Nowy numer 33/2018 Archiwum

W niebo! Patrz!

Klerycy w wojsku. Działonowy Ignacy Dec wciąż bardzo dobrze pamięta, jak się obsługuje czołgowe działo.

Co prawda już w 1959 r. niektórzy klerycy zostali powołani do wojska, jednak działo się to w Kielcach, a nie we Wrocławiu. Gdy Ignacy Dec przeprowadził się do seminarium, nic nie zapowiadało, że już po roku będzie musiał je opuścić.

Ignacy Dec! Wystąp!

Kielce, Przemyśl, Gniezno, Poznań, Gorzów, Olsztyn, Warszawa, Tarnów, Sandomierz i Wrocław – na tych biskupich stolicach zasiadali hierarchowie, którzy narazili się szczególnie mocno komunistycznej władzy. Dlatego początkowo tylko z tych seminariów zabierano kleryków do wojska. Był to sposób na ukaranie niepokornych biskupów, którzy „wyróżniali się wrogą postawą wobec państwa”. Na początku kartę powołania dostawali klerycy z każdego roku studiów, szybko jednak ograniczono się do alumnów z trzech pierwszych lat, żeby skupić się na tych, którzy dopiero zaczynali. – To zrozumiałe, ponieważ istotą naszego pobytu w wojsku miała być indoktrynacja, a oficerowie polityczni przekonali się, że z klerykami po kilku latach studiów nie dają sobie rady, dlatego skoncentrowano swoje siły na tych najmłodszych – wyjaśnia bp Ignacy Dec, który do wojska został powołany na początku drugiego roku studiów, w październiku 1963 r. Z tego też powodu on i siedmiu jego kolegów już 25 października otrzymali w kaplicy seminaryjnej sutanny. Bez krewnych, bez uroczystości, skromnie i już… po żołniersku – chciałoby się powiedzieć. – Pośpiech był uzasadniony, bo po powrocie do seminarium byliśmy już na trzecim roku, więc nasi koledzy studiujący na roku czwartym od roku chodzili w sutannach. Przełożeni dbali, żebyśmy w jak najmniejszym stopniu cierpieli z powodu wojska – dodaje biskup. Po krótkim urlopie, prosto z Leżajska, po porannej Mszy św. rekrut Dec wyruszył w podróż do Lublina – przydział: 7. Kołobrzeski Pułk Piechoty Zmechanizowanej 19/87. Był 4 listopada.

Milczeć! Natychmiast!

W jednostce miał się zameldować o 8.00. Stawił się jednak dopiero o 15.00. Oficer dyżurny nie uwierzył, że nie było dogodniejszego połączenia kolejowego. Był za to przekonany, że tak jak prawie wszyscy, także i ten rekrut po prostu się spił i nie mógł dojść do siebie na czas. – Ale do wódy to był pociąg! – uciął tłumaczenie. Każdy kleryk wyjeżdżający do jednostki (na początku nie było jednostek specjalnych, kleryckich, te zaczęto tworzyć w 1964 r.) miał ze sobą przepisany na maszynie skrypt, który podpowiadał argumenty na typowe indoktrynacyjne zaczepki ze strony oficerów politycznych. – Kilka razy w tygodniu wszyscy mieliśmy obowiązkowe pogadanki uświadamiające – wspomina biskup. – Zabierałem na nich głos, co nierzadko spotykało się z aplauzem kolegów. Wiedzieli, że jestem klerykiem, i cieszyli się, że także w ich imieniu bronię wiary i Kościoła. O co chodziło? O „zabobon wiary”, „rolę Kościoła w uciemiężeniu polskiego robotnika”, „dogmaty – średniowieczne zacofanie”, a nawet o „niehistoryczność postaci Jezusa”. – To dzięki mojemu skryptowi mogłem cytować historyków rzymskich wspominających o Jezusie z Nazaretu, a nawet przypomnieć obywatelowi oficerowi politycznemu, że na temat historyczności Jezusa wypowiedziała się Wielka Encyklopedia ZSRR, która jednak była za uznaniem istnienia naszego Pana – wspomina biskup. Po kilku upomnieniach ze strony dowódcy kompanii przyszedł czas na nową metodę.

Listę! Podpisać!

– Któregoś dnia, już latem, zostałem wysłany do sztabu z „bardzo ważnym” listem. Poszedłem z radością. Cieszyłem się, że ominie mnie kolejny dzień tzw. „przejścia”, czyli przygotowywania czołgów do sezonu letniego – pracy, która trwała kilka tygodni i była bardzo uciążliwa – przypomina sobie. W sztabie najpierw po przyjacielsku, a w miarę upływu godzin coraz ostrzej zmuszano szeregowca Deca do podpisania lojalki. Obiecywano wiele, także dodatkowe profity za rezygnację z seminarium: studia jakie tylko się chciało, wygodne życie, łatwe pieniądze. – A wszystko w imię patriotyzmu wobec Polski Ludowej. Po czterech godzinach trudnej i nieprzyjemnej rozmowy odpuszczono mi, gdy po raz kolejny odpowiedziałem, że ojczyźnie służę w Kościele i pragnę to czynić jako kapłan – mówi biskup. To m.in. tego rodzaju zachowanie kazało politrukom raportować do IV Departamentu MSW i Urzędu ds. Wyznań: „Alumni w jednostkach brylują wykształceniem, umiejętnościami przyswajania wiedzy. Zachowanie alumnów w wojsku wprowadza w błąd wielu oficerów politycznych i pozwala im zajmować najwygodniejsze stanowiska magazynierów, sanitariuszy, pisarzy”. Tu jednak historia żołnierza Deca się nie zgadza.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma