Z nadzieją i troską

Gość Świdnicki 36/2020

publikacja 03.09.2020 00:00

O problemach braku katechetów i potrzebie katechezy parafialnej mówi bp Marek Mendyk, były przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP.

Biskup Mendyk w auli kurialnej. Biskup Mendyk w auli kurialnej.
ks. Przemysław Pojasek /Foto Gość

ks. Przemysław Pojasek: Jak Ksiądz Biskup w perspektywie ostatnich 30 lat ocenia to ważne dzieło Kościoła w Polsce?

bp Marek Mendyk: Patrzę z nadzieją i troską.

Zdobyliśmy wiele doświadczeń, ale też sporo nam się nie udało. Jest okazja do swoistego rachunku sumienia. Szkoda, że wchodząc 30 lat temu do szkoły, zostawiliśmy samą sobie katechezę parafialną i to w pewnym sensie na własne życzenie. Ale też trzeba jasno powiedzieć, że powrót do szkoły stał się opatrznościowy. Dzisiaj nasze domy katechetyczne czy salki, w których odbywała się katecheza, byłyby po prostu puste. Mamy ułatwiony dostęp do nauczania dzieci i młodzieży. Na ile udaje nam się to wykorzystać, to już oddzielny problem.

A co z katechezą parafialną?

Nauczanie religii w szkole trzeba zawsze wiązać z katechezą parafialną. Konieczne jest wypracowanie takiego jej modelu, by była ona komplementarna wobec tego, co dzieje się w szkole. Dzisiaj mamy katechezę sakramentalną. Wprowadzenie bądź rozwinięcie katechezy sakramentalnej jest rozwiązaniem najszczęśliwszym z możliwych, jednakże katecheza ta – rozumiana jako przygotowanie do przyjęcia sakramentów i utrwalanie owoców ich przyjęcia – wymaga pewnego dopełnienia. Dlaczego? Ponieważ wciąż nie jest zagospodarowany okres życia dzieci przypadający na klasy IV–VI szkoły podstawowej. Słyszy się propozycje, by katecheza parafialna w tym okresie była biblijnym wtajemniczeniem w historię zbawienia, bo to dobrze pasuje do programu nauczania w szkole. Pytanie tylko: jak to zrobić? Może warto byłoby pomyśleć o kręgach biblijnych dla tego etapu edukacyjnego, ale są też podejmowane próby organizowania scholi dziecięcych, zespołów muzycznych, parafialnych grup misyjnych.

A co z osobami słabo wierzącymi bądź zupełnie niewierzącymi, które też przychodzą na katechezę?

Warto pamiętać, że nauczanie religii – poza wymiarem katechetycznym – ma także swój szczególny wymiar humanistyczny i kulturowy. Wprowadza bowiem w historię i kulturę, zarówno duchową, jak i materialną Polski i Europy. Nie da się bowiem dobrze zrozumieć historii, kultury, literatury czy sztuki bez znajomości chrześcijaństwa. Warto też pokazać osobom niewierzącym znaczenie wychowawcze i społeczno-kulturowe katechezy.

W wielu miastach, chociażby takich jak Świdnica czy Wałbrzych, z roku na rok brakuje coraz więcej katechetów. Czym to wytłumaczyć?

Widać to również w innych, dużo większych miastach, gdzie są duże szkoły. Powodów jest kilka. W moim przekonaniu głównym problemem są pogłębiające się trudności w tego typu pracy. Nauczyciele nie są już tak szanowani jak dawniej. Szkoła staje się miejscem, w którym odsłaniają się wszelkie trudności, z którymi zmaga się młode pokolenie Polaków. Obserwujemy poważny kryzys wychowania. Niepokoi fakt, że nauczyciele i wychowawcy czują się coraz bardziej bezsilni w obliczu problematycznych czy wręcz patologicznych zachowań młodych ludzi. Dzieje się tak pomimo tego, że coraz częściej mają do pomocy pedagogów i psychologów szkolnych. To wszystko pewnie sprawia, że młodzi, utalentowani, wykształceni nauczyciele boją się szkoły.

W wielu szkołach w diecezji świdnickiej nie ma zajęć z etyki. Podobnie wygląda to w wielu miejscach w kraju. Jak to wpływa na udział w katechezie?

Podczas rozmów w Ministerstwie Edukacji wiele razy zwracaliśmy uwagę na pilną potrzebę organizowania w szkołach zajęć z etyki. To znaczy, że uczniowie, którzy nie uczęszczają na lekcje religii, powinni być przypisywani do zajęć z etyki. Dzisiaj pozostawia się im wybór: albo religia, albo etyka, albo nic. To nie jest dobre rozwiązanie. O ważności przedmiotu, jakim jest religia i etyka w wychowaniu, mówi się coraz głośniej w dyskusjach dyrektorów szkół, pedagogów, zwłaszcza w kontekście pojawiających się poważnych problemów wychowawczych w szkołach. Przywracając ścisłą alternatywę: religia lub etyka, daje się rodzicom oraz uczniom wyraźny sygnał, że obowiązek udziału w zajęciach o charakterze aksjologicznym jest czymś niezwykle ważnym z punktu widzenia wychowania i przyszłych życiowych wyborów człowieka.

Czego chciałby Ksiądz Biskup życzyć katechetom?

Życzę wszystkim katechetom, także tym w diecezji świdnickiej, pogody ducha i przekonania, że głównym Sprawcą katechezy jest Duch Święty. To On troszczy się o to, co mamy mówić, jak mamy się odnaleźć w sytuacjach – po ludzku – nie do rozwiązania. Niech codzienna modlitwa do Ducha Świętego pomaga w ponownym odkryciu pięknej misji, jaką podejmujemy, wypełniając posługę Słowa w Kościele. Nie jesteście sami! Jest z wami Ten, który powiedział o sobie: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata!”.• przemyslaw.pojasek@gosc.pl