Nowy numer 28/2018 Archiwum

Spadkobiercy krzyżowców

To miejsce znowu staje się światem, w którym będzie można spotkać Jezusa – w potrzebujących.

Uniwersytet Trzeciego Wieku, jadłodajnia dla ubogich, Dom Dziennego Pobytu, świetlica socjoterapeutyczna, schronisko dla bezdomnych – to główne instytucje w Świdnicy realizujące błogosławieństwo miłosierdzia. Nie wszystkie są dziełami Kościoła, wszystkie natomiast wpisują się w ewangelię miłości. Jednak potrzeby są jeszcze większe, dlatego powstaje Centrum Charytatywne Caritas Diecezji Świdnickiej.

Wpisane w historię

Dawna Komandoria Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą to przykład zaskakującej historii, która lubi kontynuację i wtedy dopiero przekonuje do tego, co wydarza się dzisiaj. Początki obiektu sięgają roku 1267, kiedy to kasztelan Henryk ufundował w tym miejscu szpital św. Michała. Co ciekawe, wtedy też po raz pierwszy wspomina się Świdnicę jako miasto. Szpital był utrzymywany z dochodów płynących z jatek miejskich i piekarni. Niespełna dwadzieścia lat później Henryk IV Probus sprowadził do miasta Zakon Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą i powierzył im szpital. Odtąd szpitalnicy z roku na rok rozwijali działalność zgodnie z charyzmatem zakonu. Swoją misję pełnili spokojnie przez 300 lat, w tym czasie prowadzili w komandorii m.in. stołówkę dla bezżennych i ubogich nauczycieli szkoły łacińskiej oraz wiele innych dzieł, których opisanie w „Szkicach z historii miasta Świdnicy” Heinricha Schuberta zajmuje 10 stron (z 17 poświęconych działalności charytatywnej w mieście). W roku 1810 po 528 latach, na mocy rozkazu gabinetowego króla Prus, w ramach walki z Kościołem zlikwidowano m.in. Zakon Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą.

Dobry proboszcz

Przez ponad pół wieku cały obiekt, wraz z kościołem, przechodzi z rąk do rąk. Kościół zostaje podzielony na dwie kondygnacje, jest tam prowadzony handel i znajduje się sala miejska. Przez kilka lat użytkownikami komandorii są masoni oraz schizmatycy z Kościoła Niemieckokatolickiego. Wreszcie cały obiekt kupuje proboszcz kościoła parafialnego pw. św. Stanisława i św. Wacława, ks. Hugo Simon. Jest rok 1865. Dziewięć lat później dzięki zabiegom duchownego utworzono tu sierociniec, który prowadziły siostry jadwiżanki. Mimo iż kulturkampf zakończył się oficjalnie w roku 1874, to jednak dopiero 20 lat później państwo uznało sierociniec. Dzieło się rozwija. W roku 1906 otwarto tu także przedszkole. Kronikarze wspominają, że komandoria stała się w tym czasie „bastionem katolickiej wiary i źródłem błogosławieństwa najbiedniejszej młodzieży”. – Jesteśmy dumni, że wpisujemy się w tak chlubną historię tego miejsca – komentuje ks. Radosław Kisiel, dyrektor świdnickiej Caritas. – Że w tym miejscu podejmujemy dzieło, dla którego te budynki powstały i które jest znakiem żywotności naszego lokalnego Kościoła.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma