By opowiadać o miłości

ks. Przemysław Pojasek

|

Gość Świdnicki 31/2022

publikacja 04.08.2022 00:00

Małżonkowie z Domowego Kościoła wraz z ks. Markiem Krysiakiem zaprosili małżeństwa z całej Polski na rekolekcje ewangelizacyjne.

▲	Wspólne zdjęcie moderatorów i animatorów odpowiedzialnych za spotkanie. ▲ Wspólne zdjęcie moderatorów i animatorów odpowiedzialnych za spotkanie.
ks. Przemysław Pojasek /Foto Gość

Chcieli w ten sposób zachęcić ich do formowania się we wspólnocie, ale przede wszystkim do podążania w życiu małżeńskim za Chrystusem. O tej drodze mówił w homilii bp Adam Bałabuch, który 22 lipca odwiedził uczestników przebywających w domu rekolekcyjnym sióstr marianek w Bardzie.

– Każdy z nas jest zaproszony do tego, żeby stać się apostołem. Jezus zaprasza nas, byśmy uczestniczyli w Jego byciu Dobrym Pasterzem. Jego misja najpełniej objawia się w czasie Eucharystii. Jest to nasze najpełniejsze spotkanie z Nim. Może więc warto dziś zrobić sobie rachunek sumienia z tego, w jaki sposób wykorzystaliśmy trzy lata programu duszpasterskiego poświęconego zagadnieniu Mszy św. Czy zrobiliśmy w tym czasie coś, by czas celebry, ale i adorację Najświętszego Sakramentu lepiej przeżywać? – pytał biskup pomocniczy, omawiając kolejne tematy trzyletniego cyklu.

Uwagę słuchaczy skupił przede wszystkim na tegorocznym haśle, przypominającym o „posłaniu w pokoju Chrystusa”. – Gromadzimy się wokół Pańskiego ołtarza, na którym sprawowana jest Eucharystia. Musimy jednak pamiętać, że ona się nie kończy, ponieważ jest posłaniem. Ona musi w nas trwać i przynosić owoce. Mamy iść i podzielić się tym, czego sami doświadczyliśmy. Tym bardziej, jeśli to jest coś wielkiego, ważnego, nie możemy tego zostawić dla siebie. Boża miłość powinna się ze mnie wylewać, rodzić potrzebę, żeby o tym opowiadać – nawet, jeśli zostanę niezrozumiany, odtrącony. Jesteśmy posłani do dawania czytelnego i odważnego świadectwa. Siłę do tego zadania czerpiemy z Eucharystii. Przyjmowanie jej z wiarą uświęca człowieka. Kiedy bowiem odbywa się przemiana chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa, Pan pragnie, aby się dokonała przemiana naszych serc. Bóg chce przemienić nasze serca, abyśmy mogli kochać Jego i innych tak, jak On kocha wszystkie swoje dzieci – podkreślał hierarcha.

Towarzyszył oazowiczom nie tylko w modlitwie, ale także w agapie i spotkaniach grupowych, które odbywały się każdego dnia. Nie brakowało też konferencji i nabożeństw, w których ks. Marek Krysiak na przykładach biblijnych postaci pokazywał konsekwencje opowiedzenia się za Chrystusem.

– Nikodem przychodzi do Jezusa nocą. Boi się reakcji swoich pobratyńców, oskarżenia, że jak Piotr jest „jednym z nich”. Coś go do Chrystusa ciągnęło, ale miał świadomość, że może wiele stracić. Chciał więc w taki sposób spotkać się z Nim, by jak najmniej ryzykować. W taki sam sposób zaczyna rozmowę, posługując się konwenansami. W odpowiedzi dostaje konkretną odpowiedź: jeśli się ktoś powtórnie nie narodzi. Tu nie ma żartów. Nie inaczej jest w naszym życiu. Coraz częściej jako chrześcijanie spotykamy się z niechęcią innych. Spróbujcie wrzucić na Facebooka zdjęcie z rekolekcji albo pochwalić się w pracy, że co niedzielę chodzicie do kościoła. Od razu będą różne komentarze, nieprzychylne reakcje. Co więc może nas skłonić do tak dużego ryzyka? Świadomość, że chodzi o wieczność, o zbawienie – zaznaczył w jednej z homilii. Za przykład posłużyli mu także m.in. miłosierny Samarytanin czy wspominana w czasie rekolekcji Maria Magdalena.

Małżonkowie mieli także okazję do skorzystania z sakramentu pokuty, ale i osobistej adoracji Najświętszego Sakramentu. Nie brakło też czasu na wymianę doświadczeń, zabawy integracyjne i odpoczynek na łonie przyrody. Uczestnicy mogli też aktywnie włączyć się w oprawę liturgiczną lub muzyczną rekolekcji.

W rekolekcjach, za które byli odpowiedzialni Dorota i Damian, wzięło udział 16 par uczestników i 4 pary animatorskie. Pomagał też kleryk Paweł, a 26 dzieci zajmowała się diakonia wychowawcza, w skład której weszła głównie młodzież oazowa pod opieką Edyty i Romana Kaczorowskich.