Cudze chwalicie, swego nie znacie

Kamil Gąszowski

|

Gość Świdnicki 11/2020

publikacja 12.03.2020 00:00

Z głową w chmurach albo częściej – z nosem w telefonach komórkowych przemierzamy ścieżki wytyczone codziennymi obowiązkami, nie zwracając większej uwagi na dobrze znane nam miejsca. A gdyby tak zatrzymać się na chwilę i spojrzeć z innej perspektywy?

▲	Kościół Pokoju w Świdnicy – jeden z bohaterów książki Grzegorza Sendereckiego. ▲ Kościół Pokoju w Świdnicy – jeden z bohaterów książki Grzegorza Sendereckiego.
Kamil Gąszowski /Foto Gość

Grzegorz Senderecki, autor książki „Przewodnik po Polsce z filozofią w tle”, odnalazł sposób, aby zaciekawić swoją publikacją nie tylko turystów, ale także mieszkańców opisywanych przez siebie miejscowości.

W drugim tomie, wydanym w bieżącym roku nakładem wydawnictwa Novae Res, autor wybrał się w podróż po terenach Dolnego Śląska. Pojawiają się w nim m.in. Świdnica, Wałbrzych, Szczawno-Zdrój, Bielawa, Pieszyce, Strzegom czy Bolków. Książka jest apoteozą codzienności. Okazuje się, że to, co dobrze nam znane, na co w ferworze codziennych obowiązków nie zwracamy uwagi, co stanowi dla nas tylko miejski pejzaż, może być impulsem do rozmyślań o rzeczach najważniejszych. Przewodnikowa forma, opisy zabytków, przytoczone historie i opowieści o znanych ludziach mieszkających na tym terenie to tylko pretekst do zadumy nad istotą religii, pracy, wychowania czy natury człowieka. To największy atut książki, jednoznacznie odróżniający ją od klasycznych przewodników. I tak przy okazji zwiedzania świdnickich świątyń pisarz snuje refleksję na temat istoty religii, przypominając myśli śląskiego filozofa i teologa Friedricha Schleiermachera: „Religią jest przedstawienie wszystkich wydarzeń w świecie jako działań Boga, wyraża to ich związek z nieskończoną całością”.

Opisując młodość urodzonego w Szczawnie-Zdroju laureata Literackiej Nagrody Nobla Gerharta Hauptmanna, Senderecki zwraca uwagę, że ten, będąc dzieckiem, z okien swojego domu obserwował pobliską górę Chełmiec. Dla przyszłego pisarza była ona granicą świata i miejscem świętym łączącym go z niebiosami. Przy tej okazji autor przytacza też myśl innego niemieckiego filozofa Fryderyka Schillera: „Gdy ambicja nakazuje skupić się na bogaceniu, obowiązek nakazuje skupić się na dzieciach. Ludzie często stają przed dylematami tego typu i są one źródłem ich wewnętrznych konfliktów”. Niejeden z nas mógłby się pod tym zdaniem śmiało podpisać.

Wędrówka autora po Dolnym Śląsku jest dla niego okazją do zgłębiania sensu chrześcijaństwa: „Skoro relacje etyczne nie są z tego świata, nie powinniśmy oczekiwać, że zmienią one nasze życie w tym świecie. Nagrodą za czynienie dobra nie jest ani szczęście, ani szacunek, ani pomyślność. Nagrodą za czynienie dobra jest samo czynienie dobra. (…) W czasach, gdy najważniejsza jest efektywność, systemy etyczne, w których nie liczy się efekt, lecz sam czyn, a do takich systemów należy również chrześcijaństwo, czeka nas coraz większe niezrozumienie”. Książka Sendereckiego nas, mieszkańców Dolnego Śląska, ale także i katolików, może zawstydzać i jeszcze bardziej inspirować do własnych przemyśleń i refleksji nad własnym życiem i wiarą. Na Wielki Post jak znalazł.