Pasja i praca

Agnieszka Dochniak

|

Gość Świdnicki 24/2019

dodane 13.06.2019 00:00

Życie Batorów to organy – koncerty, muzyka sakralna, naprawa instrumentów. Do Świdnicy trafili za sprawą „Gościa Niedzielnego”.

▲	Zuzanna i Maciej Batorowie podczas koncertu inauguracyjnego. ▲ Zuzanna i Maciej Batorowie podczas koncertu inauguracyjnego.
Agnieszka Dochniak /Foto Gość

Zuzanna pochodzi z Wrocławia, Maciej z Kłodzka. Od prawie dekady są małżeństwem. Do Świdnicy w 2011 roku przyprowadziła ich nasza gazeta. – Moja babcia przeczytała w „Gościu Niedzielnym”, że powstaje studium organistowskie i poszukiwany jest nauczyciel gry na organach. Zadzwoniłem pod wskazany numer i od września zacząłem uczyć – mówi Maciej.

Niedługo później podjął też pracę jako organista w kościele pw. św. Józefa przy ul. Kotlarskiej, gdzie grał przez rok. Zuzanna założyła własną działalność. Uczyła gry na organach. Nie trwało to długo, bo urodził się Bernard. Dwa lata później na świat przyszedł kolejny syn – Leonard. Skąd u Batorów muzyczne pasje? Zuzanna gra na pianinie od 5. roku życia.

– Po ośmiu latach nauki nauczyciel fortepianu powiedział mi, żebym zmieniła instrument, bo pianistką raczej nie będę. Nie wiedziałam, co zrobić. Wtedy mama doradziła mi organy. Kiedy poszłam porozmawiać z profesorem Klemensem Kamińskim, dziś już świętej pamięci, stwierdził: „Masz ręce, masz nogi, to możesz grać”. I tak to się zaczęło. Profesor stał się moim mentorem i zaszczepił we mnie pasję do muzyki. Bardzo we mnie wierzył – wspomina z wdzięcznością Zuzanna.

Droga muzyczna Macieja była kręta. – Posłano mnie do szkoły muzycznej, kiedy miałem 7 lat. Rozpłakałem się i nie chciałem już więcej tam chodzić. Dopiero kilka lat później zainteresowałem się muzyką. Grałem na plastikowym flecie prostym w szkole podstawowej. Podjąłem naukę w szkole muzycznej w Wałbrzychu. Jako 10-latek zostałem ministrantem i po dwóch latach organistą w Kłodzku. Przez siedem lat grałem na wszystkich Mszach w kościele pw. Matki Bożej Różańcowej – opowiada Maciej.

Frustracja? To nie dla nich

Życie muzyków nie jest łatwe. Najpierw kończą trudne studia, potem pojawia się problem ze znalezieniem pracy. Kiedy już ją znajdą, płace są niskie. To rodzi frustrację.

– Myślałam, że jak po studiach w Niemczech wrócę do Polski, będą już tylko czerwone dywany. Przecież uczyłam się w najlepszej uczelni w Europie! Złożyłam dokumenty do wielu instytucji. Niestety, przychodziły same odmowne odpowiedzi. Czułam się z tym bardzo źle. Na szczęście podsunięto mi pomysł fundacji i zaczęłam organizować koncerty – wspomina Zuzanna.

Na początku była to Fundacja Wspierania Kultury Muzycznej Chorda Auxit, która po sześciu latach przekształciła się w Fundację Dobrej Muzyki. Większość spraw związanych z prowadzeniem organizacji pozarządowej Zuzanna załatwiała sama, uczyła się na własnych błędach. Z czasem działalność się rozwinęła. Obecnie zespół fundacji tworzą wraz z założycielką Ida Radecka, studentka wydziału zarządzania kulturą na Uniwersytecie Jagiellońskim, księgowa oraz prawnik, a od niedawna też osoba prowadząca biuro. Przez kilka lat zorganizowali łącznie ponad 150 koncertów w ramach cyklicznych imprez: Festiwalu Organowego im. Christiana Schlaga, Koncertów Ziemi Świdnickiej i Koncertów Zimowych oraz innych spotkań z muzyką organową. Fundacja pozyskuje środki z Ministerstwa Kultury, od samorządów lokalnych, mecenasów i darczyńców.

– Piszemy e-maile do naszych subskrybentów, by utrzymać z nimi kontakt. Zapraszamy ich na specjalne spotkania z muzykami. Mamy słuchaczy z całej Polski, którzy nie zawsze mogą przyjechać na koncerty, dlatego prowadzimy transmisje online. Jednego koncertu w świdnickim kościele pw. św. Józefa wysłuchało 100 osób, w czasie rzeczywistym oglądało 300, zaś na lokalnym portalu przez weekend zobaczyło go aż 3 tysiące melomanów – wylicza organistka. – Chcemy zachwycić ludzi muzyką i organami – dodaje jej mąż. Sam interesuje się także techniczną stroną instrumentu.

– Przyglądałem się, jak mój dziadek naprawiał zegarki. Teraz, kiedy widzę maszynę, zastanawiam się, jak ona działa. Żeby nie czekać na serwis, czasami sam robię drobne naprawy organów – wyjaśnia Maciej, który obecnie jest tytularnym organistą i kantorem w Kościele Pokoju.

Największe przedsięwzięcie Fundacji Dobrej Muzyki

Od 2 czerwca trwa IV Międzynarodowy Festiwal Organowy im. Christiana Schlaga. Tegoroczna edycja jest specjalna, bo właśnie mija 150 lat od założenia świdnickiej firmy organmistrzowskiej Schlag&Söhne. Działała ona od 1869 roku do lat dwudziestych XX wieku. W tym czasie wyprodukowała ponad tysiąc instrumentów. Obecnie zachowanych jest około 700 na całym świecie, m.in. w Meksyku, RPA, ale i krajach Europy.

– Instrumenty firmy Schlag- &Söhne spotkać można w co trzeciej miejscowości Dolnego Śląska. Chcemy propagować postać Christiana Schlaga wśród lokalnej społeczności, dlatego gramy w kościołach wyposażonych w organy jego firmy – w tym roku w Świdnicy, Świebodzicach i Wałbrzychu. Serdecznie zapraszamy – mówi Zuzanna Bator, dyrektor artystyczny festiwalu.

Program na www.fundacjadobrejmuzyki.pl, a także www.swidnica.gosc.pl. Wstęp na wydarzenia jest wolny.