona krwią żołnierzy mordowanych przez służby bezpieczeństwa w komunistycznej Polsce uświetniła miejsce pamięci w Kudowie-Zdroju.

Przez całą Eucharystię Skauci Króla pełnili wartę honorową przy urnie z ziemią, włączyli się również w oprawę Mszy św., prowadzili uroczystość przy miejscu pamięci, a także złożyli kwiaty przy sarkofagu z urną.

- Oddajemy im dzisiaj należyty szacunek, bo ci ludzie zapłacili najwyższą cenę: oddali swoje życie, żebyśmy byli wolni - mówiła skautka z Nysy.

Więcej o uroczystościach patriotycznych można przeczytać w tekście „Żołnierze niezłomni w Kudowie-Zdroju”.