Nowy numer 49/2020 Archiwum

65 lat milczałem

Przez dziesiątki lat Ignacy Sarnecki bał się mówić o tym, co widział i przeżył. I dziś nie jest pewien, co go spotka. Bo dzieci i wnuki dawnych oprawców mają się w najlepsze. Zajmują czołowe miejsca w życiu społecznym i prowadzą intratne interesy.

Jak twierdzi wielu, II wojna światowa była najtragiczniejszym wydarzeniem w historii ludzkości. I choć zapisano na ten temat setki tysięcy stron, wciąż istnieją tzw. białe plamy; wydarzenia, o których ludzie bali się opowiadać przez dziesiątki lat. Oficjalnie wojna skończyła się w 1945 r. Jednak faktycznie trwała w Polsce jeszcze kilka lat. Nie mniej zbrodnicza niż ta wcześniejsza, oficjalna. Cichy front bratobójczej walki przebiegał w lasach i ciemnych piwnicach Urzędów Bezpieczeństwa.

Długa wojna

Od 1939 r. Polacy toczyli konspiracyjną i partyzancką wojnę z najeźdźcami. Kiedy w 1945 r. okazało się, że za względny spokój w Europie Polska została haniebnie sprzedana Stalinowi, wielu nie mogło się z tym pogodzić. Odnowiono struktury Armii Krajowej i innych organizacji. Niestety, walka była bardzo nierówna. Radziecki okupant za obietnice władzy oraz wątpliwych honorów przejął i skorumpował struktury państwa. Każdego, kto nie akceptował nowego ustroju społeczno-politycznego, nazywano bandytą. Musiał zmienić poglądy lub zginąć. Ignacy Sarnecki jest jedną z takich osób.

Pochodził z wielodzietnej rodziny, w której, jak opowiada, z dziada pradziada zawsze ktoś walczył o Polskę. Mieszkał w Starym Zieluniu niedaleko Mławy pod Warszawą. Dla jego rodziny wojna w 1945 r. się nie skończyła. Ojciec i starsi bracia nadal działali w Ruchu Oporu Armii Krajowej. A ponieważ byli nieuchwytni, w październiku 1945 r. ubecy zatrzymali 16-letniego wówczas Ignacego. Przez kilka tygodni poddawali go torturom, by wydał zakonspirowaną strukturę. Wybito mu wówczas zęby, złamano obojczyk, nos i żebra. Zwolniono go, bo obiecał, że będzie współpracował. Nie wywiązał się z obietnic, więc w lutym 1946 r. ponownie został aresztowany. Po kilku miesiącach udało mu się uciec z aresztu. Tym razem nie miał już wyjścia, musiał przystąpić do partyzantów.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama