Pomóż im złapać oddech

Kamil Gąszowski

|

Gość Świdnicki 20/2020

publikacja 14.05.2020 00:00

Tak siostry Franciszkanki Rodziny Maryi, prowadzące w Wałbrzychu Dom Pomocy Społecznej, zachęcają do wsparcia swoich podopiecznych.

▲	W placówce przebywa obecnie 48 osób starszych, niepełnosprawnych i przewlekle chorych. ▲ W placówce przebywa obecnie 48 osób starszych, niepełnosprawnych i przewlekle chorych.
Archiwum prywatne

W Wałbrzychu działają od 74 lat. Zaraz po wojnie przyjechały tu z Lwowa, gdzie prowadziły podobny dom pod wezwaniem Opatrzności Bożej.

Jak mówi s. Ewelina Uruska RM, dyrektor placówki, Bóg ciągle nad nimi czuwa. – Doświadczamy Opatrzności Bożej na co dzień. Już od początku roku mieliśmy trudną sytuację finansową, a kiedy nastał czas pandemii, nie mieliśmy kompletnie niczego. Nagle ludzie zaczęli nam pomagać i na ten czas niczego nam nie brakuje – mówi s. Ewelina. Jest przekonana, że po ludzku musi zrobić wszystko, aby zapewnić mieszkańcom i pracownikom najlepsze warunki. Siostry zakasują więc rękawy i robią, co w ich mocy, resztę zostawiając Bogu. Bo prawdziwym dyrektorem, który zarządza domem i ostatecznie dopina wszystkie sprawy, jest sam Bóg. A On zawsze przychodzi z pomocą na czas.

– Oddelegowałam panią Basię, naszą terapeutkę, aby pozyskiwała środki i dzwoniła do firm, które mogłyby nam pomóc. Pani Basia zaczęła działać w tym kierunku i nagle zgłosiła się pani Iwetta Markiewicz. W sobotę dzwoni do mnie pani Iwetta, zaangażowana w akcję „Wsparcie dla Szpitali”, która nas wcześniej nie znała. Kiedy wybuchła epidemia w Domach Pomocy Społecznej, znalazła nasz dom w internecie i zadzwoniła, żeby zapytać, czy potrzebujemy pomocy. Pan Bóg wysłał nam panią Iwettę. Przyjechała tu z telewizją, zaczęła angażować radnych i różne instytucje – dodaje.

– Najpierw była pomoc z urzędu wojewódzkiego. W niewielkim stopniu, ale każda pomoc się liczy. Dostaliśmy płyny, rękawiczki i trochę maseczek. Z każdym dniem ta pomoc się zwiększała. Były to osoby prywatne, fundacje i stowarzyszenia. Natomiast od 2 tygodni jesteśmy w ciągłej współpracy z panią Iwettą. My zgłaszamy swoje potrzeby, a ona z różnych źródeł stara się pozyskać środki dla nas – mówi Barbara Piksa, pracująca jako terapeutka w DPS w Wałbrzychu. A potrzeby domu są ogromne. Aby personel mógł bezpiecznie pracować, potrzebne są rękawiczki jednorazowe, które albo są nie do zdobycia, nawet w hurtowniach, albo ich ceny są horrendalnie wysokie. Potrzebne są też fartuchy ochronne i maseczki chirurgiczne. – Założyliśmy także zbiórkę na koncentrator tlenu. Jeden koncentrator jest używany przez naszą mieszkankę cały czas, jest to związane z jej chorobą, pozostałe dwa się zepsuły. Ciężko jest teraz zakupić taki sprzęt, a mamy też inne wydatki, np. związane z zakupem rękawiczek czy maseczek – dodaje terapeutka.