Do bydlęcego wagonu mogli zabrać całkiem sporo: trzy krowy (jedna się w drodze nawet ocieliła) i dwa konie, poza tym sprzęty domowe i rolnicze. Mieli to wszystko ze sobą, ale gdy żegnali się ze swoją ojcowizną, nie robili tego na poważnie. W duchu mieli bowiem nadzieję, że garstka, która zostawała, będzie miała rację, gdy ironicznie rzucała w ich kierunku: „Ledwie do Krakowa dojedziecie, jak trzeba będzie wracać”. Nie wrócili – przez następne 45 lat.
Dziękujemy, że z nami jesteś
Masz subskrypcję? zaloguj się
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł
Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI
«
‹
1
›
»








