Nowy numer 46/2018 Archiwum

Spotkamy się w niebie

Wspomnienie. „Mój świat twórczy jest osobisty, a święci z moich obrazów strzegą ich tajemnic. Moje obrazy są również odbiciem moich zainteresowań mistyką, bo twórczość to zjawisko mistyczne” – pisał kilka miesięcy temu Kazimierz Starościak.

To miał być tekst, w którym malarz opowiada o świecie, jaki tworzy. Malarz szczególny, bo zgodnie uznawany zarówno przez fachowców, jak i zwykłych odbiorców za najlepszego artystę nie tylko w Wałbrzychu, ale i w całym regionie. Już w ubiegłym roku umówiłem się z panem Kazimierzem, że wkrótce przyjadę, a on opowie o swoim malarstwie. Nie zdążyłem. Parafrazując znanego księdza poetę, spieszmy się rozmawiać z ludźmi, tak szybko odchodzą…

Obrazy dośpiewane

– Trzy lata temu zaproponowałam Kazimierzowi Starościakowi przygotowanie w naszym muzeum dużej retrospektywnej wystawy jego twórczości – mówi Edyta Patro z muzeum w Wałbrzychu. – On na to, że jest nieprzygotowany i musiałby jeszcze kilka obrazów domalować. Tamto spotkanie okazało się niezwykle owocne. Pan Kazimierz wziął się ostro do pracy i dzięki motywacji, jaką była zbliżająca się wystawa, w ciągu dwóch lat powstało kilkadziesiąt niesamowitych obrazów. Tematy, które pojawiają się w jego twórczości, można podzielić na trzy grupy. Pierwszy to kierunek mistyczny, z postaciami świętych, aniołów, z ikonami. Drugi – to pejzaże i wreszcie obrazy nierealne, światów całkiem fantastycznych.

Nierzadko w jednym obrazie ujrzeć można wszystkie te trzy nurty. Sam K. Starościak tak o tym pisał: „Temat jest mniej ważny, on się mieści w formie, nastroju, jest niedopowiedziany, a raczej dośpiewany. Twórczość to przygoda, którą trudno opowiedzieć, ją się odbiera”. – Twórczość Starościaka charakteryzował dojrzały i w pełni przemyślany styl malarski, który uczynił go rozpoznawanym i nadzwyczaj oryginalnym artystą – wyjaśnia Edyta Patro. – Wypracowana przez lata technika i precyzja warsztatu najpewniej pozwoliła mu się wpisać na trwałe do polskiej historii sztuki. Jego kariera zawodowa była charakterystyczna dla całego pokolenia osób, które zmuszone zostały do odnalezienia na nowo swojej małej ojczyzny.

Wartość i pokora

Swoim światem chętnie się dzielił. Nie tylko w przenośni. – Znajomi nieraz mu mówili: „Dlaczego ty tak rozdajesz te swoje obrazy?” – opowiada żona Teresa i wyciąga z szuflady cały plik przeróżnych podziękowań. Od Fundacji Pomocna Dłoń, od twórców akcji Polscy Artyści Dzieciom, od Hospicjum Jana Pawła II w Wałbrzychu i wiele innych. – On jednak czuł wielką satysfakcję, kiedy wiedział, że dzięki swoim obrazom może komuś pomóc. Teraz w pamięci pozostanie nie tylko jako znakomity malarz, ale i ten, który jeśli mógł, pomagał. – To był bardzo ciepły i serdeczny człowiek – opowiada Henryka Kowalczyk, szefowa wałbrzyskiego hospicjum. – Kiedy go tylko poprosiliśmy, darowywał nam swoje obrazy na aukcje charytatywne. Za każdym razem to właśnie one były najcenniejszymi podarunkami. Ten ostatni ofiarował nam cztery dni przed śmiercią i zapewniał, że będzie na naszym balu. Niestety, zabrakło go. – To był najcenniejszy wałbrzyski malarz – mówi bez wahania Edyta Patro. – Jego obrazy pokazywane obok prac najbardziej znanych współczesnych polskich malarzy zawsze wzbudzały szczery zachwyt widzów. Miał w sobie coś, czego często brakuje obecnym artystom. Pewną pokorę. Był świadomy, że jego malarstwo jest wartościowe, ale nigdy z tego powodu się nie wywyższał. Obecnie na rynku sztuki jest olbrzymia konkurencja i artyści muszą być wyjątkowo ekspansywni, by się przebić. On tego nie musiał robić. Odbiorcy sami dostrzegają, że to są znakomite dzieła.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy