U Bożej Matki mimo burz

ks. Przemysław Pojasek

|

Gość Świdnicki 33/2019

dodane 15.08.2019 00:00

60. rocznica wizyty Prymasa Tysiąclecia w Bardzie Śl. Na uroczystości odpustowe do bazyliki Nawiedzenia NMP 15 sierpnia 1959 r. przybyły tłumy. Źródła podają, że liczba ludzi mogła sięgać 200 tys. Przyjechali tu za pasterzem, który odważnie prowadził naród polski do wolności i wiary.

Miejsce sprawowania Mszy św. w czasie odpustu. Miejsce sprawowania Mszy św. w czasie odpustu.
zdjęcia Archiwum klasztoru redemptorystów w Bardzie Śl.

Obrazują to zachowane z uroczystości zdjęcia i filmy. W zrealizowanym z okazji pobytu prymasa materiale filmowym „Niezwykły odpust” autorstwa Stanisława Podgórskiego CSsR podano, że przybyło wtedy do Barda 200 tysięcy pątników.

W sprawozdaniu z tej uroczystości tę liczbę określono na około 100 tysięcy. Ogrom ludności przybyłej na spotkanie z kard. Stefanem Wyszyńskim zdumiewał nawet organizatorów. – Po uwolnieniu Prymasa Tysiąclecia z więzienia 28 października 1956 r. stał on się dla katolików symbolem męczeństwa, oddania za Chrystusa wszystkiego. Jego autentyzm jednoczył wspólnotę Kościoła w Polsce, a każdorazowa jego obecność na uroczystościach religijnych była odbierana jako wydarzenie najwyższej rangi, na którym trzeba było być – wyjaśnia o. Mirosław Grakowicz CSsR, kustosz bazyliki. To on zdecydował się przypomnieć wizytę kardynała w Bardzie Śl. w jej 60. rocznicę.

Z wizytą u Strażniczki Wiary

Na Dolny Śląsk kard. Wyszyński trafił po wygłoszeniu rekolekcji dla Instytutu Prymasowskiego w Laskach. Najpierw we Wrocławiu spotkał się z wiernymi w kościele św. Wojciecha, skąd przyjechał do bardzkiego sanktuarium, a następnie do Nysy i Opola, gdzie odbyła się konsekracja bp. Henryka Grzondziela. Ostatniego dnia natomiast odwiedził klasztor Chrystusa Króla w Sokołówce w Polanicy-Zdroju. W Bardzie Śl. przygotowania do wizyty prymasa rozpoczęły się już dużo wcześniej. – Ustanowiono wówczas dla parafii nowego proboszcza, o. Kazimierza Lendziona, dlatego w przygotowania mocno włączył się o. Edmund Zieliński, przełożony klasztoru redemptorystów. Wysyłał on specjalne zaproszenia do proboszczów i parafian z podanym programem odpustu. Tak ważna wizyta musiała być organizowana przy współpracy Kurii Arcybiskupiej we Wrocławiu i ordynariusza archidiecezji abp. Bolesława Kominka. Potrzebne były również odpowiednie zgody władz państwowych. Wiemy, że 11 sierpnia, tuż przed wizytą, abp Kominek udał się do Powiatowej Rady Narodowej w Ząbkowicach Śląskich, gdzie wydano mu polecenie, by poza terenem kościelnym nie urządzano żadnych nadzwyczajnych powitań – wyjaśnia o. Mirosław. W przygotowania włączyli się także mieszkańcy. Przystroili miasteczko i kościół flagami w kolorach papieskich, maryjnych i polskich. Były też napisy: „Prymasa Polski wita Ziemia Śląska”, „Witaj, drogi przyjacielu młodzieży” itp. Zamontowano również specjalne nagłośnienie, by wszyscy mogli usłyszeć słowa kardynała. – W miejscu sprawowania Mszy św., na Wzgórzu Różańcowym przy Trzech Krzyżach, został wybudowany ołtarz i ambona oraz specjalny, umieszczony na podwyższeniu tron. Odpowiedzialnym za przygotowanie dekoracji był o. Adolf Kępowicz. Po każdej stronie ołtarza umieszczone zostały trzy maszty z flagami. Do pilnowania porządku przyjechało już dzień wcześniej 100 milicjantów, a kolejnego dnia dołączyło do nich kolejnych 200 i jakaś grupa tajnych jednostek. Miasteczko było zablokowane. Ludzie zajmowali miejsca wszędzie, gdzie się dało, na dachach, murach itp., byleby tylko lepiej widzieć kardynała. Kronikarz klasztoru zanotował, że od szkoły do mostu ścisk był nie do wytrzymania – relacjonuje proboszcz parafii.

Dodaje, że przed sanktuarium oczekiwało ponad 200 księży i zakonników. Około godz. 11.17 na miejscu był już kardynał wraz z abp. Bolesławem Kominkiem, bp. Andrzejem Wronką, księżmi należącymi do kapituły wrocławskiej i kurii. Wierni przywitali prymasa entuzjastycznie. W świątyni jako pierwszy przywitał go o. Kazimierz Hołda, prowincjał redemptorystów w Polsce. Podał mu kropidło, by pokropił zebranych. Chór na wejście zaśpiewał „Ecce sacerdos magnus”. Po przemówieniu o. Hołdy odśpiewano Apel Jasnogórski, a następnie zaproszeni duchowni udali się do klasztoru redemptorystów. Potem prymas, arcybiskup i prowincjał wyjechali na Wzgórze Różańcowe, gdzie o 12.00 rozpoczęła się uroczysta Msza św., w czasie której prymas Polski wygłosił homilię. Nie zachowała się jednak jej treść, lecz jedynie ogólne streszczenie, z którego wiadomo, że podkreślił rolę Barda jako ośrodka maryjnego. „Bardo – jak powiedział – usadowiło się w przełomie Nysy Kłodzkiej, tworzącej południowe wrota Polski. Tymi właśnie wrotami weszło do Polski chrześcijaństwo i u tych wrót Królowa Polski założyła jedną ze swoich stolic, aby czuwać nad wiarą narodu polskiego. Dziwne były koleje naszego narodu. Maryja jednak nigdy o narodzie swoim nie zapomniała i gdy może najmniej on o tym myślał, przygotowała mu na ziemiach zachodnich mieszkanie”.

Oczami samego prymasa

Wydarzenie to wspomina również sam kardynał w swoich notatkach: „Droga do Barda. Wybieramy boczny trakt, by uniknąć powitań po drodze. Ale trafiliśmy na powitanie innego rodzaju. Zatrzymywano nas pięć razy: milicja obywatelska i jacyś cywile, którzy nawet się nie legitymowali. Ale mówiły za nich ich »zakazane gęby«. Skąd się biorą tacy ludzie do tej służby, trudno sobie wyobrazić. To zbiór zwyrodnialców, zazwyczaj zapijaczonych, o fioletowych twarzach; zaopatrzeni w aparaty fotograficzne robią zdjęcia bez pytania o pozwolenie. Służba »grzeczna«, ale bezczelna, zagląda do auta i czyni drobiazgowe badania dokumentów i wozu. Sprawiło to nam lekkie opóźnienie do Barda. Ale dowiedzieliśmy się, przez jakie udręki przechodzili ludzie, którzy chcieli być na odpuście w Bardzie. Porobiono parkingi dla pojazdów dość daleko od miasta, tak że ludzie musieli dochodzić pieszo. Zabroniono wydawać na stacjach bilety kolejowe do Barda, a wszystkim kierowcom zabroniono wyjeżdżać pod grozą utraty prawa jazdy. Pomimo tych środków odpust odbył się wspaniale. Udział ludu był olbrzymi. Do bazyliki dotarliśmy z trudem. Tutaj było przywitanie, naprzód na stopniach świątyni, a później przed ołtarzem Matki Bożej. Jest to maleńka figurka, typu »świątków«, niezwykle miła w swym wyrazie. W świątyni tłoczno i gorąco tak, że strumienie potu spływają z nas od początku. Wysłuchaliśmy kilku powitań dziecięcych. Po krótkim przemówieniu ks. Prowincjała Redemptorystów, o. Hołdy, udaliśmy się do klasztoru. Przez ten czas lud przeszedł na »górę Różańcową«, gdzie odbyło się główne nabożeństwo. Jest to piękne miejsce, z którego na wszystkie strony roztacza się cudowny widok. Tutaj bp Kominek celebrował Sumę pontyfikalną przed ołtarzem, opartym o Kalwarię, niemieckiej roboty. Rażą w niej dwaj łotrzy, dobrze odżywieni, prawdziwie »porządne łotry«. Mogłoby ich nie być. Cały czas wisiała nad nami burza i grzmoty. Ale nie spadła ani jedna kropla deszczu, aż się lud rozszedł. W czasie Sumy wygłosiłem kazanie, mając przed sobą morze głów. Właściwie nigdzie nie było widać wolnej przestrzeni. Lud śpiewał w towarzystwie orkiestry aklamację i pieśni polskie. Po „Boże, coś Polskę” zjechaliśmy do miasta. Po obiedzie wyjazd do Nysy” (źródło: Archiwum Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie).

Obchody rocznicowe zaplanowano na 14 sierpnia i będzie im przewodniczył biskup Ignacy Dec. •