Zakonnicy, pergaminy i stara szafa

Kamil Gąszowski

|

Gość Świdnicki 29/2021

publikacja 22.07.2021 00:00

Szkatułka, labirynt, a może tort – takie porównania przychodzą na myśl naukowcom badającym archiwum jezuitów w Kłodzku. Niedawno uchylili rąbka tajemnicy tego niezwykłego świata.

Prof. Halina Dudała (z lewej), o. Robert Mól oraz prof. Weronika Liszewska – to m.in. dzięki ich staraniom zabytkowe dokumenty odzyskują dawną świetność. Prof. Halina Dudała (z lewej), o. Robert Mól oraz prof. Weronika Liszewska – to m.in. dzięki ich staraniom zabytkowe dokumenty odzyskują dawną świetność.
Kamil Gąszowski /Foto Gość

Od wielu lat nad archiwum zlokalizowanym w kościele pw. Wniebowzięcia NMP w Kłodzku roztoczona jest opieka specjalistów. Z roku na rok kolejne dokumenty odzyskują swoją dawną świetność, a co ciekawe, dzięki wsparciu wolontariuszy udało się dotychczas wyczyścić niemal 200 metrów bieżących dokumentów.

Główny trzon zespołu archiwistów podczas Nocy Kościołów przedstawił swoje najnowsze odkrycia i dokonania. Jak przyznała prof. Halina Dudała z Katedry Archiwistyki i Nauk Pomocniczych Historii na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie, struktura archiwum w Kłodzku jest prawdziwym wyzwaniem nawet dla wytrawnego archiwisty. – Próbując prostszym językiem opisać wielowarstwowość archiwum kłodzkiego, pomyślałam, że jest ono jak kawałek tortu. Każda z warstw jest cenna, ale zupełnie inna, bo pochodzi z innej epoki. Jest ono też jak szkatułka – otwieramy ją i naszym oczom ukazuje się naprawdę wielkie, wyjątkowo bogate wnętrze. Ale archiwum to jednocześnie labirynt, w którym bardzo trudno się poruszać, by odnaleźć to, czego szukamy – mówiła prof. H. Dudała. Uważa, że kłodzkie archiwum jest fenomenem kulturowym, unikatowym na skalę całego kraju. Głównym powodem jest jego długie trwanie, bowiem najstarsze dokumenty sięgają XIII wieku. – Kultura dokumentów w Kłodzku, począwszy od najstarszego pergaminu, stała na wysokim poziomie. Ale momentem zwrotnym było przybycie do Kłodzka jezuitów w roku 1597. Jezuici wiedzieli, że dokumentacja jest elementem sprawnego zarządzania organizacją. W związku z tym roztoczyli opiekę nie tylko nad własnymi dokumentami, ale z takim samym pietyzmem podeszli do wszystkiego, co zastali po swoich poprzednikach – tłumaczyła. Zwróciła też uwagę na unikatowość archiwalnej szafy, jednej z najstarszych na ziemiach polskich, której szuflady wyróżniają się oznaczeniami nie tylko literowymi, ale również cyfrowymi.

W dalszej części spotkania profesor Weronika Liszewska oraz dr Jacek Tomaszewski z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie przedstawili efekt prac konserwatorskich nad 22 dokumentami, które poczynili w ubiegłym roku. – Pieczęcie były niezwykle brudne, a same pergaminy wymagały rozłożenia. Było to niezbędne ze względu na fakt, że przy każdym kolejnym złożeniu uszkodzeniu ulegała warstwa rękopiśmienna oraz warstwa malarska. W końcowej fazie doprowadzamy do tego, aby pergaminy były przechowywane w formie rozłożonej, co ułatwi odczytywanie i prezentacje – mówiła prof. W. Liszewska, pokazując na ekranie postęp prac konserwatorskich dokumentu z 1500 r., w którym 19 kardynałów udziela odpustu św. Jakuba kościołowi parafialnemu w Kłodzku.

Uczestnicy spotkania mogli także zapoznać się z postacią wybitnego, ale mało znanego jezuickiego architekta Simona Pitza, którego rysunki również znajdują się w kłodzkim archiwum. Pośród archiwalnych dokumentów można było podziwiać również dzieła japońskiego XVIII-wiecznego malarza Utagawy Kunisady przedstawiające chrystianizację Japonii. Pochodzą one z prywatnej kolekcji Grzegorza Zajączkowskiego, lidera cyfryzacji Komisji Europejskiej w Polsce, a zarazem jednego z wolontariuszy.