Do dziś pamiętam dzień przyjazdu do Polski – opowiada Helena Korłub (z domu Kubiak). – Miałam wtedy 11 lat. Był październik 1947 roku. Kiedy pociąg wjechał na stację docelową w Boguszowie-Gorcach, czekało na nas serdeczne przyjęcie. Grała nawet orkiestra górnicza. Od razu skierowano nas do biura, w którym przydzielono nam mieszkanie. W pierwszych dniach było z tym trochę zamieszania. Ludzie wymieniali mieszkania, bo albo mieli za daleko do pracy, albo warunki były nie najlepsze. W końcu się wszystko ułożyło. Mieszkam w tym przydzielonym wówczas lokalu do dziś.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








